Kopalnia cyklistów

Kopalnia cyklistów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Podziemny wyścig rowerowy!
Jak jeździć rowerem zimą tak, żeby się spocić, nie tylko z emocji? Przepis jest prosty: znajdź sztolnię nieczynnej kopalni, wytycz w niej 220-kilometrową trasę 680 m pod ziemią w temperaturze 25 stopni Celsjusza. Dwie godziny jazdy w takich warunkach za 55 marek to tegoroczny hit sezonu w niemieckiej Turyngii.

Trzy lata po upadku muru berlińskiego starą kopalnią zainteresował się jej były pracownik Helmut Springer. Przypomniał sobie elektryków, którzy dostawali się do swoich miejsc pracy głównie na rowerach. System tunelowy kopalni ma ponad 220 km długości - tyle, ile trasa rowerowa w położonym niedaleko Erfurcie. Z tą różnicą, że pod ziemią nie pada, utrzymuje się stała temperatura 25°C i nie ma żadnego ruchu. Chętni do przeżycia podziemnej przygody rowerowej znaleźli się błyskawicznie.
Trasa nie należy do najłatwiejszych. Przejeżdża się tu koło pasów transportowych, starych ciężarówek i nieczynnych koparek. Co kilkadziesiąt metrów odchodzą w bok korytarze. Nie ma żadnych drogowskazów, a trasę oświetlają lampy jadącego przed rowerzystami jeepa. Rowerzyści muszą pokonać ostre podjazdy, gwałtowne zakręty, często po podmokłym gruncie. Pod kołami skrzypi sól, która odkłada się również na ciele. Czasem trzeba stawać na pedałach i całą siłę włożyć w pokonanie wzniesienia o kącie nachylenia 25 stopni. Niektórzy dają za wygraną i na najcięższych odcinkach pozwalają, by pociągnął ich samochód. Peleton zamyka drugi jeep, którego kierowca pilnuje, by nikt nie zboczył z drogi i nie wjechał w nieznane korytarze. Na wyposażeniu jeepa znajduje się kilka czarnych skrzyneczek z nabojami tlenowymi oraz zestaw pierwszej pomocy.
Producenci zacierają ręce - tego typu pomysły przywracają modę na rower, co z kolei pozwala na wprowadzanie udoskonaleń i podbijanie ceny. Najdroższy model kosztuje tyle, ile samochód średniej klasy. Rowery wyposaża się w systemy nawigacyjne, hamulce tarczowe, amortyzowane siodełka z oparciem - to odpowiedź producentów sprzętu rowerowego na konkurencyjną deskorolkę, rolki czy kickboard. Powoli mówi się też o seryjnym montowaniu automatycznych przerzutek oraz o elektronicznych czujnikach kontrolujących na bieżąco pracę serca. Większość klientów nadal jednak wybiera rower górski z grubymi oponami, 26-calowymi kołami i dużą liczbą biegów. Umożliwia on zjazd niemal z każdego wzniesienia, ale nie jest zbyt wygodny do jazdy po mieście. Dla prawdziwych miłośników jednośladów producenci stworzyli model V-200, którym jeździ się w pozycji leżącej z nogami uniesionymi do góry, oraz city cruisera z wygodnym oparciem i automatycznymi przerzutkami. Najmłodsi rowerzyści nadal cenią modele BMX, ułatwiające krótkie wyścigi i wyczyny akrobatyczne.
Na boom rowerowy błyskawicznie zareagowały centra fitness oraz biura podróży. Te pierwsze proponują całoroczne kursy spinningu - w wersji dla zaawansowanych: przy głośnej muzyce techno i światłach stroboskopowych. Biura podróży z kolei zapraszają na urlopy rowerowe - od kilkudniowych rajdów po miesięczne wyjazdy na drugi koniec świata. Tygodniowy turnus w Europie kosztuje 1000-2000 marek, a już za 7500 można polecieć do Nowej Zelandii i przepedałować ją w 23 dni.


Więcej możesz przeczytać w 47/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0