Grzeszni dobroczyńcy

Grzeszni dobroczyńcy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy salezjańska fundacja im. św. Jana Bosko w Lubinie była wykorzystywana do prania brudnych pieniędzy?

Jeremiasz Barański, ps. Baranina, rezydent mafii pruszkowskiej w Wiedniu, podejrzany o zlecenie zabójstwa Jacka Dębskiego, sam Dębski, a także Marek Kolasiński, były poseł AWS, poszukiwany międzynarodowym listem gończym, prali brudne pieniądze, wykorzystując organizacje związane z Towarzystwem św. Franciszka Salezego. Organy ścigania ustaliły, że wyprano ponad 100 mln zł. Pieniądze przechodziły przez konta co najmniej trzech banków i kilku biur maklerskich. Następnie transferowano je za granicę lub inwestowano w Polsce - w ośrodki wypoczynkowe, nieruchomości, grunty, obligacje czy akcje. Głównymi podejrzewanymi są osoby w przeszłości mające pełnomocnictwa fundacji i jeden z byłych prezesów. Prokuratura poinformowała o aferze prymasa, prezydenta i premiera.
Z tą sprawą może być związana niedawna śmierć pracownika księgarni salezjańskiej w Lubinie, który w czerwcu zginął we Włoszech. Jest kilka hipotez dotyczących okoliczności jego śmierci. Dwie mówią o wypadku - utonięciu w morzu lub uderzeniu głową o skałę. Trzecia zakłada zabójstwo i tę badają prokuratura i Centralne Biuro Śledcze.
Śledztwo w sprawie wykorzystywania do przestępczych operacji fundacji i innych organizacji działających pod szyldem zgromadzenia salezjanów prowadzi - pod nadzorem Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej - kilka prokuratur. Na ślad afery wpadli funkcjonariusze z Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej wrocławskiej policji. W sprawę zaangażowane są także Interpol, CBŚ oraz generalny inspektor informacji finansowej. - Pod koniec października rozpoczęliśmy śledztwo w sprawie nieprawidłowości w zaciąganiu kredytów przez organizacje związane ze zgromadzeniem salezjanów - tylko tyle ujawnia nam prokurator Marek Ratajczyk, naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. - Sprawa jest delikatna, ponieważ dotyczy organizacji kościelnej. Dlatego musimy działać dyskretnie - tłumaczy oficer CBŚ.
Śledztwo ma wyjaśnić, jaką rolę odegrała w tej sprawie Fundacja Pomocy dla Młodzieży im. św. Jana Bosko, która powstała w Lubinie w 1992 r. Funkcjonuje ona jako duża korporacja inwestująca w nieruchomości, grunty, na rynku kapitałowym. Fundacja jest właścicielem m.in. kamienic w centrum Lubina i w innych miastach Dolnego Śląska, działek budowlanych, gruntów, nieruchomości oraz lokat, akcji i obligacji.
Zgodnie ze statutem działalność fundacji obejmuje prowadzenie sklepów, hurtowni, świadczenie usług budowlano-remontowych, poligraficznych, reklamowych, marketingowych itp. Fundacja może też prowadzić działalność importowo-ekportową, przejmować udziały w spółkach handlowych w kraju i za granicą, nabywać materiały i surowce za granicą. Do tego dochodzi przyjmowanie darowizn, spadków i subwencji.
Ksiądz Franciszek Krasoń, inspektor nadzorujący działalność salezjanów na Dolnym Śląsku, który jednocześnie jest pełnomocnikiem zarządu fundacji im. św. Jana Bosko, nie chciał z nami rozmawiać o działalności finansowej. - Nic o tym nie wiem. Nie będę udzielał żadnych informacji - odpowiadał zdenerwowany. Czy rzeczywiście ks. Krasoń może nie wiedzieć o sprawie, skoro zgromadzenie prowadziło własne postępowanie wyjaśniające, dotyczące działalności byłego prezesa fundacji, księdza Ryszarda Matkowskiego (na początku października został on odwołany ze stanowiska)? - Ksiądz Matkowski położył duże zasługi dla fundacji, a jego odwołanie z funkcji prezesa zarządu spowodowane zostało złożeniem przez niego rezygnacji, motywowanej wykonywaniem innych obowiązków i zadań duchownego - tłumaczy w przesłanym do nas oświadczeniu Sylwia Anna Tomkiel, wiceprezes zarządu fundacji.
W zarządzie fundacji zasiadały osoby związane z władzami Lubina lub z pracownikami wymiaru sprawiedliwości. Przeszło rok wiceprezesem zarządu fundacji był Maciej C., syn wiceprezydenta Lubina, odpowiedzialnego za inwestycje komunalne i przetargi. Obecnie wiceprezesem jest Sylwia Tomkiel, córka zastępcy prokuratora rejonowego w Lubinie.
Szczególne zainteresowanie organów ścigania wzbudziła budowa przez fundację ośrodka wypoczynkowo-rekolekcyjnego Centrum Młodzieży w Starym Folwarku koło Suwałk. W projekcie salezjańska organizacja podaje, że chce stworzyć ośrodek dla dzieci z patologicznych rodzin. W drugim projekcie mowa jest już o powstaniu apartamentów, drink baru, sauny, solarium, siłowni, czyli de facto luksusowego pensjonatu położonego nad Wigrami.
Ustaliliśmy, że jesienią 1999 r. z inicjatywy Marka S., ówczesnego wiceprezesa ds. finansowych w KGHM Polska Miedź, doszło do spotkania z pełnomocnikami fundacji. Ci ostatni zamierzali pożyczyć od miedziowej spółki milion dolarów.
- Pożyczka miała zostać zwrócona z odsetkami w wysokości 50 proc. - opowiada nasz informator. Zarząd fundacji przekonywał Marka S., że korzystnie zainwestuje pożyczony milion dolarów na giełdach towarowych w Ameryce Południowej.
Umowy nie sfinalizowano. - Oferta wzbudziła podejrzenia, bo była nieprawdopodobnie korzystna. Poza tym organizacje charytatywne nie zajmują się reinwestowaniem pieniędzy na rynku kapitałowym - tłumaczy nasz informator. - Fundacja nie zawierała umowy pożyczki z KGHM Polska Miedź, jak również nie zabiegała o jej udzielenie - zapewnia Sylwia Tomkiel. Dysponujemy dowodami, że podczas rozmów w sprawie pożyczki obok osoby posługującej się pełnomocnictwem fundacji obecny był także prezes jej zarządu.
Na początku października tego roku Bank Zachodni WBK w Lubinie powiadomił prokuraturę o sfałszowaniu dokumentów przez jednego z pracowników fundacji. Ze sfałszowanego dokumentu wynikało, że fundacja posiada lokaty w Banku Zachodnim WBK na 50 mln zł. Dysponując takim zaświadczeniem, przedstawiciele fundacji zwrócili się do kilku banków o udzielenie kredytów, a po podpisaniu umów przeprowadzali operacje polegające na tzw. rolowaniu kredytów: kredyt zaciągnięty w jednym banku spłaca się kredytem z innego. Podczas tej operacji na kolejnych etapach zwiększa się wysokość kredytu. Bank Zachodni WBK zablokował konta fundacji.
Jedną z najbardziej poszkodowanych instytucji finansowych jest legnicki oddział Kredyt Banku, w którym trwa wewnętrzna kontrola, zaś dyrektor został niedawno zwolniony. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że bank stracił ponad 50 mln zł.
- Obowiązuje nas tajemnica bankowa. Nie mogę udzielić żadnych informacji - odpowiedziała na nasze pytanie o straty banku Izabela Mościcka, rzecznik Kredyt Banku SA. Prowadzący śledztwo wystąpili do poszkodowanych banków o wydanie dokumentów dotyczących przepływu pieniędzy oraz transakcji zawieranych przez firmy i organizacje związane z towarzystwem salezjańskim.
Prokuratura i policja sprawdzają, na ile fundacja została wykorzystana przez przestępców, a na ile jej przedstawiciele sami w przestępczych działaniach uczestniczyli.

Więcej możesz przeczytać w 47/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0