Czarny raport

Czarny raport

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rząd nie ma pomysłu, jak zmierzyć się z problemami
Rządowy raport o stanie państwa jest dokumentem politycznym i stanowi, niestety, element czarnej propagandy, jaką raczy nas rząd Leszka Millera. Nie kwestionuję warstwy faktograficznej tego dokumentu. Liczby nie kłamią. Podważam natomiast zasadność wyciąganych na ich podstawie wniosków - konstruowanych tak, by obraz państwa i jego gospodarki przedstawić w czarnych kolorach. Oczywiście, nikt uczciwie oceniający stan polskiej gospodarki i finansów publicznych nie może nie widzieć jej problemów. Niespójność polityki fiskalnej i pieniężnej, poziom bezrobocia, fatalna struktura budżetu, nieelastyczny rynek pracy, kondycja polskich przedsiębiorstw i wreszcie sam system podatkowy - to główne problemy, których rozwiązanie jest niezbędne.
Ale nie wszystko było złe. Sukcesem ostatnich lat jest wyraźny spadek inflacji. Niekwestionowanym osiągnięciem jest dziesięcioprocentowy wzrost wydajności pracy, poprawa konkurencyjności i produktywności, uzyskane w warunkach szybko postępującej liberalizacji w handlu zagranicznym. Potrafiliśmy dawać sobie radę z trudnymi problemami restrukturyzacji przemysłu ciężkiego, w tym górnictwa węgla kamiennego.
Nie sposób też aprobować prezentowanej w raporcie oceny handlu zagranicznego Polski, zwłaszcza z Federacją Rosyjską. Trudno sądzić, by autorzy raportu nie pamiętali lub nie wiedzieli o skutkach kryzysu rosyjskiego, o wpływie cen gazu i ropy na deficyt w handlu między naszymi państwami. Dziwię się, że nie dostrzeżono wzrostu eksportu o 15 proc., poprawy konkurencyjności naszej gospodarki na europejskich rynkach. Co najważniejsze, zakwestionowano - w raporcie i ostatnich działaniach rządu - ciągłość polskiej polityki wobec Rosji.
Trudno byłoby również zgodzić się z oceną polityki energetycznej. Nasz rząd rozpoczął wprowadzanie mechanizmów rynkowych w energetyce, zaczyna działać system opłat kompensacyjnych, powstała giełda energii - to wszystko stanowiło podstawę odejścia od kontraktów długoterminowych, które uniemożliwiły działanie mechanizmów konkurencji. Zastanawia, dlaczego autorzy raportu pominęli problem bezpieczeństwa energetycznego państwa, dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego. Czy dlatego, że w tej dziedzinie nasz rząd wykazał się determinacją, odpowiedzialnością i samodzielnością? Nasi następcy mają w tej materii dość mętne koncepcje, skażone przy okazji lobbingiem powszechnie znanej prywatnej firmy. Podzielam słuszność niektórych uwag, zwłaszcza odnoszących się do archaicznego systemu podatkowego. Rozumiem część uwag dotyczących nadzoru nad spółkami skarbu państwa.
Raport rządu Leszka Millera czytałem z mieszanymi uczuciami. Myślałem, że zespoły programowe SLD zdołały wypracować jednoznaczne, wypełnione treściami koncepcje polityki gospodarczej państwa. Nic takiego się nie stało. Rząd nie ma pomysłu, jak zmierzyć się z problemami. A aroganckimi wypowiedziami i czarną retoryką można wprowadzić jedynie zamieszanie.
Więcej możesz przeczytać w 2/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0