Nieświęta rodzina

Nieświęta rodzina

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rodzina złożona z dwóch matek, syna i syno-brato-wnuka naprawdę istnieje - zaklina się autor "101 Reykjavik"
Czy kochankę matki należy nazywać ojczymem? Czy sypiając z nią, popełnia się cu-dzołóstwo czy kazirodztwo? Czy zrodzone z takiego związku dziecko jest synem, bratem czy wnukiem? Takie pytania stawia "101 Reykjavik", film i książka, które pojawią się w Polsce już w październiku.

Ojczym zwany Lolą, syn zwany bratem
Antybohaterem powieści i filmu "101 Reykjavik" jest Hlynar, 34-latek całe życie mieszkający przy matce, równie nadopiekuńczej jak pełna zabezpieczeń socjalnych Islandia. W tym kraju "ludzie mieszkają tylko dlatego, że się tu urodzili", a "państwo płaci im za samo istnienie". Młodzieniec spędza dni na masturbacji i paleniu papierosów, kontaktując się ze światem głównie za pomocą Internetu oraz telewizji satelitarnej. Czasami odwiedza bary. A tam piwo, ecstasy i szybka taksówka do łóżka poznanej przed kwadransem dziewczyny. Luzak. Wyrzutek społeczny. Syn marnotrawny.
Matka Hlynara podejmuje trud stworzenia nowej rodziny. Wyznaje światu skłonności homoseksualne i sprowadza do domu kochankę, młodszą od siebie, powabną Lolę. Nasz bohater odnajduje w niej ideał kobiety, seksownej, a jednocześnie dojrzałej, tak innej od niedorosłych japiszonek z barów. Wystarczy krótki wypad matki za miasto, a oczarowany przeżywa z Lolą najupojniejsze chwile swego jednostajnego życia. Chociaż miotają nim wątpliwości moralne i semantyczne ("Czy wypada nazywać swoją kochankę ojczymem?"), Hlynar zostaje przy starej i nowej mamusi. Zaczynają tworzyć rodzinę.
Wkrótce dojdzie do jej powiększenia, bo Lola zachodzi w ciążę. Obie kobiety udają, że dawcą spermy był znajomy z prowincji, jednak Hlynar słusznie przeczuwa, że brzuch Loli to jego sprawka. Stopniowo zwierzęce pożądanie dojrzałej kobiety, zajmujące umysł i ciało Hlynara, przechodzi w refleksję nad statusem ich wspólnego dziecka: "Mały chłopczyk nas wszystkich. Wtedy Lola stanie się mamą, a Mama tatą, a ja starszym bratem, choć jednak jego tatą, a mimo to synem zarówno jego taty, jak i babci, i byłym kochankiem jego matki". Hlynar słusznie przewiduje, że oto przewraca się nie tylko świat jego i jego rodziny, ale także przyszłego dziecka. "Ciekawe, jaki on sam będzie w tym wypadku? Wnuczek i dziecko dziecka, które zapłodniło jego matkę. Po bratersku położy swoją dłoń na swym udzie i przemówi po ojcowsku do własnego kołnierza". Rodzi się chłopczyk podobny do Hlynara. Powstała nowa, pełnoprawna rodzina, kończy się książka.

Pedro i jego almodramy
Nie byłoby islandzkiego filmu "101 Reykjavik" w reżyserii Baltasara Kormakura bez twórczości reżysera z drugiego końca Europy - Hiszpana Pedro Almodóvara. Nie tylko dlatego, że Lolę gra Victoria Abril, jedna z ulubionych aktorek mistrza kina iberyjskiego. To w jego dziełach, zwanych żartobliwie almodramami, pojawia się cała galeria rodzin nieświętych. "Wysokie obcasy", "Pośród ciemności" czy najnowszy film "Wszystko o mojej matce" traktują o przedziwnych relacjach rodzinnych. Oprócz lesbijek i homoseksualistów pojawiają się tu także (żeby jeszcze bardziej skomplikować sytuację) przedstawiciele "trzeciej płci" - transwestyci. Nie są oni jedynie wolnymi elektronami, na oślep poszukującymi seksualnej satysfakcji. Każdy z nich ma uczucia i oprócz chuci czuje potrzebę bycia z innymi w trwalszych związkach. W ostatnim filmie Almodóvara widać wyraźnie, że dzisiejsze kino nie opisuje perypetii rodziny, lecz proces jej tworzenia. To pierwsze novum. Drugim jest fakt, że to kobiety, a nie mężczyźni, wykuwają nowe, niekonwencjonalne formy życia rodzinnego. Dlaczego? "Kobiety zgodzą się na wszystko, byle uniknąć samotności" - mówi Manuela, główna bohaterka filmu "Wszystko o mojej matce". Sam reżyser przyznaje, że jest to dla niego najważniejszy temat. "Jeżeli jest coś, co charakteryzuje przełom wieków, to właśnie rozpad rodziny. Możliwe jest dzisiaj tworzenie rodzin z innych elementów, na innych zasadach, budowanie innych relacji biologicznych" - mówi Almodóvar w wywiadzie dla Frederica Straussa.
Hallgrímura Helgasona, autora książki, której "101 Reykjavik" jest w miarę wierną ekranizacją, łączy z Almodóvarem przywiązanie do opowieści prawdziwych. "Tak naprawdę wszystkie najbardziej szokujące sceny z filmu Wszystko o mojej matce inspirowane są rzeczywistością, ale i tak jej nie dorównują" - twierdzi Almodóvar. Z kolei islandzki pisarz zaklina się, że w odległym Rejkiawiku naprawdę żyje rodzina złożona z dwóch matek, syna i syno-brato-wnuka.

Coś innego niż słońce
Przygnieciony najpoważniejszymi rozważaniami Hlynar zastanawia się: "Gdyby jutro wstało coś innego niż słońce?". Metaforyczne pytanie o nowy porządek rzeczy zdaje się retoryczne. Otóż na horyzoncie cywilizacji już wstaje coś innego, coś co nie przypomina znanego słońca. W ostatnim czasie świat obiegła wiadomość o tym, że słynna filozof Susan Sontag postanowiła mieć dziecko z prominentną fotografką Annie Leibovitz. W wielu krajach prawo pozwala już na adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Literatura i kino z kolei przygotowują nas do roli widza, a pewnie w wielu wypadkach również aktora, w teatrze nowej rodziny. "Normalna rodzina mnie nie zadowala. Podobnie jak zwierzę potrzebuje innych zwierząt, także istota ludzka potrzebuje innych ludzi. W końcu tworzy własną rodzinę - z najbliższymi przyjaciółmi. Rodziny te są nietypowe, ale jednocześnie prawdziwe, wyrażające bardzo realną potrzebę czułości" - podkreśla Almodóvar.

Więcej możesz przeczytać w 39/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0