Z oscypkami do unii

Z oscypkami do unii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Andrzej Kropiwnicki: Czy potrafi pan chociaż w przybliżeniu określić datę naszego wejścia do Unii Europejskiej?
Jacek Saryusz-Wolski: Najwcześniejsza możliwa, a zarazem pożądana data to rok 2004. Niestety, nie można wykluczyć opóźnienia.
MS: Czy Polskę stać na zamknięcie granic z Ukrainą i Białorusią? Pół kraju żyje z handlu ze Wschodem!
- Unia nie domaga się od nas zamknięcia granic. Chodzi o uczynienie naszych przejść granicznych nieprzenikalnymi dla przestępców, a jednocześnie otwartymi dla przedsiębiorczości. Ta granica ma być pomostem między nami, a nie murem dzielącym UE od państw byłego ZSRR.
VaMpiR: Ogórki małosolne się obroniły. Ale nikt nie mówi, co będzie musiało zniknąć z rynku po wstąpieniu Polski do unii.
- Mamy nadzieję, że uda nam się obronić wszystkie tradycyjne polskie produkty, na przykład oscypek czy twaróg. Unia zazwyczaj respektuje specjalności kuchni regionalnej. Przykładem mogą być francuskie sery.
Plak: Sprzedawanie polskiej ziemi Niemcom i innym to zdrada narodowa!
- W unii obowiązuje zasada, że obywatele mogą kupować ziemię w każdym kraju członkowskim. Jako członek unii Polska będzie musiała to respektować. Inna sprawa, że występujemy o okres przejściowy w tej kwestii. Poza tym doradzałbym spokój. W unii nie obserwuje się masowego wykupywania gruntów ani migracji ludności. Pańskie obawy wydają się więc nieuzasadnione.
Jordaniusz: Polska będzie w unii członkiem drugiej kategorii. Nie będzie dopłat dla rolników, nie będzie wolnego przepływu pracowników. Będą tylko straty.
- Będzie wiele korzyści. O stratach nie ma nawet mowy! Kwestie dopłat dla rolników i dostępu do rynku pracy nie są jeszcze rozstrzygnięte. Polska musi być traktowana tak samo jak pozostałe kraje członkowskie. A w unii jest tak, że nawet jeśli niektóre państwa muszą się pogodzić z ograniczeniami w pewnych dziedzinach, ma to charakter przejściowy.
Walczak: Jak to się stało, że z liderów w wyścigu do UE zmieniliśmy się w outsiderów?
- To nieprawda. Nadal jesteśmy liderem na drodze do unii, choć faktem jest, że nie znajdujemy się w czołówce krajów negocjujących. Dziwiłbym się, gdyby było inaczej. Przecież natura spraw podlegających negocjacji jest u nas taka sama jak na przykład w Estonii, a skala problemów - zupełnie inna.
Krzemo: Dlaczego strona polska nie potrafi - w przeciwieństwie do Węgrów - wynegocjować takich regulacji, jak lustrzana zasada w sprawie przepływu osób?
- W sprawie przepływu osób strona polska jeszcze niczego nie wynegocjowała. Wstrzymujemy się od pochopnych decyzji w przekonaniu, że uda nam się ustalić warunki korzystniejsze niż te, które uzyskali Węgrzy.
MKK: Podobno w UE czeka się z nadzieją na zwycięstwo SLD i sformowanie nowego rządu.
- UE respektuje wszystkie wyniki demokratycznych wyborów, niezależnie od tego, w jakim one idą kierunku. Bruksela z zasady nie wypowiada się na takie tematy. To nie byłoby zgodne z kulturą polityczną.
POR: Jak to możliwe, że Polska nie potrafi wykorzystać pieniędzy, które nam przydzieliła unia?!
- To kolejny mit. Do Polski dociera najwięcej europomocy na mieszkańca i jest ona bardzo dobrze zagospodarowywana. Trzeba jednak pamiętać, iż ta pomoc nigdy nie jest wykorzystywana w stu procentach, jako że nie jest to jednorazowy zastrzyk gotówki, lecz tzw. strumień pomocy.
Uczestnik: Jak UE będzie działała po rozszerzeniu? Już dziś te struktury są zupełnie niewydolne.
- Po pierwsze, te alarmistyczne oceny są przesadzone. Po drugie, przyrost liczby członków, połączony z koniecznymi zmianami instytucjonalnymi, spowoduje zmiany na lepsze. Paradoksalnie - większa liczba członków będzie w stanie podejmować trafniejsze decyzje.
Więcej możesz przeczytać w 35/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0