Poszli nasi w bój...

Poszli nasi w bój...

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jak się nie wierzy w "nic", to już się wierzy w "coś", którym jest to "nic"
Nasz ukochany kraj czci zmarłych w sposób wyjątkowy w Europie. Kilkanaście lat temu na Wszystkich Świętych, czyli Dzień Zmarłych, i na Zaduszki przyjeżdżały do Polski telewizje z różnych krajów, by pokazać fenomen masowego odwiedzania grobów bliskich przez rodziny przybyłe nieraz z drugiego końca kraju: łuny świateł nad cmentarzami, cześć oddawaną poległym za ojczyznę. Na Zachodzie są to najczęściej rzeczy nieznane. U nas jest to rytuał zrośnięty z tradycją narodową i rodzinną, bo zwłaszcza w XIX w. i XX w. tak wielu zginęło w walce o niepodległość. Jedną z przyczyn tej wysokiej śmiertelności tłumaczy stara pieśń żołnierska, w której wers "obok Orła znak Pogoni" rymuje się z "poszli nasi w bój bez broni". Pieśń kończyła się gromkim refrenem: "Hej, ha, hej, ha, niechaj Polska zna, jakich synów ma". W wyniku nauki takich pieśni w szkołach przed II wojną światową i podczas wojny bardziej zrozumiała może być historia powstania warszawskiego (które zresztą zawsze czciłem).W każdym razie dzisiaj pójście w bój bez broni jest dla młodych kompletnie niezrozumiałe. Malownicze postacie ułanów zastąpili herosi walk zbrojnych - komandosi uzbrojeni w noktowizjery i laserowe celowniki.
Nasz kult zmarłych wywodzący się oczywiście z chrześcijaństwa, ale zakorzeniony w pogańskich przeczuciach wieczności, jest prawdziwą wiarą w egzystencję pozagrobową. Co prawda wielu z nas się zastrzega, że w nic takiego jak życie po życiu nie wierzy, ale jak się nie wierzy w "nic", to już się wierzy w "coś", którym jest owo "nic". A poza tym, po co w takim razie idziesz, niewierzący bracie, z doniczką i świeczkami na cmentarz? Nie twierdzę, że to wszystko jest klarowne i proste, ale dlaczego by miało być?
Kiedyś byłem w Zaduszki w Meksyku. W tamtym chrześcijańskim kraju jest w dniu Wszystkich Świętych weselej niż u nas na chrzcinach. W tym dniu piekarnie meksykańskie sprzedają coś na kształt precli w kształcie trupich główek z piszczelami, dzieci chrupią trupie główki z cukru. Na cmentarzach wieczorem zaczyna się biesiada z dętymi orkiestrami i obowiązkowym mezcalem. Wszyscy się cieszą, że ich krewni i przyjaciele są już w raju, więc objadają się i popijają do momentu, gdy wschodzi słońce, będące dla Meksykanów symbolem zmartwychwstającego Chrystusa. Jest to splot obrzędów Azteków i Majów z hiszpańskim katolicyzmem, który też lubuje się w turpizmie.
Wracając do spraw ojczystych, to pewną nowością jest hołd składany bohaterom nie powołanym nigdy do wojska. Są wśród nich prezydent Warszawy Stefan Starzyński, ksiądz Jerzy Popiełuszko, robotnicy Czerwca ’56, Grudnia ’70 i ’81. Oni też walczyli o ojczyznę, godność i prawa człowieka. Czy więc poza Grobem Nieznanego Żołnierza nie trzeba by ufundować także Grobu Nieznanego Człowieka? Już kiedyś gdzieś to proponowałem, ale nikt nie zareagował. Prawdę mówiąc, każdy z nas walczy ze swoim losem anonimowo i nieraz heroicznie. Kiedy indziej beztrosko i bez zastanowienia, ale i na tej beztrosce lub głupocie też polega prawdziwa tragedia ludzkiego losu.
Więcej możesz przeczytać w 44/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0