Kurna chata

Kurna chata

Dodano:   /  Zmieniono: 
W kwestii rosyjskiej nasza prawica jest więźniem rachunku krzywd ostatniego półwiecza
Wizyta prezydenta Putina ożywiła dyskusję na temat stosunków polsko-rosyjskich. W tej bardzo ważnej kwestii w ostatniej dekadzie brakowało tonu głębszej refleksji. Dominowały stare urazy albo kwestie rozrachunkowe, takie jak ujawnienie pełnej prawdy o mordzie katyńskim. Najważniejsze było sporządzenie bilansu historycznego, a w nim rozliczenie starych krzywd, których nie brakowało przez ostatnie trzy wieki.
Przy takiej optyce pytanie o przyszłość wzajemnych relacji zostało zepchnięte na dalszy plan. Z odpowiedzią nie spieszył się żaden z liczących się obozów politycznych. Prawica wyżywała się na polu historii. Czuła się tu jak ryba w wodzie, bo nigdzie indziej nie znajdowała tylu uzasadnień swoich antyrosyjskich fobii. Lewicę paraliżował lęk, że kiedy zacznie mówić o potrzebie ułożenia stosunków z Rosją, narazi się na oskarżenie o odnawianie promoskiewskich sympatii, a może jeszcze gorzej - o utrudnianie przystąpienia Polski do NATO. Był to okres, kiedy nasze związanie się z Zachodem i ułożenie sobie przyjaznych stosunków ze Wschodem traktowano jako cele wzajemnie się wykluczające, co zdawały się potwierdzać pomruki niechęci, jakimi Moskwa komentowała natowskie aspiracje Warszawy.
Dzisiaj, kiedy Rosja pogodziła się z polskim członkostwem w NATO i jednoczącej się Europie, czas powrócić do poważnej debaty na temat relacji polsko-rosyjskich. Jak pokazuje wizyta prezydenta Putina w Warszawie i grudniowa wizyta premiera Millera w Moskwie, lewica chce przyjaznego ułożenia tych stosunków, licząc m.in. na wzajemne korzyści płynące ze współpracy gospodarczej i handlowej.
Znacznie gorzej dzieje się na prawicy. Tak naprawdę nie ma ona w kwestii rosyjskiej wyraźnej strategii i siłą bezwładu pozostaje więźniem rachunku krzywd ostatniego półwiecza. Trudno nie odnotować, że taka postawa jest sprzeczna z całą historyczną tradycją tego obozu. Mało kto dzisiaj to pamięta, ale w przeszłości to właśnie prawica przodowała na polu rozlicznych rosyjskich inicjatyw. To w jej myśli politycznej dobre stosunki z Rosją traktowano jako najważniejszy warunek polskiego bezpieczeństwa. Dość przypomnieć jeden z najpoważniejszych polskich traktatów politycznych XIX i XX stulecia, jakim było dzieło Romana Dmowskiego "Niemcy, Rosja i kwestia polska". Do zawartych w nim recept trudno dzisiaj powracać, ponieważ stanowiły one panaceum na zupełnie inną sytuację dziejową, ale o ogromnym znaczeniu, jakie miała dla Dmowskiego karta rosyjska, warto ciągle pamiętać.
Dawne poglądy prawicy na Rosję, Niemcy i Europę robiły wrażenie nawet na ludziach o diametralnie innych przekonaniach. Nie było w nich ani joty zaściankowości, a wręcz przeciwnie, imponowały iście światowym rozmachem. Można się było z tą konstrukcją nie zgadzać, ale nie sposób jej było odmówić wielkości.
Na tym tle polityczne wizje dzisiejszej radykalnej prawicy są niczym kurna chata przy imponującym wieżowcu. Nie ma tu orientacji ani na Zachód, ani na Wschód. Jest kurczowe zamykanie okien naszego polskiego domu i pielęgnowanie w nim wszystkiego, nawet zaduchu. Jest okopywanie się wokół grobów, żeby nie rozkopała ich jakaś hiena, i dojmujący brak jakiegokolwiek strategicznego pomysłu, co zrobić z żywymi.
Jest świętym prawem prawicy wybór własnych poglądów, także w poruszanej na początku kwestii rosyjskiej. Trudno jednak się oprzeć refleksji, że jeśli te wizje bliższe będą zaścianka niż nowoczesnego świata, droga do tego ostatniego nas wszystkich, nie tylko prawicy, będzie jeszcze trudniejsza niż obecnie.
Więcej możesz przeczytać w 4/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0