Tarcza antyatomowa

Tarcza antyatomowa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z CONDOLEEZZĄ RICE, doradcą prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego
Nathan Gardels: Czy Ameryka nadal chce budować tarczę antyrakietową, która nie powstrzyma ani samolotów uderzających w budynki, ani bakterii wąglika?
Condoleezza Rice: Budowa tarczy antyrakietowej ma dziś większy sens niż kiedykolwiek. Gdyby terrorystów wsparło państwo dysponujące bronią masowego rażenia oraz rakietami balistycznymi do jej przenoszenia, zrealizowałby się straszny scenariusz. Prezydent jest przekonany, że ze względu na nieprzewidywalny charakter nowych zagrożeń trzeba być przygotowanym do odpowiedzi adekwatnej do groźby ataku rakietowego. W centrum uwagi znalazła się kwestia rozprzestrzeniania technologii rakietowych. Z powodu działalności takich państw jak Korea Północna mogą one trafić w różne ręce.
- W Szanghaju prezydent Bush rozmawiał na temat tarczy antyrakietowej z Władimirem Putinem i Jiang Zeminem. Przekonał ich do tego pomysłu?
- Z prezydentem Putinem przeprowadziliśmy szerszą debatę. Rosjanie wprawdzie wciąż mówią, że układ ABM [budowa tarczy antyrakietowej oznacza jego rewizję - red.] jest elementem stabilizacji bezpieczeństwa międzynarodowego, to prezydent Putin przyznaje jednak, że pojawiły się nowe zagrożenia, którym trzeba stawić czoło. Nie mieliśmy natomiast szansy zaangażować Chin w rozmowy o tarczy rakietowej w takim stopniu, jak byśmy chcieli.
- Czy po spotkaniu Putina i Busha w Crawford należy oczekiwać porozumienia w sprawie radykalnej redukcji głowic jądrowych bądź w kwestii traktatu ABM?
- Nie wiem. Szukamy nowej formuły strategicznej. Po pierwsze, chodzi o uwzględnienie rodzajów obrony, których dotychczasowa formuła nie obejmowała. Po drugie, chcemy zredukować siły nuklearne Ameryki do poziomu, który zapewniałby obronę adekwatną do współczes-nych zagrożeń. Wkrótce prezydent Bush będzie mógł poinformować prezydenta Putina oraz resztę świata o tym, jaki potencjał jądrowy uważa za odpowiedni dla Ameryki.
- Jednym ze skutków zamachów z 11 września zdaje się przezwyciężenie podziałów między Stanami Zjednoczonymi i Europą.
- Wydarzenia z 11 września odbudowały sens strategicznego celu oraz wspólnego interesu Stanów Zjednoczonych i Europy. Dotyczy to także Rosjan i Chińczyków, jednak odnosi się przede wszystkim do NATO. Pakt po raz pierwszy oświadczył, że "atak przeciwko jednemu z członków jest atakiem przeciwko wszystkim". Przeprowadziliśmy wiele trudnych debat politycznych z przywódcami europejskimi, choćby na temat zmian klimatycznych. Różnice poglądów powodowały, że często zapominaliśmy o wartościach, które nas łączą. Teraz znów się na nich koncentrujemy. Nie wiem, jaką rolę odegra to w dyskusji o układzie ABM. Na długo przed 11 września Europejczycy zaczynali akceptować argument, że dzisiejsze zagrożenia mają inny charakter niż te z czasów zimnej wojny. Istniało wprawdzie wiele obaw dotyczących formy przebudowy systemu bezpieczeństwa, rosło jednak przekonanie, że zmiany są konieczne. Wydarzenia z 11 września to przekonanie pogłębiły.

Więcej możesz przeczytać w 45/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0