Strefa niskich cen

Strefa niskich cen

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na skalistą niemiecką wysepkę Helgoland, leżącą niedaleko Wilhelmshaven, przybywają co roku tysiące turystów
Dokąd po najtańszy alkohol, kosmetyki i sprzęt elektroniczny, czyli najlepsze strefy wolnocłowe 

Nie przyciągają ich pozostałości bazy U-Bootów z czasów II wojny światowej, lecz strefa wolnocłowa. - Żaglowiec stał na kotwicy, a cała załoga dopływała do wyspy jachtem. W jedną stronę w łódce mieściło się osiem osób, w drugą tylko pięć, bo resztę miejsca zajmowały zakupy - wspomina uczestnik rejsu "Pogorią". Na świecie wartość sprzedaży bezcłowej przekracza rocznie 20 mld USD. Dla takich krajów, jak Andora czy San Marino, stała się ona niemal jedynym źródłem przychodów.

Tylko dla turystów
Pomysł sklepów wolnocłowych narodził się wraz z powstaniem lotniska Shannon niedaleko irlandzkiego miasta Limerick. W 1947 r. irlandzki rząd zezwolił Shannon na bezcłowy przywóz i wywóz towarów, a także handel nimi. Pierwszy sklep wolnocłowy otworzył w Irlandii Sean Lomass. Dziś takie placówki zlokalizowane są najczęściej na tzw. wolnych obszarach celnych, leżących w świetle prawa poza granicami państwa. Sprzedawane w nich towary produkcji krajowej traktowane są jak wyeksportowane, a więc zwolnione z podatku VAT, zaś artykuły importowane nie są obciążone cłem. Dlatego ceny w sklepach duty free mogą być nawet o 60 proc. niższe niż w innych placówkach!
Według Światowej Organizacji Turystycznej, w roku 2000 ludzie odbyli 698 mln podróży zagranicznych, zatem potencjalnych klientów nie brakuje. - Polacy nie kupują kilkudniowej wycieczki do Włoch za 1000 zł tylko po to, by na tańszych zakupach zaoszczędzić 200 zł, ale wizyta w sklepach wolnocłowych jest zawsze miłym dodatkiem i stałym punktem programu - mówi Urszula Kubica z krakowskiego biura podróży Arion. Okazją do uzupełnienia domowego barku lub zakupu stosunkowo taniej kamery cyfrowej są również wyjazdy służbowe, stanowiące około 18 proc. z 56,7 mln zagranicznych wojaży Polaków.

Przemysł duty free
Większość zakupów wolnocłowych odbywa się w 185 największych portach morskich i lotniczych. Obroty lotniska Schiphol w Amsterdamie z tytułu sprzedaży bezcłowych towarów sięgają 350 mln USD rocznie (co stanowi ponad 80 proc. wartości sprzedaży wolnocłowej w Holandii), a warszawskiego Okęcia - około 20 mln USD. Dla wielu morskich linii promowych, których statki kursują między portami różnych państw, sklepy duty free są magnesem przyciągającym klientów. Pieniądze ze sprzedaży nie oclonych dóbr stanowią nawet 80-90 proc. ich przychodów. Spółka z Palm Harbor na Florydzie zbiera już fundusze na budowę "Freedom Ship", gigantycznej jednostki morskiej o długości ponad 1000 m, która ma być pływającym miastem dla 40 tys. pasażerów i wielkim bezcłowym hipermarketem.
Strefy wolnocłowe są też żyłą złota dla wielu małych państw. Sklepy duty free i zimowe kurorty maleńkiej Andory przyciągają rocznie ponad 10 mln osób. Sektor turystyczny wytwarza 80 proc. PKB księstwa. San Marino, państwo o powierzchni 61 km2, co roku odwiedza 3 mln gości, którzy przyjeżdżają na tańsze zakupy. Na Karaibach największym wolnocłowym centrum handlowym jest wyspa Margarita, leżąca u wybrzeży Wenezueli. Wzdłuż alei 4 de Mayo oraz Santiago Marino w Porlamar znajduje się ponad 2000 sklepów duty free.
Turyści lwią część towarów luksusowych (za które płacą w sumie 6,6 mld USD rocznie) kupują właśnie w sklepach duty free. Londyński port lotniczy Heathrow sprzedaje prawie 10 proc. wszystkich perfum z tzw. wyższej półki w Wielkiej Brytanii (hitem są "Chanel No 5"). Sklepom wolnocłowym popularność zawdzięcza w dużej mierze szkocka whisky. Na Heathrow butelkę tego trunku turyści kupują średnio co siedem sekund. Gorzelnie na sprzedaży whisky w sklepach bezcłowych zarabiają co roku 200 mln USD. 40 proc. najpopularniejszych francuskich wyrobów (win, koniaków oraz kosmetyków) turyści kupują w placówkach duty free.

Co, gdzie i za ile
W 2000 r. polski turysta podczas jednego dnia pobytu za granicą wydał średnio 67 zł, a w ciągu całej podróży - około 838 zł - wynika z danych Instytutu Turystyki. Część z tych pieniędzy z pewnością przeznaczono na zakupy. Turyści wysypujący się z polskich autokarów podczas postojów na granicach często ulegają magii szyldu "Duty free" i kupują co popadnie - czekoladki, ludowe pamiątki, kryształowe flakony i odzież. Tymczasem na takich zakupach zaoszczędzimy niewiele lub zgoła nic. Prawdziwych oszczędności dokonamy, kupując w sklepach wolnocłowych towary luksusowe - drogie alkohole, papierosy, kubańskie cygara, perfumy, wieczne pióra, biżuterię czy sprzęt elektroniczny. W zwykłych sklepach ich ceny zawierają wysokie cło i VAT.
- W sklepach wolnocłowych wydaję zwykle 50-70 USD, kupuję głównie whisky oraz koniaki. Zakupy robię na lotniskach w miastach, do których podróżuję: w Sztokholmie, Düsseldorfie, Paryżu lub Londynie - mówi Robert Czarnecki, wiceprezes Ericsson Polska. Na koniaku Hennessy - niezależnie od tego, czy butelkę o pojemności 0,7 l kupimy na lotnisku w Zurychu (322 zł), Sztokholmie (243 zł), Kuala Lumpur (315 zł) czy Londynie (350 zł) - zaoszczędzimy około 400 zł! Na lotnisku we Frankfurcie nad Menem litr dwunastoletniej whisky Chivas Regal kosztuje 107 zł, w warszawskich delikatesach za 0,75 l tego trunku trzeba zapłacić 210 zł.
- Najlepszym interesem jest kupno markowego garnituru na lotnisku w Düsseldorfie. Ceny są tam nawet o połowę niższe niż w Polsce - przekonuje Marek Kozłowski, prezes Océ Poland. Zwykle warto też obejrzeć sprzęt hi-fi, kamery, aparaty fotograficzne czy odtwarzacze DVD. Za kompaktowy aparat Minolta Riva 125 zoom w salonie fotograficznym w Polsce zapłacimy prawie 1050 zł, a na amsterdamskim Schiphol 618 zł. - W Singapurze, Hongkongu czy Tajpej warto kupować urządzenia elektroniczne, szczególnie najnowsze modele. Trzeba się pogodzić z utratą gwarancji, ale oszczędność jest na tyle duża, że się opłaca. Znam nawet Japończyków, którzy podróżują do stref wolnocłowych tylko po to, aby nabyć sprzęt RTV - mówi Tadeusz Nazar, który od 14 lat mieszka w Vancouver. Sławą zagłębi taniej elektroniki cieszą się także porty lotnicze w Dubaju i Bangkoku.
Ponad połowa Polaków zaopatruje się w kosmetyki w czasie zagranicznych podróży, zazwyczaj w sklepach duty free - twierdzą dystrybutorzy. W warszawskim Empiku 50 ml popularnej wody toaletowej "One" Calvina Kleina kosztuje 140 zł. W samolotach American Airlines za 112 zł można kupić dwa razy większy flakon. Za 50 ml "Poison Hypnotic" Diora na lotnisku w Budapeszcie trzeba zapłacić 140 zł, w Polsce, w perfumerii Sephora - 252 zł. W Georgetown na Kajmanach pudełko 25 cygar Romeo i Julia kosztuje około 580 zł, w Polsce cena jednego cygara wynosi 73 zł. Na 25 sztuk trzeba by więc wydać 1825 zł!

Hurtownicy
Tysiące osób z południa Polski jeździ co tydzień do odległego o prawie 300 km Znojmo na granicy czesko-austriackiej, gdzie w strefie wolnocłowej kupują kartony papierosów Marlboro, perfumy Givenchy, a czasem nawet zegarki Tissot, płacąc za nie o 20-50 proc. mniej niż w Polsce. Ponad 130 tys. osób zaopatruje się co miesiąc w alkohol i papierosy w sklepach duty free na promach kursujących między Nowym Warpnem nad Zalewem Szczecińskim a niemieckim Altwarp. Litr spirytusu na promie Żeglugi Pomorskiej kosztuje niewiele ponad 20 zł, w sklepie monopolowym - około 100 zł. Ocenia się, że pasażerowie oszczędzają w ten sposób 200 mln zł rocznie. Do portu w Nowym Warpnie polskie i niemieckie promy zawijają 52 razy dziennie. W 2000 r. "wycieczki" do Altwarp stanowiły połowę wszystkich podróży morskich Polaków!
Tanie zakupy można zrobić podczas rejsów ze Szczecina, Kołobrzegu czy Gdańska do Ystad lub na Bornholm. Na promach Polskiej Żeglugi Bałtyckiej pasażerowie wydają średnio 300 zł. 40 proc. przychodów przynoszą przewoźnikowi restauracje i sklepy wolnocłowe. Z Gdańska można popłynąć promem "Posejdon IV" do Bałtijska, bazy floty rosyjskiej w obwodzie kaliningradzkim. Całodniowa wyprawa cieszy się wielkim powodzeniem, choć w Bałtijsku nie można nawet zejść na ląd, by zwiedzić miasto (potrzebna jest wojskowa przepustka). Bilet na prom kosztuje 10 zł, a tylko na jednym kartonie papierosów LM kupionym podczas rejsu w sklepie duty free oszczędza się ponad 22 zł.

Wirtualna odsiecz
Metodyści uważają, że osoby pragnące zbawienia powinny unikać wszelkiego zła, zwłaszcza najbardziej rozpowszechnionych występków, jak... kupowania i sprzedawania towarów nie oclonych. Sezam duty free rzeczywiście powoli się zamyka, lecz z bardziej przyziemnych powodów. Unia Europejska 1 lipca 1999 r. zniosła handel wolnocłowy w ruchu między 15 państwami członkowskimi, choć lobby sprzedawców straszyło Brukselę wizją likwidacji 80 tys. miejsc pracy. Unia uznała istnienie sklepów wolnocłowych na jednolitym obszarze celnym za anomalię, prowokującą nieuzasadnione zachowania obywateli. Wymieniano przykład Anglików, którzy wracali z tzw. booze trips z Francji i Belgii obładowani kupionymi na promach papierosami i butelkami z alkoholem. Zgodnie z prawem Brytyjczycy mogli kupić w sklepach duty free m.in. kilogram tytoniu, 10 l mocnych trunków, 90 l wina i 110 l piwa! Polacy nadal cieszą się przywilejem wolnocłowych zakupów, udając się do Niemiec czy Hiszpanii, lecz po naszym akcesie do Unii Europejskiej będzie to możliwe jedynie podczas podróży poza jej obszar.
Z odsieczą bezcłowemu handlowi przychodzi Internet. Reynald Katz, amerykański przedsiębiorca z Miami, otworzył pierwszy wirtualny sklep wolnocłowy (www.dutyfreezone.com). Zakupione w sieci towary z magazynu w strefie wolnocłowej na Cura˜ao (Antyle Holenderskie) dostarcza klientom międzynarodowa firma kurierska. - Klienci jednak nie ruszają się sprzed komputerów, nie przekraczają granic swoich państw, w rzeczywistości zakupione przez nich artykuły są więc oclone - wyjaśnia Aleksandra Kalinowska, szef zespołu ds. handlu międzynarodowego i ceł w Andersenie. Dzięki sieci sprzedawcy unikają tylko niektórych podatków, na przykład VAT. W Internecie istnieją raczej sklepy tax free. Wirtualna sprzedaż pozwala jednak obniżyć koszty własne i ostatecznie w sieci ceny są równie korzystne jak w sklepach duty free. Perfumy "Flower" Kenzo (50 ml) w sklepie Reynalda Katza kosztują 106 zł, czyli połowę mniej niż w polskiej drogerii.

Więcej możesz przeczytać w 3/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0