Zmierzch konwoju

Zmierzch konwoju

Do połowy lat 80. reguły rządzące japońskim systemem finansowym miały niewiele wspólnego z zasadami gospodarki wolnorynkowej


W ciągu dwóch ostatnich lat doszło do istotnych przetasowań na liście największych instytucji finansowych świata. W 1998 r. amerykańskie giganty sektora bankowego Citicorp i Travellers ogłosiły zamiar powołania wspólnego holdingu, niespełna rok później we Francji nastąpiła fuzja Banque National de Paris z Paribas, natomiast przed kilkoma tygodniami, po przejęciu amerykańskiego Bankers Trust, niemiecki Deutsche Bank ogłosił, że zamierza się połączyć z Dresdener Bank.
Fala konsolidacji nie ominęła również Japonii. Pod koniec sierpnia ubiegłego roku decyzję o konsolidacji ogłosiły Industrial Bank of Japan, Dai-Ichi Kangyo Bank oraz Fuji Bank; w jej wyniku ma powstać największa grupa bankowa świata - Mizuho Financial Group. Dwa miesiące później zdecydowały się połączyć Sumitomo Bank i Sakura Bank. Ogłoszona oficjalnie 14 marca 2000 r. konsolidacja banków Sanwa, Asahi oraz Tokaio oznacza pojawienie się trzeciej pod względem wartości aktywów grupy bankowej na świecie.
Do połowy lat 80. reguły rządzące japońskim systemem finansowym i rynkiem kapitałowym nie miały wiele wspólnego z zasadami gospodarki wolnorynkowej. Do 1998 r. na mocy ustawy wzorowanej na słynnym amerykańskim Glass-Steagall Act z 1933 r. japoński rynek finansowy podzielony był przynajmniej na pięć wzajemnie wykluczających się sektorów: banki komercyjne, długoterminowe banki kredytowe, domy inwestycyjne (domy maklerskie), firmy ubezpieczeniowe oraz banki powiernicze. Poszczególne instytucje finansowe nie mogły łączyć działalności przynależnej poszczególnym sektorom nawet poprzez spółki zależne czy stowarzyszone. Ponadto japońskie Ministerstwo Finansów rygorystycznie kontrolowało nowe wejście do każdego z sektorów. Nietrudno się domyślić, że japońskim bankom nie zależało na liberalizacji przepisów. W wyniku nacisku ze strony rodzimych instytucji finansowych proces liberalizacji japońskich finansów uległ znacznemu spowolnieniu.
Najwięcej kontrowersji w amerykańskich i europejskich kręgach gospodarczych wzbudzała tzw. polityka sterowania administracyjnego, realizowana przez japońskie Ministerstwo Finansów i Bank Japonii. Jeden z przejawów tej polityki to "polityka konwojowania banków". Polegała ona na niedopuszczaniu do bankructwa banków poprzez dostosowywanie stóp procentowych i innych środków polityki finansowej do kondycji ekonomicznej instytucji finansowych o najsłabszych wynikach operacyjnych. Poziom stóp procentowych ustalany był odgórnie przez Ministerstwo Finansów na jednakowym poziomie dla wszystkich instytucji, znacznie niższym, niż by to wynikało z wolnej gry rynkowej. W gestii ministerstwa pozostawała nawet tak strategiczna i autonomiczna dla banków decyzja jak kwestia otwierania nowych oddziałów. Również wprowadzenie nowego lub nieznacznie zmodyfikowanego produktu bankowego wymagało każdorazowej zgody ministerstwa.
Gdy mimo to bank wpadł w tarapaty, ministerstwo "organizowało" kredytowanie pomostowe, sugerując innym bankom utworzenie konsorcjum kredytowego, lub zalecało przejęcie kapitałowe bankruta. Nie odbywało się to jednak w warunkach przetargów rynkowych, zgodnie z zasadami racjonalnie przeprowadzonego rachunku ekonomicznego, lecz wskazane banki "spontanicznie" poddawały się woli ministerstwa. Nie istniała zatem realna groźba bankructwa, gdyż wszystkie banki mogły zawsze liczyć na odgórnie zaaranżowaną pomoc innych banków, w ostateczności na dotację budżetową. Japoński system finansowy funkcjonował więc w warunkach miękkiego ograniczenia budżetowego - żeby użyć tu terminu, jaki János Kornai ukuł dla gospodarki nakazowo-rozdzielczej.
Innym przejawem japońskiej polityki finansowej był znaczny niedorozwój i niska płynność rynku kapitałowego. Z tego powodu w strukturze pasywów korporacji japońskich dominowały kredyty udzielane przez banki. Te ostatnie zaś znajdowały się pod skutecznym nadzorem Ministerstwa Finansów, co pośrednio umożliwiało resortowi również wpływ na decyzje inwestycyjne i strategie działania przedsiębiorstw.
Narzucana odgórnie niska stopa procentowa to z jednej strony niski koszt kredytu dla przedsiębiorstw, z drugiej zaś - niska stopa zwrotu z indywidualnych depozytów bankowych. Japończycy, odznaczający się najwyższą na świecie skłonnością do oszczędzania, deponowali w bankach i pocztowych kasach oszczędnościowych znaczną część swoich dochodów, otrzymując w zamian niezmiernie niskie odsetki. Na poziomie makroekonomicznym dokonywał się zatem swoisty transfer potencjalnych dodatkowych dochodów kapitałowych japońskich "ciułaczy" do korporacji japońskich, korzystających z tańszego niż w warunkach w pełni rynkowych kredytu. Z ekonomicznego punktu widzenia transfer tego typu można wręcz traktować jako rodzaj nieformalnej subwencji. Jednocześnie jednak ze względu na pełne gwarancje ze strony władz gospodarczych depozyty te były obarczone niemal zerowym stopniem ryzyka. W ten sposób dokonywało się przesunięcie ryzyka finansowego gospodarstw domowych i instytucji finansowych na władze gospodarcze.
W wyniku zewnętrznych nacisków oraz postępującej globalizacji światowych rynków finansowych i kapitałowych w połowie lat 80. rozpoczęto proces liberalizacji japońskich finansów. W latach 1985-1989 Japonia przeżywała gwałtowną spekulacyjną hossę na rynku nieruchomości i akcji. Na początku 1990 r. doszło do "pęknięcia bąbla", czego skutkiem była fala bankructw oraz ogromny wzrost wartości złych kredytów w portfelach wielu banków, co do dziś hamuje akcję kredytową i dodatkowo utrudnia ożywienie koniunktury. Opóźniany proces reform strukturalnych w istotny sposób został przyspieszony w 1998 r. przez premiera Ryutaro Hashimoto w związku z wprowadzaniem pakietu reform strukturalnych, określanych mianem Financial Big Bang. Jednak dopiero głośne na całym świecie bankructwa Yamaichi Securities (giganta wśród banków inwestycyjnych) oraz banku Hokkaido Taksushoku w listopadzie 1997 r. stanowiły jednoznaczny dowód na to, że władze gospodarcze zaprzestały "konwojowania" banków. Wtedy też rozpoczęła się epoka konkurencji rynkowej, wynikającej ze zniesienia barier wewnątrzsektorowych, uwolnienia stóp procentowych, zaniechania centralnego sterowania rozwojem banków (maj 1995 r.), liberalizacji procesu dopuszczania innowacji bankowych, zniesienia ustanowionego w 1946 r. zakazu powoływania holdingów finansowych (marzec 1998 r.) oraz coraz większego otwarcia rynku na zewnętrzną konkurencję.
W kwietniu 1998 r. na japońskie banki nałożony został wymóg spełniania rygorystycznych współczynników kapitałów własnych, zgodnych ze standardami Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Sprostanie tym wymaganiom okazało się wielkim problemem dla uginającego się pod ciężarem złych kredytów sektora finansowego w Japonii. Niewiele na razie pomógł zaaplikowany w marcu 1998 r. zastrzyk w wysokości ok. 15 mld USD z państwowej kasy oraz znacznie większe dofinansowanie w marcu 1999 r., gdy rząd Keizo Obuchiego udzielił piętnastu największym bankom komercyjnym (z pomocy nie skorzystał jedynie Bank of Tokyo Mitsubishi) kredytów preferencyjnych o łącznej wartości 675 mld USD. Zapowiedź wprowadzenia w kwietniu 2001 r. systemu ograniczonych gwarancji depozytów dodatkowo utrudnia i tak już niełatwą sytuację japońskich banków. Już dziś są one poddawane ostrej selekcji ze strony klientów, nie tylko z punktu widzenia jakości oferowanych produktów, lecz również bezpieczeństwa prowadzonych operacji finansowych.
Czy w związku z tym strategia trzech nowych japońskich grup bankowych - Mizuho, Sumitomo-Sakura oraz Sanwa-Asahi-Tokai - okaże się skuteczna w coraz bardziej zmieniających się warunkach wewnętrznych i międzynarodowych? Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. W wyniku konsolidacji niewątpliwie będzie możliwe ograniczenie kosztów działalności, choć ze względu na japońskie stosunki pracy trudne może się okazać przeprowadzenie koniecznej redukcji zatrudnienia. Dla przyszłości japońskich banków zasadnicza będzie jednak kwestia źródeł przychodów. Miarą sukcesu bowiem będzie nie tyle wielkość ich aktywów, ile pozycja rynkowa i zyskowność prowadzonych operacji. Do tej pory japońskie instytucje finansowe spełniały głównie funkcję precyzyjnych narzędzi Ministerstwa Finansów i Banku Japonii. Obecnie muszą się przekształcić w całkowicie samodzielne organizmy, gotowe stawić czoło nasilającej się walce konkurencyjnej.

Więcej możesz przeczytać w 14/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0