Kanał informacyjny

Kanał informacyjny

Dodano:   /  Zmieniono: 
Twórcy TVN 24 ignorują realia rynku
Nie jest normalne, jeśli kanał telewizyjny w pierwszych tygodniach emisji ma więcej pracowników niż widzów - uważa Marcello Gardin, redaktor naczelny "Via Satelite", największego europejskiego magazynu telewizyjnego. Całodobowy kanał informacyjny jest najdroższym produktem telewizyjnym. Spośród kilkunastu tego typu programów na świecie strat nie przynosi jedynie globalny CNN, ale i on przeżywa trudności. Dwa lata temu zredukował zatrudnienie i zmniejszył liczbę swych biur. Deficyt rzędu kilkudziesięciu milionów dolarów rocznie mają wszystkie kanały narodowe, na przykład brytyjskie Sky News i BBC World, amerykańskie CNBC i MSNBC, francuskie LCI i ITV, włoski RAI News 24, hiszpański 24 Horas, a także kanały międzynarodowe - ogólnoinformacyjny Euronews i biznesowy Bloomberg.
Startu kanału informacyjnego TVN 24 nie poprzedziła kampania reklamowo-promocyjna, jaka towarzyszy każdemu nowemu projektowi telewizyjnemu. Nawet parametry techniczne kanału - pozycja satelitarna, częstotliwość, wiązka - umożliwiające jego odbiór indywidualnemu posiadaczowi anteny TVsat, nie zostały podane do szerokiej wiadomości. Tak jakby nadawcy nie zależało na oglądaniu programu, przynajmniej w pierwszym okresie emisji. Czy chodziło zatem o uruchomienie nowego kanału, czy inwestycja ta miała zupełnie inny sens?
Maciej Sojka, prezes TVN 24, sprowadza wszystko do problemów technicznych. W rozmowie z "Życiem" stwierdził: "Nigdy się nie jest przygotowanym, gdy się startuje. To na tyle skomplikowana technologia, że zdarzają się potknięcia". Sojka dodał, że gdy TVN wchodził na rynek, też nie był przygotowany. Pierwszy polski kanał informacyjny ma być rozprowadzany w sieciach kablowych. Ale trzy tygodnie po starcie nie jest on jeszcze dostępny w żadnej sieci. - Dopiero przygotowujemy ramowe projekty umów - informuje Andrzej Ostrowski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Komunikacji Kablowej.

Kanał strat
Na kosztowne, prestiżowe wizytówki, jakimi są kanały informacyjne, mogą sobie pozwolić stacje nadające na rynkach znacznie większych i bogatszych niż polski, zarabiające duże pieniądze na komercyjnych kanałach tematycznych. Czy stać na to również TVN?
- W Europie kanały informacyjne uruchamiają albo telewizje publiczne w ramach swojej misji, na przykład BBC czy RAI, albo stacje mające największe udziały w rynku, jak TF 1 czy Canal Plus we Francji. Tymczasem prywatny TVN jest pod względem liczby widzów dopiero czwarty na polskim rynku i nie emituje dochodowych kanałów płatnych. Żyje z kapryśnego rynku reklam - zwraca uwagę Marcello Gardin. TVN po kilku latach chudych, które skłoniły amerykańskiego akuszera stacji do wycofania się z interesu, a samą stację do rezygnacji z "Faktów regionalnych", jako zbyt kosztownych, zarobił na emisji programu "Big Brother". Osiągnął najwyższą w swej historii oglądalność i stworzył wokół tego reality show gigantyczny biznes, który - według wyliczeń AGB Polska - przysporzył mu ponad 100 mln zł. Za licencję programu zapłacił holenderskiej firmie Endemol 4 mln USD, mniej więcej drugie tyle kosztowała produkcja. Zarobił więc na czysto około 20 mln USD, czyli tyle, ile wynoszą miesięczne koszty emisji takiego kanału jak TVN 24. Sukces na miarę reality show "Big Brother" nie zdarza się jednak co miesiąc. Skąd więc będą pieniądze?
Adam Pieczyński, dyrektor programowy TVN 24, uważa, że potencjalna widownia nowego programu to co najmniej 2,5 mln osób. Portret typowego widza kanału ma wyglądać tak: szef stacji benzynowej dużej sieci, z wykształceniem wyższym lub średnim, mieszkający na przykład w Bydgoszczy, żonaty (żona nauczycielka), kilkuletnie dziecko i samochód średniej klasy. TVN 24 ma być finansowany z opłat wnoszonych przez platformę cyfrową oraz operatorów kablowych, a także z reklam. Wśród reklamodawców Pieczyński wymienia banki i firmy ubezpieczeniowe, którym "do twarzy z newsami". Szefowie TVN przewidują, że kanał TVN 24 nie będzie dochodowy przez 4-5 lat. Ale gdyby w szóstym roku przyniósł zysk, trafiłby do "Księgi rekordów Guinnessa". Nie udało się to dotychczas żadnemu kanałowi informacyjnemu.

Karta przetargowa
Wielu analityków twierdzi, że uruchomienie kanału informacyjnego miało na celu głównie podniesienie wartości nadawcy przed zapowiedzianym wejściem na giełdę i wyśrubowanie wyjściowych notowań akcji. Po ich sprzedaży można będzie pod byle pretekstem - albo i bez niego - zwinąć ów dwudziestoczterogodzinny interes informacyjny, w którym pracuje 260 osób. Taka kalkulacja może jednak zawieść. Mocno deficytowe produkty telewizyjne obniżają notowania nawet najpotężniejszego nadawcy. Przekonał się o tym Canal Plus, którego najkosztowniejsze inwestycje - włoska platforma Telepiú, która straciła w ubiegłym roku 200 mln USD, oraz Canal Plus Polska - zachwiały całą firmą i stały się jednym z głównych powodów fuzji z Vivendi, Universalem i Seagramem. Powstał w ten sposób drugi pod względem wielkości (po AOL Time Warner) koncern medialny na świecie, ale francuski nadawca stracił swą europejską cnotę, z którą obnosił się z dumą przez 15 lat. Nowy prezes Jean-Marie Messier rozpoczął też rozmowy z Rupertem Murdochem, odwiecznym rywalem na europejskim rynku telewizyjnym, właścicielem największego pakietu akcji Stream (drugiej pod względem wielkości włoskiej platformy cyfrowej), na temat połączenia obu stacji.
Megafuzje wstrząsają światem telewizji tak samo jak branżą motoryzacyjną i przemysłem farmaceutycznym. Powód jest na ogół ten sam: nadpodaż. Konkurencja nadawców oferujących niemal identyczne produkty - takie same pakiety cyfrowe, kanały filmowe, muzyczne, dziecięce, dokumentalne - doprowadziła do przesycenia rynku i naruszyła równowagę finansową wielu stacji. Wyciągnęli z tego wnioski zagraniczni właściciele dwóch polskich platform cyfrowych - Wizji TV i Cyfry Plus, które po czterech latach wyniszczającej wojny ogłosiły właśnie połączenie sił. Rachunek ekonomiczny wygrał z ambicjami: analitycy rynku od początku zwracali uwagę, że w Polsce nie ma miejsca na dwie płatne platformy, które mają obecnie łącznie około 750 tys. abonentów, podczas gdy zysk zapewnia dopiero milion. Nawet nieporównanie bogatsi Niemcy nie są skłonni płacić za oglądanie telewizji, gdy w eterze jest dostatek kanałów ogólnodostępnych. Doświadczył tego niemiecki potentat Leo Kirch, który na pierwszej płatnej platformie cyfrowej na tym rynku stracił 2 mld marek.

Pod prąd
Po fuzji Cyfry Plus i Wizji TV niepewna jest przyszłość platformy cyfrowej Polsatu, który zapowiedział wprowadzenie elitarnej usługi pay per view (płacisz za to, co obejrzysz). Andrzej Zarębski, były członek, a teraz ekspert Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, wątpi w powodzenie tego przedsięwzięcia. Prezes Andrzej Ostrowski uważa wręcz, że jest to niemożliwe. Wszędzie tam, gdzie działa już system pay per view, są kłopoty z regulowaniem rachunków za obejrzane programy, a Polacy nie są bardziej skłonni do płacenia niż Niemcy czy Francuzi. Pomysł Polsatu, podobnie jak TVN 24, nie uwzględnia realiów rynku.
Tymczasem nieubłagane prawa ekonomii zmuszają do posunięć, które jeszcze pięć lat temu wydawały się nierealne. Eutelsat, międzyrządowa europejska organizacja telewizji satelitarnej, jedna z agend ONZ, przekształca się właśnie w międzynarodową spółkę akcyjną, działającą według zasad prawa handlowego. Udziały członkowskie poszczególnych krajów (jest ich 48) są zamieniane na akcje, obejmowane przez telewizje publiczne, firmy telekomunikacyjne lub - w kilku postsowieckich krajach o gospodarce nierynkowej - ministerstwa. Międzyrządowy Eutelsat był skrępowany międzynarodowymi konwencjami i obciążony typową dla takich organizacji biurokracją. Dlatego dysponując największą na świecie cywilną flotą 19 satelitów telekomunikacyjnych (więcej ma jedynie Pentagon), cały czas ustępował komercyjnemu systemowi Astra.
Powstanie spółki Eutelsat SA otwiera możliwość podobnego przekształcenia innych organizacji międzynarodowych, dla których międzyrządowy status jest kulą u nogi. Dla akcjonariuszy Eutelsatu, takich jak Telekomunikacja Polska, jego urynkowienie oznacza natomiast cofnięcie monopolistycznych przywilejów odziedziczonych po PRL. Kłopoty będą miały także rozprowadzane satelitami Eutelsatu kanały telewizji publicznych, na przykład TV Polonia, której w konfrontacji z telewizyjnym rynkiem trudno będzie trwać w dotychczasowym kształcie, bliższym Cepelii niż telewizji.


Więcej możesz przeczytać w 35/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0