Ratuj się kto może!

Ratuj się kto może!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tylko co dwudziesty mieszkaniec naszego kraju miałby się gdzie schronić w razie ataku terrorystów
Gdzie jest najbliższy schron? - pytamy dwadzieścia przypadkowych osób na Dworcu Centralnym w Warszawie. Ani jedna nie wie. O to samo pytamy pracowników PKP. Również nie wiedzą. Tablicę wskazującą, gdzie mieści się schron, pokazuje nam Jerzy Thiele, na stałe mieszkający w Hamburgu. Ze szkoleń, które przeszedł w Niemczech, wie po prostu, jak są oznakowane budowle ochronne.
Czy jesteśmy przygotowani na ewentualny atak terrorystów, na przykład z użyciem broni bakteriologicznej? Formalnie tak: mamy prawie 20 tys. schronów i około 7 mln masek przeciwgazowych. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika jednak, że trzy czwarte masek powinno być wycofanych z użycia ponad 20 lat temu. Z kolei ponad jedna trzecia schronów została zasypana, a następne 30 proc. zamieniono na magazyny, salony gier, punkty usługowe. Trudno mieć o to pretensje do samorządów, bo często jest to jedyny sposób, żeby budowle te w ogóle przetrwały. Skoro nie ma pieniędzy na ich przebudowę, przynajmniej na siebie zarabiają. Jeden z największych schronów w Gdańsku, w pobliżu Hali Dominikańskiej, zamieniono na klub: nazywa się U 7 i oferuje bowling, bilard, salę fitness i strzelnicę. Tak przekształcone obiekty nie powinny jednak figurować w spisach budowli ochronnych, bo nie można ich natychmiast wykorzystać - dzierżawcy mają minimum 48 godzin na ich opuszczenie.

Papierowa ochrona
Po reformie administracyjnej zlikwidowano samodzielne formacje obrony cywilnej, a szefem tej służby jest komendant główny Państwowej Straży Pożarnej. W województwach dawne sztaby OC zastąpiono sztabami antykryzysowymi, w których pracują cywilni urzędnicy oraz byli wojskowi zatrudnieni wcześniej w obronie cywilnej.
Inspektorzy NIK odnotowali, że służby OC nie zajmują się szkoleniem, lecz drukowaniem plakatów i ulotek na temat zagrożeń. Tyle że materiały te nie są potem nigdzie umieszczane. W Olsztynie funkcjonariusze obrony cywilnej sporządzili listę właścicieli samochodów terenowych. Osoby z listy poinformowano, że na wezwanie powinni natychmiast oddać swoje samochody do dyspozycji obrony cywilnej. Dwa lata temu podczas prac budowlanych firma Energopol odkryła schron na terenie dawnych zakładów Polska Wełna w Zielonej Górze. Obiektu nie było ani na wojskowych, ani na cywilnych mapach.
"Aż 70 proc. sprzętu ratowniczego należącego do obrony cywilnej nie nadaje się do użycia, a w magazynach brakuje takich podstawowych narzędzi, jak łopaty, siekiery czy latarki" - przestrzegają inspektorzy NIK. W Krakowie, należącym do najlepiej wyposażonych w kraju ośrodków OC, 80 proc. z 380 tys. masek przeciwgazowych nie spełnia kryteriów bezpieczeństwa.

Powszechne lekceważenie
Zagrożona jest nie tylko ludność cywilna, ale także zakłady wytwarzające produkty łatwopalne, wybuchowe czy niebezpieczne dla otoczenia. - Wszystkie przedsiębiorstwa "wrażliwe" na atak terrorystyczny powinny zostać zobowiązane do przestrzegania specjalnych procedur bezpieczeństwa - apeluje dr Andrzej Stasiak z Wydziału Zarządzania Kryzysowego, Ochrony Ludności i Spraw Obronnych Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. W praktyce mało kto przejmuje się procedurami bezpieczeństwa, w tym w najbardziej narażonych na ataki rafineriach. Kiedy niedawno w fabryce materiałów wybuchowych i paliwa stałego w Tuluzie wybuchł pożar, w ciągu kilku minut mieszkańcom miasta rozdano maski przeciwgazowe. Zdążono to zrobić, zanim nad miasto napłynęła chmura trujących gazów. Wedle symulacji strażaków, w Polsce taka operacja trwałaby co najmniej pięciokrotnie dłużej (pomijając to, że większość masek byłaby po prostu nieprzydatna z powodu zużycia wkładów oczyszczających).
- Podczas kontroli w przedsiębiorstwach okazuje się, że większość gaśnic jest niesprawna, a podręczny sprzęt do gaszenia jest niekompletny lub nie ma go wcale - mówi Witold Maziarz, rzecznik prasowy Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. Z danych PSP wynika, że tylko w tym roku strażacy ujawnili ponad 21 tys. zaniedbań i nieprawidłowości w przedsiębiorstwach. Co piąty ze skontrolowanych w pierwszej połowie tego roku budynków nie był zabezpieczony przed pożarem.

Polisa bezpieczeństwa
Trudno się dziwić, że wraz z końcem zimnej wojny zrezygnowano u nas z budowy nowych schronów, tym bardziej że nie ma na to pieniędzy. Można by natomiast przystosować do tego celu na przykład stacje metra czy podziemne parkingi, jak to się dzieje w większości krajów europejskich. Koszt dodatkowych wzmocnień i adaptacji jest w tym wypadku czterokrotnie niższy od kosztu budowy nowego schronu. Tymczasem w warszawskim metrze tylko odcinek pod częścią ursynowskich osiedli nadaje się do ukrycia ludzi w razie ataku terrorystycznego. Wedle szacunków Komendy Głównej PSP, zaledwie 5 proc. ludności polskich miast miałoby się gdzie schować w razie zagrożenia. Na Zachodzie obywatele bardzo poważnie traktują próbne alarmy, szkolenia i ćwiczenia z zakresu obrony cywilnej. U nas sprawy te są lekceważone.

Koordynacja i kompetencja
Doświadczenia powodzi z 1997 r. i sprzed kilku miesięcy pokazują, że w sytuacjach kryzysowych pracownicy struktur obrony cywilnej kompletnie sobie nie radzą. Podczas powodzi często zawodziła koordynacja działań różnych służb. Gdy kilka lat temu mężczyzna o pseudonimie Gumiś przez dwa tygodnie terroryzował Kraków zamachami bombowymi, służby OC przyjeżdżały na miejsce zdarzenia ostatnie.
Tymczasem plany utworzenia wojsk obrony terytorialnej (czegoś na kształt amerykańskiej Gwardii Narodowej) wciąż czekają na realizację. Po ataku na Nowy Jork okazało się, że zmobilizowanie rezerwistów zajęło tylko kilka godzin. Jeśli nie działa system obrony terytorialnej, mobilizacja może trwać nawet dwie doby.
Więcej możesz przeczytać w 40/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0