Osama Travel

Osama Travel

Dodano:   /  Zmieniono: 
Światowa branża turystyczna mierzy się z największym kryzysem w swej historii

Z samolotów przesiadamy się do pociągów. Zamiast do Egiptu jedziemy do Szklarskiej Poręby. Za tę samą cenę wolimy spędzić tydzień na nartach w Austrii niż dwa tygodnie na plaży w Tunezji. Ludzie na całym świecie zmieniają wakacyjne plany. Według danych World Travel and Tourism Council, po atakach terrorystycznych na Waszyngton i Nowy Jork obroty w światowej turystyce zmniejszyły się o trzydzieści procent. Oblicza się, że 26 mln ludzi już straciło pracę (w tym 3,6 mln osób w Unii Europejskiej). Branża turystyczna przeżywa najgłębszy kryzys w swej historii.
Roczne obroty w światowej turystyce wynoszą 4,5 biliona USD, czysty zysk - pół biliona dolarów. Ta branża wypracowuje jedną dziesiątą globalnego dochodu. Atak na WTC był także atakiem na światową turystykę. Przez pierwszych kilka dni po tragedii w Stanach Zjednoczonych nie latały samoloty. Tylko amerykańskie linie lotnicze traciły dziennie 250-300 mln USD. Potem, w kolejnych dwóch tygodniach po ataku, odwołano prawie 25 proc. połączeń lotniczych. We wrześniu i październiku Amerykanie odwołali kilka milionów wyjazdów do Europy, Ameryki Południowej i Japonii. W tym czasie z podróży do Stanów Zjednoczonych zrezygnowało kilka milionów osób.
W największych sieciach hoteli - Accor, Marriott i Hilton - liczba rezerwacji zmniejszyła się o połowę. Akcje sieci Accor staniały na paryskiej giełdzie o 12 proc. Firma skorygowała prognozy finansowe z początku roku - zamiast 825 mln USD zysku brutto zaczęto mówić o 700 mln USD. Sieć Marriott (ponad dwa tysiące hoteli na całym świecie) zarobi w 2001 r. jedną czwartą mniej, niż planowano. Hiszpańscy hotelarze mówili wręcz o katastrofie: we wrześniu i październiku przyjechało do nich o jedną trzecią mniej Brytyjczyków i Niemców, najlepszych klientów. Największe biura podróży - Zontur i Sol Melia - odnotowały trzydziestoprocentowe spadki obrotów. Kilkaset zbiorowych rezerwacji odwołali klienci Orbisu (szczególnie dużo we wrześniu).
Na niedawnych targach turystycznych w Warszawie tłok można było jednak zaobserwować przy stoiskach, na których oferowano wyjazdy na Słowację, do Austrii i Czech. Turyści szukali małych miejscowości, najlepiej gdzieś daleko od głównych tras komunikacyjnych. Jeśli ktoś planował narciarski urlop we francuskim regionie Les Portes du Soleil (Bramy Słońca), to wolał mieszkać w górskiej wsi Chatel niż w narciarskim kombinacie Avoriaz. Wszystko wskazuje na to, że w obliczu zagrożenia terroryzmem będziemy wypoczywać stosunkowo blisko domu, a długie urlopy podzielimy na kilka krótszych. W Polsce wiele osób zdecyduje się na urlop zimą i wyjedzie w Tatry, Sudety, a najdalej w Alpy, dokąd można dojechać własnym samochodem.
Turyści najczęściej rezygnują z podróży do Afryki i Azji. W Europie kryzys dotknął przede wszystkim zaangażowaną w wojnę w Afganistanie Wielką Brytanię i sąsiednią Irlandię. Najskuteczniej bronią się Hiszpanie, Portugalczycy i Grecy. Liczba odwiedzających te kraje zmniejszyła się zaledwie o kilka procent. Właściciele polskich agencji turystycznych mówią, że kryzys najboleśniej odczuwają firmy specjalizujące się w wyjazdach do Turcji, Maroka, Egiptu i Tunezji. - Mniej osób decyduje się też na wyjazd do europejskich aglomeracji. Goście omijają Londyn, Paryż i Berlin. Gorzej sprzedają się wycieczki do Disneylandu pod Paryżem i Legolandu w Danii. Ci, którzy zrezygnowali z wakacji w Turcji, jadą do Grecji. Niemcy spodziewają się większego tłoku na autostradach; odżyje turystyka lokalna - mówi Krzysztof Łopaciński z Instytutu Turystyki. - Mniej atrakcyjne stały się podróże do Egiptu, atrakcyjniejsze - na Wyspy Kanaryjskie. Turyści z rezerwą odnoszą się do ofert wyjazdu do Indonezji czy na Sri Lankę, chętnie wybierają się na Karaiby - ocenia Maria Baumgartner z TUI. Mniej popularne stały się podróże motywacyjne i turystyka biznesowa. Wiele biur podroży, którym 40 proc. dochodów przynosiła sprzedaż biletów lotniczych, stanęło w obliczu bankructwa.
Kilka najbliższych lat może należeć do krajów położonych dotychczas na uboczu głównych szlaków turystycznych. Swoją szansę wykorzystają zapewne Skandynawowie, Kanadyjczycy, Meksykanie, mieszkańcy Ameryki Południowej i Australijczycy. Być może również Czesi, Słowacy, Węgrzy, Łotysze i Litwini. Czy także Polacy?
Światowa recesja paradoksalnie może wzmocnić polską turystykę. Polacy, którzy od lat nie spędzali letnich urlopów nad Bałtykiem, bo wybierali porównywalne cenowo kurorty nad Morzem Śródziemnym (pisaliśmy o tym w tygodniku "Wprost" w lipcu), powrócą do Łeby i Międzyzdrojów. Tu będą się czuli bezpieczniej niż za granicą. - Już dziś obserwujemy powrót do turystyki narodowej. My częściej jeździmy w polskie góry, Niemcy w swoje Alpy, a Czesi w Karkonosze - zauważa Stanisław Pecyna z Gromady. Czy polscy organizatorzy turystyki potrafią wykorzystać szansę, jaką - jakkolwiek by to zabrzmiało - podsunął im los 11 września? Sytuacja na rynku turystyki przyjazdowej od lat jest katastrofalna. We wrześniu odwiedziło nas o 31,6 proc. mniej cudzoziemców niż przed rokiem. W 1997 r. zagraniczni turyści zostawili w Polsce 8,7 mld USD, w 2000 r. - tylko 5,5 mld USD. W tym czasie liczba wypoczywających w Polsce rodaków zmniejszyła się o jedną trzecią. O tyle samo wzrosła liczba wyjeżdżających z kraju na letnie i zimowe wakacje. W polskich kurortach ceny wzrosły, nie poczyniono właściwie żadnych inwestycji. Dotychczas nasi organizatorzy turystyki na sytuacje kryzysowe reagowali fatalnie. Zwykle nie wykorzystywali swoich szans.
Eksperci Światowej Organizacji Turystyki na konferencji w Seulu stwierdzili, że zmiany na turystycznej mapie świata będą głębokie i trwałe. Równie głęboko zmieni się sposób podróżowania. Przywykliśmy, że w Egipcie za turystycznym autobusem podąża wojskowy jeep. Być może trzeba się będzie przyzwyczaić także do tego, że przed hotelowymi statkami pływają uzbrojone kanonierki marynarki wojennej, a samoloty czarterowe latają pod osłoną myśliwców. Ktoś będzie musiał za to płacić: turyści lub rządy państw utrzymujących się z turystyki.

Marcin Klimkowski
Krzysztof Olejnik
Więcej możesz przeczytać w 47/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0