Śmierć w ekstazie

Śmierć w ekstazie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy viagra zabija?
Sześćdziesięcioletni Amerykanin Robert Selig zażył viagrę i po raz pierwszy od trzech lat stwierdził, że może prowadzić normalne życie seksualne. Trzy minuty po stosunku poczuł jednak ostry ból w klatce piersiowej, zaczął się dusić i stracił przytomność. Na szczęście jego partnerka natychmiast rozpoczęła masaż serca, a po dziesięciu minutach przyjechała karetka. Selig przeżył, ale zarzeka się, że już nigdy nie sięgnie po niebieską tabletkę.
Na kongresie kardiologów w Anaheim (Kalifornia) omawiano przyczyny 1473 zgonów osób zażywających viagrę. Stwierdzono, że 70 proc. zmarłych pacjentów stosowało zalecaną przez lekarzy dawkę 50 mg leku. Kardiolodzy doszli do wniosku, że nawet standardowa dawka specyfiku może być przyczyną zgonu. Potwierdzili też, że kombinacja tego leku z antybiotykami stosowanymi w leczeniu anginy powoduje niebezpieczne powikłania. Jeszcze groźniejsze dla życia może być połączenie viagry z narkotykami.
Viagry nie mogą również stosować pacjenci leczeni nitratami (należy do nich m.in. nitrogliceryna) ordynowanymi w chorobach serca. Według "New England Journal of Medicine", gdzie opublikowano rozprawę o działaniu viagry i jej skutkach ubocznych, 18 proc. z 532 ochotników po wzięciu tabletki skarżyło się na bóle głowy, niestrawność i omamy wzrokowe. Właśnie z powodu możliwości wystąpienia zaburzeń wzroku ostrzega się amerykańskich pilotów, by nie zasiadali za sterami samolotu po zażyciu viagry. Piloci mogą mieć też kłopot z rozróżnianiem barw niebieskiej i zielonej.

Przyjemność kontra zdrowie
Viagra mogła spowodować śmierć co najmniej 616 osób na całym świecie (nieoficjalnie mówi się o 2,2 tys. osób) - wynika z ustaleń niemieckiej agencji ds. leków. Ulla Schmidt, niemiecka minister zdrowia, zdecydowała o zaostrzeniu procedury przepisywania tego leku. "Tylko w naszym kraju 30 spośród 104 osób, które sygnalizowały złe samopoczucie po zażyciu viagry, zmarło w wyniku komplikacji kardiologicznych" - mówiła podczas konferencji prasowej. W "US News and World Report" już rok temu ostrzegano, że niebieska tabletka mogła być przyczyną co najmniej 130 zgonów w Stanach Zjednoczonych. Ta liczba może gwałtownie rosnąć, bowiem w ubiegłym roku na świecie sprzedano ponad 10 mln tabletek viagry.
Jeff Cook, rzecznik prasowy koncernu Pfizer, producenta viagry, twierdzi, że lek jest skuteczny i bezpieczny, jeśli bierze się go pod kontrolą i zgodnie z zaleceniami lekarza. Przyczyną kłopotów zdrowotnych może się stać przyjmowanie tabletki bez konsultacji z lekarzem. Tak właśnie postępuje wielu mężczyzn kupujących lek w internetowym sklepie lub przez ogłoszenia w gazetach. W polskich gazetach i na stronach WWW również znajdują się oferty sprzedaży viagry bez recepty. Ze względu na ewentualne skutki uboczne w niektórych krajach zabroniono sprzedaży viagry. Minister zdrowia Boliwii zarządził na przykład, by przyłapanych na handlowaniu tym lekiem karać grzywną w wysokości 500 dolarów (viagra nie otrzymała w tym kraju oficjalnego certyfikatu).
Testy medyczne wykazują, że to nie sildenafil (taka jest międzynarodowa nazwa leku) prowokuje ataki serca, lecz niedotlenienie, które może wystąpić u co trzeciego mężczyzny uprawiającego seks - twierdzi rzecznik Pfizera. Producent viagry zachęca chorych na serce do przeprowadzania testów wysiłkowych. Dzięki nim można przewidzieć, u kogo wystąpią komplikacje po zażyciu leku. Mężczyźni ze skłonnością do krwawień płucnych nie powinni w ogóle sięgać po ten specyfik.

Viagra przed sądem
Badacze z Cedars Sinai Medical Center w Los Angeles ostrzegają, że lek dwuipółkrotnie zwiększa ryzyko zaburzeń pracy serca w ciągu dwóch godzin po odbyciu stosunku seksualnego. Dr Paul Shah zaobserwował, że u jego 71-letniego pacjenta po zażyciu viagry zaczął działać wszczepiony defibrylator (wcześniej włączał się jedynie podczas zaburzeń pracy serca).
Amerykańscy pacjenci, którzy dostali ataku serca po zażyciu leku, coraz częściej wnoszą do sądów pozwy przeciwko producentowi viagry. Na razie jednak producent jest górą. Sędzia stanu Nowy Jork oddalił niedawno pozew Roberta Seliga, który domagał się od koncernu Pfizer odszkodowania w wysokości 85 mln USD. W uzasadnieniu zaznaczono, że Selig ma nadwagę oraz wysoki poziom cholesterolu, co zwiększało ryzyko wystąpienia u niego dolegliwości kardiologicznych.

Więcej możesz przeczytać w 41/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0