Żyj, mój świecie

Żyj, mój świecie

Dodano:   /  Zmieniono: 
To co zdarzyło się w Nowym Jorku, nie zdarzyło się daleko. To stało się u nas w domu" - te słowa prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego wypowiedziane po apokaliptycznej tragedii w USA miały dla mnie i dla mojej rodziny, a jak sądzę, dla tysięcy Polaków, których najbliżsi przebywają w USA, szczególną wymowę. Kiedy po dwóch godzinach od eksplozji w World Trade Center dostaliśmy wreszcie od córki odbywającej praktykę w NBC w Nowym Jorku e-mail, że jest cała i zdrowa, odetchnęliśmy z ulgą. Jej znajoma, której udało się uratować z południowej wieży World Trade Center, jest w szoku. Z szaleńczej ucieczki po schodach World Trade Center pamięta tylko jedno: bieg-nącego do góry strażaka. Kiedy zobaczył jej przerażoną twarz, uśmiechnął się i pokazał podniesiony kciuk na znak, że wszystko jest OK. Kilka minut później runęły środkowe kondygnacje wieżowca, grzebiąc cały oddział strażaków, w tym tego spotkanego na schodach. Znajoma córki, szlochając, wyrzucała sobie, że mogła go ostrzec, że tam na górze wszystko już płonie, ale przez moment uwierzyła, że wszystko będzie OK. Tę relację można by pomnożyć co najmniej 10 tysięcy razy - w relacjach ofiar.
Terroryści uderzyli w USA, symbol wolnego i demokratycznego świata, ale tak naprawdę uderzyli w każdego z nas, w nasze rodziny, w nasze domy. I dopóki będziemy solidarni z amerykańskim narodem w poczuciu wspólnoty naszych losów, dopóty będzie żył nasz świat, o którym w pięknej balladzie Agnieszki Osieckiej śpiewała wiele lat temu Maryla Rodowicz: "Od łez chrońmy ten świat, tak tu pięknie; niech serce w nim gra, niech nie pęknie".
Więcej możesz przeczytać w 37/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0