Ogień, który "nie ściemnia"

Ogień, który "nie ściemnia"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nietypowy szlak, jaki papież przemierzył w Ziemi Świętej, powinien wyznaczać trasy naszych przyszłych pielgrzymek

"Oby w przyszłości jedynym ogniem, jaki rozpala ludzi, był ogień wielkich uczuć, wdzięczności i solidarności"
Andrzej Wajda


Przy wielkich galach wolno mówić rzeczy, na które wielu zżymałoby się w mniej odświętnych okolicznościach. Młodzi ludzie posługują się niekiedy terminem "ściemnianie" - jest to zapewne coś między "wciskaniem kitu" a "drętwą mową", co nie przeszkadza temu, że i oni lubią czasem usłyszeć taką "ściemnioną" frazę.
Nikt nie kwestionuje faktu, że Wajda - idąc za Gombrowiczem - wielkim poetą jest. Trzeba jednak Oscara, by jego słowa o ogniu wysłuchane zostały z powagą, na jaką zasługują, choć stanowią jedynie powtórzenie tego, co przez całe lata głosił zza kamery, a swego czasu także zza senackiej mównicy. Wajda należy przecież do grupy artystów i intelektualistów, którzy swą obecnością nadawali wartość polskiej polityce czasów przełomu. Dla ludzi tej kategorii postulat uczuć, wdzięczności i solidarności był główną racją i powodem zaangażowania, użyczenia swojej wiedzy i doświadczenia, ale także własnego nazwiska i autorytetu. I to oni dowiedzieli się jako jedni z pierwszych, że "ściemniają" i że do polityki powinny iść osoby bardziej praktyczne i z większym politycznym biglem. W ten sposób polska polityka straciła sporą i może najlepszą część własnej drużyny. Nie nadrobi tego Oscar za całokształt twórczości dla Wajdy, choć dla niego samego jest chyba najwłaściwszą formą uznania za wszystko, co w życiu zrobił. Wiem, że w świecie filmu niektórzy woleliby Oscara za konkretny film - sam głosowałbym na "Pana Tadeusza" - ale sądzę, że stało się lepiej. Mam przeczucie, że najlepszy film Wajdy jest jeszcze przed nim - i przed nami - i że ten obraz najpełniej nawiąże do tych wielkich uczuć.
Trzy lata temu z nieżyjącymi już Zofią Kuratowską i Andrzejem Zakrzewskim miałem szczęście być w Jerozolimie. Wędrując po chrześcijańskich, żydowskich i arabskich ścieżkach, przypatrywaliśmy się z pewnego dystansu Ścianie Płaczu, nie bardzo mając odwagę do niej podejść. Mieliśmy poczucie, że skoro Żydzi unikają wchodzenia do naszych katolickich kościołów, również my powinniśmy stanąć w jakiejś odległości od tego świętego dla nich miejsca i tylko w myślach włożyć w szparę między kamieniami nasze własne karteczki. Gdy patrzyłem na samotną sylwetkę Jana Pawła II wsuwającego biały kartonik w ścianę, przypomniałem sobie nasze sprzed trzech lat, poczułem wdzięczność za przełamanie kolejnego tabu. Zapowiedź wspólnej modlitwy chrześcijańskich hierarchów i żydowskich rabinów, a może także islamskich muftych w rzymskim kościele jest jedną z nadziei, którą sędziwy papież tchnął w nasz wspólny świat. Z całą pewnością ta pielgrzymka jest dla niego największym darem, jakiego pragnął przez lata i do którego tak wytrwale się przygotowywał. Jej program i przesłanie nie ograniczyło się zarazem do miejsc najbardziej oswojonych przez katolików, a nawet chrześcijan wszelkich wyznań. Jan Paweł II z właściwą sobie integralnością patrzenia na świat i człowieka szedł od Nazaretu do Grobu Bożego, zarazem od Yad Vashem do Ściany Płaczu i od Jasera Arafata do najwyższych dostojników muzułmańskich. To nietypowa trasa dla najbardziej nawet pobożnego pątnika katolika i chyba ona powinna wyznaczyć trasę przyszłych naszych pielgrzymek do Ziemi Świętej, jeśli mają rozpalać w nas i w świecie jakiś dobry ogień.
W niedzielnych wyborach w Rosji nie było widać wielkiego ognia. Najwyżej - mimo wszystko - zaskoczenie trzydziestoprocentowym poparciem dla kandydata komunistycznego - jedynego zdolnego nawiązać w miarę równorzędną walkę z numerem 1. Zapewne wciąż jedynymi uczuciami, które w dużej skali ujawniają się w tym wielkim i biednym kraju, są zmęczenie i nostalgia za starymi czasami. I czasem nienawiść, jak ponowiony w zeszłym tygodniu seans, wymierzony w polskie symbole narodowe. Spod popiołu nie przebłyskuje żaden diament.
Więcej możesz przeczytać w 14/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0