Serce mam po śmiesznej stronie!

Serce mam po śmiesznej stronie!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Po katastrofalnym ataku zimy odziedziczonym po rządzie J. Buzka i dzielnie odpartym przez spychacze L. Millera mamy w Polsce sytuację skłaniającą do optymizmu.
Wielu polityków i dziennikarzy namawia władze do porzucenia propagandy klęski vel czarnej dziury.
Charakterystyczny jest głos Władysława Frasyniuka ("Gazeta Wyborcza"). "Od szefa rządu wymagamy pozytywnego myślenia". Przypomnijmy, że ów wymagający optymista reprezentuje partię cieszącą się jednoprocentowym poparciem społecznym, za ponurym czarnowidzem opowiada się zaś ok. 40 proc. obywateli. Kto tu kogo powinien pocieszać? Oczywiście satyrycy zawsze są po stronie optymizmu. Branżowa przypadłość.
Serce mam po śmiesznej stronie! Ratujmy się i radujmy się! Są powody. Oto przybywa do nas z przyjacielską wizytą prezydent Władimir Putin. Długo oczekiwana, wytęskniona przez władze wizyta. "Ta wizyta ma trzy wymiary" - powiada ("Rzeczpospolita") minister Siwiec i już się cieszymy, że gość nie jest przybyszem z wymiaru czwartego. Główny powód wizyty to gestykulacja, bowiem najważniejszym gestem, jak zapowiada minister, ma być złożenie wieńca pod pomnikiem Powstania Warszawskiego, co zupełnie przypadkowo nastąpi w rocznicę "wyzwolenia" Warszawy przez Armię Czerwoną. Gdyby nie delikatna materia sprawy, można by się uśmiać z chytrego pomysłu organizatorów.
Zabawnie toczy się komediowa intryga wokół radców pieniężnych zgrupowanych w Radzie Polityki Pieniężnej. Jakim fortelem zmusić profesorskie grono do opuszczenia stóp? Tuzy obecnego rządu - walczące swego czasu, w peerelu, o podniesienie stopy życiowej mas ludowych - żądają obniżenia stopy procentowej kas bankowych. Nastąpił przeskok od masy do kasy. Co wolny rynek może zrobić z socjalistów! Co prawda stopa stopie nierówna, ale but/byt (niepotrzebne skreślić) jak zwykle określa świadomość.
Bardzo śmiesznym epizodem okazała się pielgrzymka licznej rodziny premiera do Watykanu. Nie dość, że wszyscy poza nim są chrześcijanami, klękają, żegnają się, co stawia pod znakiem zapytania kondycję światopoglądową tej rodziny, to jeszcze pojawił się nieprzyjemny problem kupna biletów. Okazało się po czasie, że samolot rządowy nie należy do rodzinnych sprzętów premiera. Zaprzyjaźniony z rodziną rzecznik Tober jak zwykle zwalił winę na premiera Buzka. Kiedy sprawdzono, że rodzina Buzka kupowała bilety w kasie, postanowiono wydać rozporządzenie, które "ureguluje obyczaje w tej sprawie". No właśnie, są w każdym społeczeństwie i środowisku obyczaje, których nie ma sensu upychać w formalne regulacje, ponieważ wszyscy je respektują. Są jednak ludzie, których dobre obyczaje nie dotyczą. I dlatego są śmieszni...
Jakież to wszystko humorystyczne... Ile tematów na komedię! Ale kto ją napisze? Jaka cenzura to puści! Wiem, wiem - cenzury nie ma, ale jej decyzje obowiązują w wielu miejscach! Kolejny śmieszny paradoks. Nic, tylko usiąść i ryczeć ze śmiechu...
Więcej możesz przeczytać w 3/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0