Wojna cen

Wojna cen

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy uda się złamać monopol producentów leków?
 

Prawdziwy wyścig o prymat w produkcji leków zaczął się kilkanaście lat temu. Właściciele koncernów farmaceutycznych spostrzegli wtedy, że społeczeństwa Ameryki i Europy się starzeją i w związku z tym zaczyna przybywać osób starszych i zamożnych, a więc podatnych na choroby i posiadających pieniądze na zapobieganie im. Zainwestowano miliardy dolarów w opracowanie leków opóźniających rozwój AIDS, chorób Alzheimera i Parkinsona. Ulepszono farmaceutyki zwalczające grypę, przerost prostaty... Dziś ktoś musi za to zapłacić. Koncerny oczekują zysków, pacjenci żądają pieniędzy z ubezpieczalni, ubezpieczalnie chcą zniżek dla masowych klientów, a rządy - wsparcia w walce z plagami XXI wieku. Między tymi czterema siłami trwa wojna o ostateczny poziom cen leków!
Narodowy rachunek za leki rośnie w USA o 14-18 proc. rocznie i w 2001 r. wyniesie 160-170 mld dolarów. Będzie rósł jeszcze szybciej, gdy szeregi seniorów zaczną zasilać przedstawiciele powojennego wyżu demograficznego. Zderzenie coraz wyższych kosztów producentów (cen leków) i możliwości płatniczych kupujących jest coraz bliższe. - Odliczanie przed zderzeniem na tym kolizyjnym kursie już trwa - mówi Alan L. Hillman, dyrektor Centrum Polityki Zdrowotnej The Wharton School of the University of Pennsylvania. - Po prostu nie mamy dość pieniędzy, by zapłacić za nowoczesne farmaceutyczne technologie.

Pigułka na wszystko
Za kilka lat rachunek za lekarstwa może w wielu państwach rozsadzić budżety przeznaczone na ochronę zdrowia. Detonatorem będą ceny nowych preparatów. Już dziś na przykład roczna kuracja pacjenta chorego na raka okrężnicy wytwarzanym przez Pharmacia Corp. camptosarem kosztuje ponad 60 tys. dolarów! A co będzie, gdy na rynek wejdą specyfiki wyprodukowane dzięki rewolucji genowej? Można się przecież spodziewać, że ich ceny będą zdumiewające. Kto za nie zapłaci?
Koncerny farmaceutyczne argumentują, że drogie leki powodują tak naprawdę nie wzrost, lecz spadek nakładów na ochronę zdrowia. Nowe medykamenty pozwalają bowiem uniknąć pacjentom jeszcze kosztowniejszej operacji, a ponadto oszczędza się na hospitalizacji i rehabilitacji. Pacjent szybko wraca do pracy i nie zostaje klientem opieki społecznej.
Instytucje zdrowotne, ubezpieczeniowe i klienci są jednak innego zdania. Wzrost wydatków na leki nie wynika z cen preparatów przeciw AIDS czy rakowi (roczna kuracja nimi kosztuje 15 tys. dolarów), przyjmuje je bowiem stosunkowo niewiele osób. Merck-Medco, organizacja zajmująca się analizą rynku farmaceutycznego, ocenia, że do przewidywanego podwojenia w ciągu pięciu lat wydatków na ochronę zdrowia najbardziej przyczynią się dwa podstawowe typy leków: obniżające poziom cholesterolu (stosowane w chorobach serca) oraz neurologiczne (jak leki psychiatryczne czy przeciwbólowe, zażywane przez dziesiątki milionów osób). Ponadto koncerny farmaceutyczne nowe leki wyceniają zwykle znacznie wyżej niż starsze. To wystarczający powód, by władze przyjrzały się ich działalności.

Kontratak
Również pacjenci przystąpili do kontrataku. Działający w ich imieniu nadzorcy państwowych kas chorych i pracownicy towarzystw ubezpieczeniowych zaczęli szukać sposobów walki z dyktatem cenowym właścicieli patentów na medykamenty. Próbują wszelkich metod - od skłaniania pacjentów do zażywania tańszych leków po zmuszanie producentów do udowodnienia, że ich produkty są efektywne i warte większych pieniędzy. Amerykańskie stany, od Florydy po Michigan, uchwalają zniżki dla osób stale w nich zamieszkujących, a pracodawcy (jak Chrysler) tworzą koalicje wspólnie negocjujące niższe ceny leków i usług medycznych.

Wąglik na odsiecz
Koncerny farmaceutyczne nie kryły zdumienia, gdy zawsze broniący wolnego rynku rząd USA próbował regulować ceny leków w chwili, gdy pojawiło się zagrożenie bioterroryzmem. Za najskuteczniejszy preparat na wąglika uznano drogi niemiecki lek cipro, chroniony patentem. Nie przebierając w słowach, sekretarz do spraw zdrowia i opieki społecznej USA Tomy G. Thompson wręcz zmusił koncern Bayer do obniżenia ceny preparatu, grożąc cofnięciem patentu i zakończeniem monopolu na jego wytwarzanie. Za przykładem Ameryki chcą pójść inne kraje. To dopiero początek wojny o ceny leków. Kto ją wygra? Państwowy interwencjonizm czy wolny rynek? Administracja czy koncerny farmaceutyczne?

Więcej możesz przeczytać w 2/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0