Poczta

Poczta

Dodano:   /  Zmieniono: 
Psie życie... i co potem?
Lubimy Amerykę z wielu powodów. Jednym z ważniejszych jest z pewnością jej bogactwo, rozmach, jej przestrzenie i ta "dzikość serca", która w połączeniu z wysoko rozwiniętą cywilizacją i upartym dążeniem do osiągnięcia możliwie najwyższego statusu społecznego czyni z przeciętnego obywatela amerykańskiego wzór dla spragnionego pieniędzy i luksusów Polaka. Lubimy to, co lubią Amerykanie. Nie zawsze przyznajemy się do tego, ale w takim razie skąd się wzięły u nas walentynki i hamburgery? Dlaczego młoda polska ulica porusza szczękami, żując gumę, a nawet tak poważne święto jak Zaduszki coraz bardziej przypomina Halloween?
Czerpiemy pełnymi garściami ze zwyczajów amerykańskich. Tak! Wykazujemy jednocześnie zadziwiającą odporność na niektóre z nich. Swego czasu walczyłam uparcie, narażając się wielokrotnie na niewybredne kpiny lub nawet ataki, próbowałam wywalczyć kawałek ziemi, w której znalazłyby spokój i godny pochówek wszystkie zwierzęta, którymi opiekujemy się, które kochamy. Stosunek do "braci mniejszych" jest probierzem ludzkiej moralności, etyki, humanitaryzmu, wreszcie - serca.(...)
Pomijając sprawy uczuć, które mogą być przez niektórych "twardzieli" poczytane za zbędną czułostkowość, należy także wspomnieć o higienie. Przepisy nie pozwalają grzebać zwłok w przypadkowych miejscach. Musi to być teren odpowiednio przystosowany, spełniający wiele wymogów. Psie, kocie, ptasie ciała to też zwłoki. Podlegają tym samym procesom rozkładu. Dlaczego więc pomysł zwierzęcego cmentarzyska budzi tyle kontrowersji?
Wracając do Ameryki - tam cmentarze dla zwierząt są czymś zwyczajnym. Są piękne i wielkie, ozdobione pomniczkami z wyciskającymi łzy epitafiami. A ja chciałabym jedynie skrawka ziemi, gdzie właściciel mógłby pożegnać swojego ulubieńca bez dodatkowego stresu. (...)
Wszystkie zwierzęta zasługują na szacunek. Te żyjące na swobodzie, te hodowane na ludzkie stoły i te, których nie jemy również. Przyjmijmy więc z Ameryki jeszcze jeden zwyczaj. Dobry. Lepszy niż wymienione na wstępie. Niektóre dobre obce obyczaje rzeczywiście powinny zostać przeszczepione na polski grunt, w polską duszę.

KRYSTYNA SIENKIEWICZ
senator Rzeczypospolitej Polskiej

Szeryfowie Europy
W artykule "Szeryfowie Europy" (nr 47) w wyniku skrótów redakcyjnych podano błędną informację. W rzeczywistości Hartmut Mehdorn jest szefem Deutsche Bahn, czyli kolei niemieckich. Autora i czytelników przepraszamy.

Redakcja

Naczelnik i kąt prosty
Cieszę się, że mój felieton "Naczelnik i kąt prosty" (nr 46) zachęcił Konrada Morawskiego do reakcji (nr 48). Nie jesteśmy w stanie wskrzesić Marszałka i spytać go, co sądzi o wejściu Polski do UE. Domyślam się, że byłby zwolennikiem naszego uczestnictwa w wielkiej grze europejskiej - tak ekstrapoluję jego starania o zapewnienie Polsce gwarancji suwerenności. Jestem najgłębiej przekonany, że w czasach nam współczesnych najlepszych gwarancji suwerenności Polski należy poszukiwać właśnie w procesie integracji europejskiej.

Piotr Nowina-Konopka

Francuska choroba?
Prof. Jan Winiecki w artykule "Francuska choroba?" (nr 48) przedstawił zdeformowany obraz francuskiej polityki. Jestem co najmniej zdziwiony, że autor uważa, iż debata na temat globalizacji jest wyłącznie francuska. Czy George’a Sorosa należy zatem uważać za francuskiego intelektualistę nawróconego na trockizm? Cóż powiedzieć o stanowisku Watykanu, nie tylko zaś o stanowisku biskupa Marsylii, które autor felietonu szczególnie piętnuje? Manifestanci w Genui, Davos, Berlinie, Pradze, Seattle i Waszyngtonie nie byli, o ile mi wiadomo, w większości Francuzami. Ponieważ przemoc, jakiej się dopuścili, jest godna potępienia, nie powinniśmy porzucić przemyśleń i dialogu na ten temat.
Pan Tobin nauczał nad brzegiem rzeki Charles w Bostonie, a nie nad Sekwaną. Rząd francuski nie przyjął podatku Tobina. Stał się on częścią propozycji ożywiających międzynarodową dyskusję, uznaną za wystarczająco ważną, by rządy podejmowały ją na międzynarodowym forum przy różnych okazjach. Zasadniczą kwestią jest to, czy gospodarka, którą wszyscy uważają za coraz bardziej zglobalizowaną, może zostać podporządkowana regułom prawnym i finansowym. Po zamachach 11 września stało się jasne, że niezbędne jest zapewnienie nadzoru pewnych operacji finansowych.
Dlatego dziwię się, że pan Jan Winiecki posłużył się w tej kwestii dość przeżytymi stereotypami o antyamerykanizmie. Wystarczy dostrzec, jak wielkie były we wszystkich miastach francuskich świadectwa sympatii dla narodu amerykańskiego po tragedii World Trade Center, aby zrozumieć, jakie uczucia dominowały w społeczeństwie francuskim. Kilku intelektualistów myśli inaczej? A od kiedy w wolnych i demokratycznych krajach potępia się opinie niezgodne z większością?
Co zaś tyczy się życzenia pana Winieckiego, wedle którego byłoby dobrze, gdyby Francja zaznała rządów komunistycznych, to mam wiele szacunku dla ciężkich doświadczeń narodu polskiego i innych krajów Europy Środkowej i trudno mi pojąć, że można się posłużyć dzisiaj, nawet w polemice, argumentem tej natury.

BENOIT D’ABOVILLE
ambasador Francji w Polsce

Nagroda Kapitalizmu
Kapitalizm to jedyny system bazujący na prawie każdego człowieka do dowolnego zarządzania swoim życiem" - tak zaczyna się manifest kapitalistyczny autorstwa Andrew Bernsteina, odczytany w ostatnią niedzielę w ponad stu miejscowościach na całym świecie, w tym w Warszawie i innych miastach Polski. 2 grudnia zorganizowano pierwszy w historii marsz dla kapitalizmu. Pomysłodawcą akcji jest australijski Instytut Prodos. Pierwsza niedziela grudnia - dzień kapitalizmu - ma uhonorować przedsiębiorców i ludzi twórczych, ma być świętem propagującym zalety wolnego rynku. Uczestnicy warszawskiego marszu przeszli od pomnika Mikołaja Kopernika przez Krakowskie Przedmieście na rynek Starego Miasta, który tego dnia nazwali wolnym rynkiem. Tam odczytano deklarację Bernsteina. Podobnie jak w innych miastach ogłoszono nazwisko laureata Nagrody Kapitalizmu. Nominowani byli m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz, Mieczysław Rakowski, Mieczysław Wilczek, Leszek Balcerowicz. Warszawska kapituła (Jan Krzysztof Bielecki, Marek Król, Janusz Korwin-Mikke, Robert Smoktunowicz, Krzysztof Kilian, Krzysztof Szpanelewski, Sławomir Nowak, Tomasz Wróblewski, prof. Marek Rocki) nagrodę przyznała Rafałowi A. Ziemkiewiczowi, publicyście m.in. tygodnika "Wprost". (RP)

Kapitał szansy
W artykule opisującym zjawisko transferowania zysków i kapitału z polskich przedsiębiorstw będących własnością firm zagranicznych zamieszczono tabelę prezentującą największe firmy zagraniczne nie płacące podatku dochodowego ("Kapitał szansy", nr 43). W tym zestawieniu znalazły się informacje o firmie Kostrzyn Paper SA. Umieszczenie mojej firmy w tej tabeli bez podania szczegółowego wyjaśnienia stawia ją w niekorzystnym świetle i przedstawia obraz nieobiektywny.
Kostrzyńskie Zakłady Papiernicze (obecnie Kostrzyn Paper SA) znajdowały się na początku lat dziewięćdziesiątych na skraju bankructwa. Jedyną szansą na uratowanie zakładu i ponad tysiąca miejsc pracy było znalezienie inwestora. W 1993 r. skarb państwa w drodze prywatyzacji kapitałowej sprzedał większość akcji Kostrzyńskich Zakładów Papierniczych szwedzkiej firmie Trebuk AB. Od tego czasu zainwestowano w firmę ponad 110 mln dolarów - produkcja wzrosła trzykrotnie, a eksport - kilkunastokrotnie. Z tytułu eksportu Kostrzyn Paper SA przysparza krajowi prawie 100 mln euro rocznie. Łączna kwota należności (podatki, składki ubezpieczeniowe, cła) odprowadzonych w ostatnich siedmiu latach do budżetu przekroczyła 100 mln zł.
W tabeli zamieszczonej we "Wprost" przedstawiono informację, że w ubiegłym roku Kostrzyn Paper przy przychodach na poziomie ponad 600 mln zł, nie zapłacił podatku dochodowego ze względu na ujemny wynik finansowy. Tak było, lecz przyczyną tego stanu rzeczy była wyjątkowo niekorzystna dla papierni sytuacja na rynku celulozy, głównego czynnika wpływającego na sytuację w sektorze produkcji papieru. Cena celulozy w ciągu roku wzrosła o ponad 50 proc. Tego wzrostu nie udało się w pełni przełożyć na cenę papieru, co spowodowało stratę.
Spółka Kostrzyn Paper jest kilka razy w roku kontrolowana przez izby i urzędy skarbowe. Inspektorzy nie stwierdzili, aby firma uszczuplała dochody budżetowe poprzez stosowanie transferu zysków.
Warto nadmienić, że Kostrzyn Paper nie otrzymał i nie otrzymuje żadnej pomocy z budżetu państwa w formie zwolnień podatkowych, poręczeń, dotacji, oddłużenia czy kredytów preferencyjnych, a pomimo to jest rzetelnym płatnikiem wszelkich należności zarówno w stosunku do instytucji budżetowych, jak i pracowników. Dowodem na to jest przyznawana przez Krajową Izbę Gospodarczą prestiżowa nagroda Przedsiębiorstwo Fair Play, której laureatem firma Kostrzyn Paper SA została w roku 2000.

MICHAŁ JARCZYŃSKI
wiceprezes zarządu, dyrektor finansowy Kostrzyn Paper SA

Kompleks Darwina
Pierwszy akapit listu Pawła Chojnackiego (nr 48), komentujący artykuł "Kompleks Darwina" (nr 44), jest jednym z najbardziej skondensowanych zbiorów nieporozumień dotyczących metody naukowej, teorii ewolucji i jej światopoglądowych konsekwencji, jaki w ostatnim czasie widziałem. Po pierwsze, autor zarzuca teorii ewolucji, że ma ona "charakter hipotetyczny", co - jak rozumiem - miałoby ją wyróżniać spośród teorii takich dyscyplin, jak fizyka, chemia czy kosmologia. W ogromnym skrócie powiem, że wyjaśnianie we wszystkich naukach przyrodniczych polega na budowaniu modeli hipotetycznych i taki też charakter mają wszystkie bez wyjątku teorie naukowe, włącznie z tymi, na których oparte są osiągnięcia techniczne będące w codziennym użyciu.
Po drugie, badania nad historią życia oraz mechanizmami procesów ewolucyjnych mają się znakomicie i nie słyszałem o żadnej "coraz liczniejszej grupie naukowców", którzy zamierzaliby na gruncie biologii porzucić wyjaśnienia ewolucyjne. Co więcej, za Th. Dobzhanskim można stwierdzić, że "nic w biologii nie ma sensu w świetle innym niż wynikającym z teorii ewolucji".
Po trzecie, mimo niejednoznacznej opinii wyrażonej pod koniec omawianego akapitu, całość wydaje się implikować konflikt między teorią ewolucji biologicznej a religią katolicką. Trzeba przyznać, że pewna możliwość konfliktu istnieje w wypadku utrzymywania naiwnego, fundamentalistycznego obrazu Boga. Akceptacja teorii ewolucji jako naukowego wyjaśnienia historii życia, wyrażona przez Jana Pawła II w październiku 1996 r. wobec Pontyfikalnej Akademii Nauk, wskazuje jednak, że powyższy konflikt nie istnieje w oczach najwyższego autorytetu Kościoła. Papież uważa, że wyjaśnienia naukowe i religijne uzupełniają się wzajemnie, gdyż działają w odrębnych domenach.

prof. JERZY BAŃBURA
Uniwersytet Łódzki
Więcej możesz przeczytać w 49/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0