Czas próby

Czas próby

Dodano:   /  Zmieniono: 
Trzeba szybko i sprawnie dokończyć prywatyzację - niezastąpiony sposób na wzmocnienie konkurencyjności przedsiębiorstw
Zdarzenia w Nowym Jorku i Waszyngtonie były tragedią ludzi, ale nie oznaczają dramatu dla gospodarki amerykańskiej i w konsekwencji - dla gospodarki światowej. Gospodarka Stanów Zjednoczonych ma trwałe, mocne fundamenty. Kraj ten spośród wszystkich dużych państw świata jest najbliższy modelowi wolnego rynku i mądrze ograniczonego państwa, najwięcej jest tam elastycznych rynków, stosunkowo najbardziej ograniczona jest budżetowa redystrybucja dochodów, relatywnie niskie są łączne obciążenia podatkowe, sprawnie działa system prawa. To instytucjonalne podstawy takich amerykańskich sukcesów gospodarczych, jak innowacyjność, wysokie zatrudnienie, niskie bezrobocie. Dla wielu rządów nastawionych na rozwój swoich krajów, a nie na proste trzymanie się u władzy, ten amerykański model jest wzorcem. Otwarcie przyznają się do tego - podkreślając zwłaszcza sprzyjanie prywatnej przedsiębiorczości - m.in. przywódcy brytyjskiej Partii Pracy, która jest konwencjonalnie zaliczana do "lewicy".
Owszem, jeszcze przed tragicznymi zamachami amerykańska gospodarka zaczęła wyraźnie wytracać tempo. Ten fakt nie powinien jednak dziwić, gospodarka rynkowa wykazuje cykliczne wahania (cykl koniunkturalny) i nie sądzę, aby w przewidywalnej przyszłości dało się je usunąć (gospodarka socjalistyczna - choć z odmiennych przyczyn - była jeszcze bardziej podatna na falowanie i załamania). Zadziwiać powinno raczej to, że Ameryka tak długo - przez dziesięć lat! - była w fazie gospodarczej ekspansji. Konsekwencje terrorystycznych ataków na Stany Zjednoczone mogą (choć nie muszą) opóźnić odzyskiwanie przez nią dynamiki i wywołać na krótką metę inne komplikacje, na przykład wzrost cen ropy w świecie. Otoczenie naszej gospodarki może więc być trudniejsze, niż wynikałoby to z wcześniejszych prognoz. Co to oznacza dla Polski jako działającego podmiotu, a nie biernego odbiorcy zewnętrznych oddziaływań? Otóż: wszystko, co do tej pory było konieczne do naszego rozwoju, staje się jeszcze bardziej konieczne, a wszystko, co dotychczas rozwojowi szkodziło, może być jeszcze bardziej szkodliwe.
Kroki pożądane trzeba odblokować i przyspieszyć, a działania szkodliwe zatrzymać i odwrócić. Ramy systematycznego gospodarowania trzeba na kilku kluczowych odcinkach zdecydowanie ulepszyć; nie może to dłużej padać ofiarą walki politycznej. Jeśli chce się biec pod silniejszy przeciwny wiatr, trzeba się wzmacniać. Działania konieczne obejmują nade wszystko szybkie i zdecydowane uzdrowienie finansów państwa, przede wszystkim przez systemowe zmiany dające trwałe ograniczenie największych kategorii wydatków. Nie można też w nieskończoność rozważać (i blokować) uelastycznienia prawa pracy i pokrewnych przepisów. W obecnym stanie rzeczy wyż demograficzny nieubłaganie przekształca się w przyrost bezrobocia. W pierwszym kwartale 2001 r. ponad 41 proc. absolwentów zasilało szeregi bezrobotnych. Bez elastycznego prawa pracy trudno również wprowadzać tak ważne dla nowoczesnego rozwoju techniki informatyczne i telekomunikacyjne, gdyż wymagają one szybkich dostosowań w strukturze zatrudnienia w przedsiębiorstwach. Apele o upowszechnienie Internetu są puste przy sztywnych przepisach prawa pracy. A poza tym owe przepisy godzą w finanse państwa: zamiast przyczyniać się do powiększania legalnego zatrudnienia, które dałoby większe dochody z podatków, rodzą większe bezrobocie, które prowadzi do wzrostu budżetowych wydatków na zasiłki.
Trzeba też szybko i sprawnie dokończyć prywatyzację - niezastąpiony sposób na wzmocnienie konkurencyjności przedsiębiorstw dzięki ich odpolitycznieniu oraz wprowadzeniu do nich kapitału, umiejętności i prorozwojowych bodźców. Ta fundamentalna reforma także pośrednio wzmacnia finanse państwa, bo zreformowane w ten sposób firmy wychodzą ze strat i zaczynają zwykle przynosić coraz większe zyski. A na krótszą metę przychody z prywatyzacji, finansując deficyt budżetu, pozwalają na zmniejszanie emisji papierów skarbowych i wskutek tego redukują narastanie długu publicznego i związanych z nim ciężarów dla przyszłych budżetów. Przeciwstawianie prywatyzacji "budżetowej" i "niebudżetowej" jest absurdem: profesjonalna prywatyzacja wzmacnia zarówno przedsiębiorstwa, jak i finanse państwa. Prywatyzacji musi towarzyszyć wzrost konkurencji tam, gdzie jest jej za mało, na przykład w sektorze paliwowym.
Działania szkodliwe polegałyby na dalszym blokowaniu wymienionych kroków lub - co gorsza - pogarszaniu sytuacji we wspomnianych sferach. Ujawnienie skali problemu budżetowego pokazało, że przed nami czas próby. Teraz widać, że próba może być poważniejsza, a pozytywne zdanie testu - jeszcze ważniejsze.

Leszek Balcerowicz
Więcej możesz przeczytać w 39/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0