Poczta

Poczta

Dodano:   /  Zmieniono: 
Partacze kręcą
Nie było mnie w Polsce dwa miesiące. Jeździłem z filmem po świecie. Wracam, a tu niemal każdy wali z byka w polską kinematografię. Z prawa, z lewa, najczęściej na oślep. Machnąłem na to ręką, wznosząc oczy ku górze i mamrocząc pod nosem: "Wybacz im, Panie, bo nie wiedzą, co czynią". Niestety, artykulik pana Tomasza Raczka "Partacze kręcą" (nr 48) wyprowadził mnie z równowagi. Najbardziej wkurzyła mnie konkluzja: "Żadne szanujące się kino nie wprowadzi dziś na afisz polskiego filmu".
Włosy stanęły mi dęba. Dwa miesiące tłukę się po lotniskach, koczuję w hotelach, nie dosypiam, katuję żołądek byle czym, a wszystko dlatego, że na świecie chcą oglądać mój film. (...) W Strasburgu zdarzyło mi się nawet walczyć z właścicielem kina, by wpuścił dodatkowych widzów na mój seans. (...) Nie jestem wyjątkiem. W Europie chcą oglądać filmy Jerzego Stuhra, Lecha Majewskiego, Janka Kolskiego czy Doroty Kędzierzawskiej. (...) Dlaczego krytyk z Paryża lub z Londynu uwielbia "Szczęśliwego człowieka" Szumowskiej lub "Wrony" Kędzierzawskiej, a polski dziennikarz pisze "partacze kręcą"? (...)
Tomasz Raczek analizuje dwa filmy: "Quo vadis" i "Wiedźmina". Przecież każdy wie, że te dwa tytuły to przedsięwzięcia biznesowe i niewiele z kulturą filmową mają wspólnego. Jeśli wchodzę do McDonalda, nie zamawiam ostryg z szampanem. Czystą demagogią jest więc diagnozowanie kondycji kina polskiego na podstawie "Quo vadis" i "Wiedźmina". Dziennikarzowi muzycznemu nie przyjdzie do głowy wrzucić do jednego worka disco polo, Sojki i Pendereckiego. Dziennikarz piszący o filmie bez skrupułów łączy superprodukcję za miliony dolarów z amatorskimi wybrykami typu "Blok.pl" i zderza ich dla kontrastu z filmami Kieślowskiego. (...) Wbrew temu, co głosi Tomasz Raczek, polskie filmy cieszą się na świecie dużo większym powodzeniem niż w kraju. Na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym (klasy A) w Karlovych Varach pokazano 200 filmów, aż dziewięć było z Polski. Była to najliczniejsza grupa narodowa. Prawdziwe święto filmu polskiego. Dlaczego Tomasz Raczek o tym nie napisze? Bo nie ma pojęcia, co dzieje się na festiwalach filmowych. (...) Zaraz usłyszę dyżurny zarzut, że nie było nas w Cannes ani w Wenecji. Nie było, owszem. Tylko że uczciwy dziennikarz dowie się dlaczego. Zbada, ile pieniędzy potrzeba, by tam się dostać. Polski nie stać na zrobienie kopii z napisami, a co dopiero na promocję filmu na dużym festiwalu. Zresztą do Cannes nie dopuszczono też "Amelii" Jeuneta, którą Raczek stawia polskim filmowcom za wzór. Może warto zbadać dlaczego? (...) Nie oszukujmy się, w Polsce "Amelia" nigdy nie powstanie. Po pierwsze, fundusze przeznaczone przez państwo na dofinansowanie polskiego kina w tym roku (11 mln zł) nie wystarczą nawet na zrobienie jednego filmu typu "Amelia". Po drugie, Jeunet nie jest debiutantem. A pomysł nowego ministra kultury na poprawienie kondycji kinematografii to selekcja. Pryszczaci przed mutacją będą robić filmy, a łysi i siwi do gazu. (...)
Jaka jest więc recepta na arcydzieło? (...) Trzeba robić filmy. Francuzi w ubiegłym roku wyprodukowali 180 filmów. (...) U nas w przyszłym roku powstanie ich dziesięć. (...) Nie mogę zrozumieć, dlaczego wszyscy chcą, by polska kultura wylądowała na śmietniku. (...) Polskie filmy, muzyka, teatr, literatura to nasz jedyny towar eksportowy. Nikt nie kupi w Niemczech czy we Francji naszych butów, samochodów czy mleka. Filmy chcą kupować. Tylko pan Raczek i Ministerstwo Kultury mają to w nosie.
Panie Tomaszu, pora się wziąć za polską naukę. Przecież nie dostaliśmy w tym roku Nobla ani z chemii, ani z fizyki. Może rozstrzelać paru profesorów...

ROBERT GLIŃSKI

Rodzinny terror
Manuela Gretkowska twierdzi, że "Wysokie Obcasy" zerwały umowę z wydawnictwem W.A.B w sprawie publikacji fragmentu jej książki "Polka", bo "panienki z Obcasów" - dalej nazywane "kretynkami" - nie wiedzą, jak kończy się ciąża ( "Rodzinny terror", nr 48). Do zawarcia umowy w sprawie publikacji "Polki" w "Wysokich Obcasach" nigdy nie doszło. Razem z projektem umowy dostaliśmy ok. 70 proc. nie zredagowanego tekstu (nie 99 proc., jak pisze pani Gretkowska). Redakcja chciała przeczytać "Polkę" w całości, bo mieliśmy wątpliwości, czy książka będzie warta promocji w "Wysokich Obcasach" - jej poziom literacki był nierówny. Nie wiem, jakie informacje przekazał pani Gretkowskiej wydawca, ale skoro posługuje się ona "dosłownym cytatem" z naszego listu do W.A.B., to zakładam, że zna prawdę i w złej wierze powtarza ulubiony dowcip o "Wysokich Obcasach" (wcześniej można było go usłyszeć w Radiu Zet).

WERONIKA KOSTYRKO
redaktor naczelna "Wysokich Obcasów"

Będzie Lepper
Andrzej Lepper doskonale wykorzystuje podatne na manipulacje społeczeństwo ("Będzie Lepper", nr 49). Populistycznymi hasłami paraliżuje polską demokrację. Polityka w wydaniu Leppera to czysta utopia, niosąca ogromne niebezpieczeństwo.

KONRAD FICHNA

Mlaskanie ludożercy
W związku z poświęceniem mojej osobie dużej części felietonu Tomasza Nałęcza zatytułowanego "Mlaskanie ludożercy" (nr 47), dotyczącego dymisji minister Barbary Piwnik, chcę przypomnieć pewne fakty. Prokurator Kaucz jest od wielu lat postacią na tyle kontrowersyjną, że nietrudno się dopatrzyć w jego nominacji na zwierzchnika prokuratorów w Polsce rażącego błędu popełnionego przez minister Piwnik.
Po pierwsze, prokurator Kaucz uczestniczył wyjątkowo aktywnie w procesach stanu wojennego jako oskarżyciel. Po drugie, prawdopodobnie za dyspozycyjność został wybrany przez ministra Dykę do prowadzenia sprawy Wachowski - Kaczyński, co z kolei doprowadziło do odwołania pana Dyki ze stanowiska ministra sprawiedliwości. Po trzecie, prokurator Kaucz został odwołany przez minister sprawiedliwości Hannę Suchocką ze stanowiska szefa prokuratury wrocławskiej. Nawet gdyby minister Piwnik spędziła ostatnie kilka lat z dala od Polski, nie usprawiedliwiałoby to jej niewiedzy w tej sprawie. Ponadto ciągnięcie wątku niewinności Kaucza już po jego dymisji, kiedy gazety drukowały dokumenty, z których wynikało, że oskarżał Barbarę Labudę, świadczy o braku roztropności minister Piwnik w tej sprawie.
Zresztą, nie minęło wiele czasu, a pani minister popełniła kolejny błąd, wydając pozytywną opinię o kandydacie na sędziego Trybunału Stanu, nie czekając na ostateczne zakończenie sprawy. No cóż, do trzech razy sztuka.
Wyjątkowo nieetyczne było postępowanie minister Piwnik wobec Barbary Labudy. Zamiast poważnie potraktować jej osobę i odnieść się z szacunkiem (w końcu siedziała półtora roku w więzieniu w czasie, gdy pani Piwnik awansowała do stolicy) do jej wypowiedzi, dała jej odczuć, że jest histeryczką i kłamie. Prokurator Kaucz, mimo że skłamał, nadal jest prokuratorem krajowym. Ponieważ pan poseł Nałęcz zrobił uwagą na temat systemu brytyjskiego, to przytoczę chociaż najświeższy przykład - sprawę, w której sąd skazał lorda Archera za krzywoprzysięstwo na cztery lata więzienia.
Tomasz Nałęcz odmawia mi moralnego prawa do oceny działań pani Piwnik ze względu na mój udział w kampanii prezydenckiej w 1995 r. Moim zdaniem, nawet przy dużym wysiłku intelektualnym trudno się doszukać analogii między obiema sytuacjami. Przy okazji chciałam przypomnieć, że bank centralny ma być niezależny, a nie apolityczny, co nie jest równoważne. W Czechach i Rumunii prezesi banków centralnych byli premierami, nie rezygnując z funkcji prezesa, tylko ją zawieszając. Obaj wrócili do banku, by dokończyć swoją kadencję.
Trudno się oprzeć stwierdzeniu, że Tomasz Nałęcz jest w stosunku do minister Piwnik co najmniej tak miłosierny jak sam Pan Bóg, a może nawet bardziej. A swoją drogą jestem ciekawa, czy głos pana Nałęcza oddany na wicemarszałka Andrzeja Leppera to tylko niezręczność, czy już błąd?

HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ

Nagrody Fundacji Turzańskich
Laureatami tegorocznej, jedenastej już edycji prestiżowej Nagrody Fundacji Władysława i Nelli Turzańskich, przyznawanej za osiągnięcia w dziedzinie kultury polskiej, zostali: Julita Karkowska z Nowego Jorku, redaktor "Przeglądu Polskiego", dr Wojciech Ligęza z Krakowa oraz poeci: Adam Lizakowski z Chicago i Aleksander Rybczyński z Toronto. Nagrodę Młodych otrzymała pianistka Alicja Maria Wysocka.
W uzasadnieniu nagrody dla Julity Karkowskiej podkreślono jej "talent redaktorski oraz jego obiektywne skutki w postaci kompetentnie i niezwykle ambitnie redagowanego od 17 lat pisma społeczno-kulturalnego na obczyźnie". Wojciech Ligęza, historyk literatury i krytyk literacki, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, został nagrodzony za tom esejów "Jaśniejsze strony katastrofy. Szkice o twórczości poetów emigracyjnych". Adama Lizakowskiego wyróżniono za "całokształt twórczości poetyckiej, ze szczególnym uwzględnieniem tomów Złodzieje czereśni. Wiersze i poematy oraz Legenda o poszukiwaniu ojczyzny", Aleksandra Rybczyńskiego zaś "za całokształt odznaczającej się wysokim kunsztem artystycznym twórczości poetyckiej".
Wśród ponad 50 twórców wyróżnionych Nagrodą Fundacji Turzańskich w latach poprzednich są m.in. Stanisław Barańczak, Wacław Iwaniuk i Ryszard Kapuściński.

MAREK KUSIBA
Toronto
Więcej możesz przeczytać w 50/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0