Recesja

Recesja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Po raz pierwszy od roku 1992 może spaść produkt krajowy brutto
Chyba stoimy u progu recesji, to znaczy sytuacji, gdy zmniejszy się - po raz pierwszy od roku 1992 - produkt krajowy brutto (PKB). Na tę sytuację złożyło się kilka przyczyn. W pierwszej kolejności słabość znacznej części biznesu; jego mała konkurencyjność. To widać lepiej teraz, kiedy skurczyły się łatwe rynki, na przykład rosyjski, dzięki któremu w połowie lat 90. mogliśmy uchodzić za gospodarczego tygrysa Europy. Wzrost PKB o 6 proc. rocznie (do czego wielu, także premier, tęskni i wierzy, że wróci) to było tempo wyrażające nie tylko siłę gospodarki, lecz także fart, jaki wówczas miała. Obniżenie dynamiki musiało nastąpić, bo od połowy lat 90. nie zrobiono wiele, by gospodarkę wzmocnić. Ale nie musiało to być zejście do recesji. W tym ma udział polityka; głównie pieniężna i walutowa.
Lata 1998-2001 to najbardziej burzliwy okres od wyjścia gospodarki - w roku 1992 - z kryzysu towarzyszącego pierwszej fazie przechodzenia do rynku. Można je nazwać czasem gospodarczych konwulsji. Od drugiego kwartału 1998 r. tempo wzrostu PKB z 6,4 proc. spadło pod wpływem kryzysu w Rosji do 1,5 proc. w pierwszym kwartale 1999 r. W odpowiedzi Rada Polityki Pieniężnej pięć razy obniżała stopy procentowe - z 24,5 proc. w kwietniu 1998 r. do 15,5 proc. w styczniu 1999 r. Wraz z tymi decyzjami i pewnie w znacznej mierze pod ich wpływem gospodarka gwałtownie przyspieszyła i w czwartym kwartale 1999 r. wzrost PKB wyniósł 6,2 proc. Był to wzlot gorączkowy (tzw. przegrzanie gospodarki), bo towarzyszyło mu gwałtowne pogarszanie się rachunku bieżących obrotów z zagranicą, a od jesieni - wzrost inflacji. Rada Polityki Pieniężnej trzema decyzjami podniosła więc stopy procentowe z 15,5 proc. w październiku 1999 r. do 21,5 proc. w sierpniu 2000 r. W ślad za tymi decyzjami tempo wzrostu PKB spadło do 2,4 proc. w czwartym kwartale 2000 r. i spada nadal. W roku 2000 odwrócił się też kierunek zmian w kursie złotego. Nominalna, a jeszcze bardziej realna wartość złotego w stosunku do walut wymienialnych, zwłaszcza marki niemieckiej i euro - walut naszych głównych partnerów, poprzednio stabilna lub nawet lekko malejąca, szybko wzrosła. Był to wzrost chory, nie odzwierciedlający siły gospodarki, lecz napływ walut związany z prywatyzacją i spekulacją oraz wycofanie się banku centralnego z całkiem sprawnego wcześniej wpływania na kurs walutowy.
W rezultacie splotu polityki pieniężnej i walutowej firmy zostały wzięte w kleszcze redukujące im jednocześnie rynek wewnętrzny (horrendalnie wysokie stopy procentowe) i zewnętrzny (absurdalny kurs złotego). Równocześnie te same stopy procentowe ograniczyły możliwość finansowania kredytem krajowym dostosowań pozwalających utrzymać się na rynku. W konsekwencji do niepokojących rozmiarów wzrosło zadłużenie zagraniczne firm, a zarazem zwiększyła się skala zwolnień pracowników. Zaczęły narastać zatory płatnicze i dochodziło do zamykania firm. Skuteczności dotychczasowej polityki pieniężnej i walutowej ma dowodzić spadek inflacji i deficytu obrotów bieżących. Otóż to nie jest sukces, to następstwo zatrzymania biegu gospodarki. Jeżeli PKB spadnie, inflacja zapewne zniknie. Tylko co to będzie za sukces?
Sześcioprocentowego tempa wzrostu szybko nie odzyskamy, ale nie musimy tkwić w recesji. Trzeba ustabilizować na pewien czas inflację (jeśli trochę wzrośnie, też nic się nie stanie), obniżyć wyraźniej stopy procentowe, doprowadzić do potanienia złotego (to świeży postulat Jeffreya Sachsa), nawet przez powrót do aktywniejszej polityki NBP. Trzeba zracjonalizować wydatki socjalne, głównie jednak usunąć indeksację, szkodliwą przy niskiej inflacji. Bardzo ważna jest liberalizacja kodeksu pracy; danie dużej swobody firmom w wyborze poziomu i form zatrudnienia. Jest to - obok prywatyzacji - sposób na przyhamowanie zbyt szybkiego wzrostu płac i kosztów pracy, co sprzyja bezrobociu. Finanse publiczne trzeba równoważyć, lecz łagodnie. W perspektywie trzeba przewidzieć i przeprowadzić obniżkę podatków. Inaczej mówiąc - potrzebna jest polityka mieszana, ani czysto liberalna, ani czysto keynesowska, nie ortodoksyjna, lecz heterodoksyjna.
Więcej możesz przeczytać w 48/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.