Juje samobóje

Juje samobóje

Dodano:   /  Zmieniono: 
W stanie wojennym przeciwnik junty rozrzucał ulotki. Został złapany i ukarany. Każda strona zrobiła swoje, nie było żadnego tłumaczenia. Nawet takiego, że ulotki były czystymi kartkami. Nie zawierały podziemnych tekstów ani nawet genialnego hasła "Junta - juje!". Nic, żadnej treści. Po co treść, i tak wszystko jasne - brzmiała konkluzja.
Przypomina mi się to, kiedy patrzę na obecną kampanię wyborczą, wyjątkowo anemiczną i pozbawioną treści. Po co treść - wszystko jest jasne. Wszyscy wiedzą, kto zawalił i kto na tym skorzysta. Szczęściem dla partii stało się nieszczęście wielu regionów kraju, czyli powódź. Bo normalnie trzeba by było się zastanawiać, jak roztrwonić niemałe przecież pieniądze podatników na kosztowną kampanię, wysilać się, a tak można powiedzieć, że te pieniądze oddaje się na powodzian i jest wygodny pretekst. Można siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż przeciwnicy sami zniechęcą swoich potencjalnych wyborców.
I tylko owo samozniechęcanie ciut ożywia nudny poza tym przedwyborczy spektakl. Bo oto obie strony zadeklarowały, że nie będą prowadzić kampanii negatywnej w stosunku do konkurentów. Ale widać, że w stosunku do kogoś Polak musi, mamy więc zupełnie nowe zjawisko. Kampanie negatywne przeciwko sobie samym. Zaczęło się strzelanie goli samobójczych.
AWS rozpoczęła publiczne pranie własnych brudów i rozdzieranie szat nad własną nieudolnością. Wyszło na to, że dookoła sami dżentelmeni, a leżący najskuteczniej kopie się sam. Platforma, rzucając gromy na instytucję partii, sama zakłada następną. PSL popiera przystąpienie do Unii Europejskiej. Nawet SLD, który mógłby nie prowadzić żadnej kampanii, bo wszyscy pracują na jego sukces, poszedł w gaz. Dosłownie. Sprawa częściowego choćby uniezależnienia kraju od rosyjskiego monopolu w dostawach gazu tak rozwściecza liderów sojuszu, że są gotowi się narazić na stare, sprawdzone zarzuty o służalczość wobec Moskwy, ale zmilczeć nie mogą. Tak ich wychowano, że dywersyfikację utożsamiają z dywersją.
Nad tym wszystkim wisi dziura. Czarna dziura budżetowa, w której zniknęły roztrwonione, rozkradzione i wytransferowane za granicę finanse państwa. Jej odkrycie dla wielu było szokiem, co przypłacił utratą stanowiska odkrywca Bauc. A przecież wiadomo, że jeśli postaw sukna wszystkie strony będą solidarnie szarpać ku sobie, w środku zrobi się dziura. Fama głosi, że zrobiona specjalnie, żeby w nią wpuścić nowy rząd. Ale to nikomu nie przeszkadza, nawet temu nowemu rządowi. Chce wziąć władzę, bo inaczej stary będzie rządził tak długo, aż się nauczy. Prezydent i premier solidarnie więc apelują, żeby kryzysu finansów nie wykorzystywać do walki wyborczej. Winnych nie ma, wóz rusza. A że hasła bez treści? Po co treść - wszystko jasne.

Więcej możesz przeczytać w 37/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0