Do przyjaciół Moskali

Do przyjaciół Moskali

Schlebiając Polakom, uczynię ich Rosjanami - obiecywał car Aleksander I dwieście lat temu. Polska niepodległa to Polska niebezpieczna - instruował car Lenin prawie sto lat temu, a car Stalin i jego następcy przez znaczną część XX wieku dyrektywy te konsekwentnie wprowadzali w życie, odbierając nam wolność i własność, mordując, zsyłając na Sybir, okupując, wyzyskując, rusyfikując. Aż do czasu intronizacji cara Gorbaczowa.
I właśnie przechodzące do historii dziesięciolecie - schyłek ery cara Gorbaczowa i cała epoka cara Jelcyna - było najlepszą dekadą w stosunkach między Polską a Rosją, między Polakami a Rosjanami, w ciągu ostatnich dwustu lat. Albowiem Polacy i Rosjanie w tym czasie nie strzelali do siebie (jeśli nie liczyć gangsterskich porachunków), nie zdobywali swoich stolic, nie okupowali swoich ziem ani nawet nie zdradzali takich zamiarów (jeśli nie liczyć humorystycznych próśb o wytyczenie "korytarza" łączącego Białoruś z obwodem kaliningradzkim), nie prowokowali incydentów granicznych, nie zmuszali się do zapisywania w konstytucjach swoich państw zobowiązań do darzenia się dozgonną przyjaźnią oraz przysięgania sobie wierności, nie zmuszali się też do uczestniczenia w dziwacznej i kosztownej "współpracy gospodarczej", ale za to handlowali na potęgę, zyskując przy tym wreszcie, po raz pierwszy od stuleci, sposobność do nieskrępowanego zadzierzgania znajomości i niewymuszonego poznawania prawdziwych przyjaciół.
Ale oczywiście owe najlepsze w ciągu ostatnich dwustu lat stosunki między Polską a Rosją wcale nie muszą oznaczać stosunków bardzo dobrych ani nawet dobrych; ba, w istocie mogą oznaczać stan swego rodzaju zimnej wojny między naszymi suwerennymi państwami. Rosjanie z trudem godzą się z gorzką dla wielu z nich konstatacją, że jednak - zgodnie zresztą z ustaleniami zoologów - "kurica eto ptica", albowiem z całą pewnością "Polsza", która jest już członkiem NATO, a wkrótce przystąpi także do Unii Europejskiej, "eto zagranica" (vide: "Pojedynek negocjatorów", "Hiszpański wzór" i "Pierwszy etap"). Jeszcze trudniej przychodzi Rosjanom zaakceptowanie faktu, że Polacy na razie znacznie lepiej od nich radzą sobie w warunkach gospodarki wolnorynkowej i wiele wskazuje na to, że już za kilka, a najdalej kilkanaście lat - mimo ogromnej dysproporcji w wielkości obu krajów i ich zasobności w bogactwa naturalne - Polska zrówna się z Rosją pod względem wysokości produktu krajowego brutto, a potem ją przegoni. Tymczasem stosunek Polaków do Rosjan nie jest zły, ba - "jest dużo lepszy, niż można by się spodziewać po tak długim okresie dominacji. Życzyłbym Irlandczykom, żeby mieli tyle sympatii do Anglików" - zauważył dwa tygodnie temu na łamach "Wprost" prof. Władysław Bartoszewski.
Wybrany w ostatnią niedzielę nowy prezydent Rosji, Władimir Putin - car Putin, car Władimir Mocny - twierdzi, że wie, co trzeba uczynić, aby Rosja przestała się kręcić w kółko, błąkając się między przeszłością a przyszłością; że wie, jak dokończyć dzieło rozpoczęte przed wiekami przez carów reformatorów: Piotra I Wielkiego, Katarzynę II Wielką oraz Aleksandra II. Jednakże pytanie, w którą stronę poprowadzi Rosję car Władimir Mocny, pozostaje na razie bez odpowiedzi (vide: "Władimir Mocny"). Podobnie jak bez odpowiedzi pozostaje pytanie, co era Putina będzie oznaczała dla stosunków polsko-rosyjskich. Czy współpracę polskiej i rosyjskiej mafii - jak w wypadku kierowanej przez Rosjan łódzkiej ośmiornicy, która przy pomocy kilkuset ludzi i firm zamieszanych w przestępczy proceder wyłudzania zwrotu podatku VAT okradła budżet Polski na miliard złotych (vide: "Gangholding") - zastąpią takie wspólne przedsięwzięcia, jak choćby podpisany w ubiegłym tygodniu przez niemiecki PreussenElektra AG, Polskie Sieci Elektroenergetyczne i holding Jana Kulczyka kontrakt na dostawę tańszego prądu z Rosji, Litwy i Polski do Niemiec? Czy zamiast licytować się liczbą spalonych polskich i rosyjskich flag oraz absurdalnością kolejnych malowanych na murach naszych ambasad haseł i wykrzykiwanych pod swoim adresem wyzwisk, zmierzymy się na ilość i jakość przedsięwzięć z zakresu information technology albo na tempo wzrostu naszych krajów - w ramach globalnej ligi 100 najpotężniejszych republik świata (na najnowszej liście znalazło się 48 państw o największym PKB i 52 koncerny o największych przychodach), w której Rosja zajmuje w tym roku miejsce jedenaste, a Polska - dwudzieste siódme (vide: "Globalna gra")? Gdyby tak się stało, byłaby to z pewnością najkrótsza droga do celu, który osiągniemy dopiero wówczas, kiedy będziemy pewni, że moje pokolenie Polaków jest ostatnim, dla którego rosyjski mundur kojarzy się z mundurem armii okupacyjnej.
Więcej możesz przeczytać w 14/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0