Batman strażak

Batman strażak

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Nowym Jorku nie wypada się pojawić na ulicy lub przyjęciu bez patriotycznego gadżetu
Kiedy pod koniec września ponad dwustu artystów z teatrów na Broadwayu pojawiło się na Times Square i zaśpiewało szlagier "New York, New York", było jasne, że miasto zaczęło wracać do normalnego życia. Nowojorscy artyści przyłączyli się do kampanii burmistrza Rudolpha Giulianiego, który już tydzień po zamachu apelował: "Nie dajmy się zastraszyć szaleńcom. Pokażmy im, że nie są w stanie zmienić naszego stylu życia. Spotykajmy się w restauracjach i kawiarniach. Wyjdźmy na ulice, aby pokazać, że Nowy Jork jest silny i dumny".
Nowy Jork przywdział więc kolory amerykańskiej flagi. Pojawiła się wszędzie. Na domach, na autach i w metrze. W klapach marynarek, żakietów i na szkolnych plecakach. Jako symbol jedności, siły i dumy. Już dwa dni po zamachu handlarze zauważyli, że sprzedaż narodowych flag to znakomity interes. Można je za dolara kupić od ulicznych sprzedawców i w domach handlowych. Pojawiła się też "flagowa" biżuteria. Biało-czerwono-niebieskie kolczyki z błyszczących kamyczków kosztują niecałe 20 dolarów, z kamieni szlachetnych i złota - ponad 300 dolarów. Handlowcy twierdzą, że 30 proc. od każdej sprzedanej pary przeznaczają na pomoc dla ofiar zamachu.

Ślubna suknia w barwach USA
W Nowym Jorku nie wypada się pojawić na ulicy lub przyjęciu bez "flagowego" gadżetu. Są trójbarwne wieczorowe bluzki, apaszki, torebki, kapelusze i krawaty, a nawet suknie ślubne. Zaprojektowała je Michelle Roth prowadząca wytworny salon z ubraniami. Suknie, nazwane przez nią Liberty Love, można kupić za 5 tys. USD. Połowę projektantka przeznacza na Czerwony Krzyż. - Dwie moje klientki nie zdążyły odebrać swoich sukien i welonów - zginęły pod gruzami WTC. Zaprojektowałam Liberty Love, bo wierzę, że kolory naszej flagi są symbolem siły i szczęśliwego początku nowego życia, a pieniądze z ich sprzedaży mogą choć odrobinę pomóc dotkniętym tragedią - mówi Michelle Roth.
Błyskawicznie przeobraził się świat zabawek. Miejsce Supermana i Batmana, dinozaurów i kosmonautów zajęli bohaterscy strażacy, policjanci, lekarze i kierowcy karetek. Firma Fisher-Price, należąca do koncernu Mattel (producenta Barbie i Kena), wprowadziła na rynek lalki nowojorskich strażaków. Nazywają się Rescue Heroes. Rozpoczęła także produkcję nowej wersji superstrażaka - Billy Blazes przywdział nowojorski mundur. Z komunikatu wydanego przez Fisher-Price wynika, że i w tym wypadku część dochodów ze sprzedaży zabawek wspomoże poszkodowanych. Firma chce, by dzięki tym pieniądzom powstał fundusz stypendialny dla dzieci strażaków i policjantów, którzy zginęli podczas akcji ratowniczej 11 września.
W tym roku najbardziej poszukiwanymi zabawkami pod choinkę będą te, których elementem jest ratowanie życia, a nie te odwołujące się do przemocy - wynika z badań przeprowadzonych przez Fisher-Price. Producent klocków Lego wycofał ze sklepów na całym świecie zabawkę Alpha Team, gdyż "zawiera ona instrukcję budowania i materiał inspiracyjny niezgodny z wartościami wyznawanymi przez firmę Lego, jak również wysoce niestosowny w świetle ostatnich tragicznych wydarzeń, do jakich doszło w Stanach Zjednoczonych" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez Paula Plougmanna z Lego Company. Zabawka wzbudziła kontrowersje, bo na pudełku i w instrukcji są narysowane wieżowce aglomeracji miejskich z całego świata, w których stronę lecą kosmiczne statki.

Strażak na Halloween
Sprzedawcy kostiumów na Halloween, którzy co roku biją rekord sprzedaży, obawiają się, że tym razem potwory, diabły, upiory i przybysze z zaświatów nie znajdą nabywców. Stają więc na głowie, aby na czas zaopatrzyć sklepy w przebrania strażaków, żołnierzy i Wuja Sama.
Atak na World Trade Center wywołał również duże zamieszanie wśród hollywoodzkich twórców. To ich między innymi amerykańskie społeczeństwo oskarża o podsuwanie terrorystom i szaleńcom chorych pomysłów. Nie zdecydowano się więc na premiery dwóch filmów o zamachach terrorystycznych. Jeden to "Collateral Damage" z Arnoldem Schwarzeneggerem, a drugi - "Big Trouble" z Timem Allenem. - Ludzie są teraz nerwowi, przerażeni. Przeżyliśmy wielką tragedię i musimy być ostrożni - mówi Jack Valenti, dyrektor Motion Picture Association of America.
Hollywood przeczuwa koniec mody na przemoc i agresję w filmach. - Od kiedy diabeł wymknął się z hollywoodzkich scenariuszy i zaatakował naprawdę, ludzie nie chcą więcej oglądać go na ekranie - mówi prof. David Grass, socjolog. Dlatego też w telewizji jest coraz więcej filmów z pozytywnym bohaterem, mówiących o odwadze i patriotyzmie.

"Fuck You bin Laden"
Amerykanie manifestują nienawiść do wroga - Osamy bin Ladena - i poparcie dla władz. W listopadzie zostanie wyemitowany znaczek pocztowy z amerykańską flagą i napisem "United we stand" (w jedności siła). Już teraz doskonale sprzedają się koszulki z twarzą Saudyjczyka i napisem "Wanted - dead or alive" (słowo "alive" przekreślono) albo "Fuck You bin Laden". Wkrótce można się spodziewać także gadżetów, jakie pojawiły się w amerykańskich sklepach, gdy USA rozpoczęły wojnę z Irakiem. Twarz bin Ladena, tak jak wówczas Saddama Husajna, znajdzie się na papierze toaletowym, muszlach klozetowych i tarczach strzelnic sportowych.


Więcej możesz przeczytać w 42/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0