Menu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wydarzenia - Polska

W całej Polsce zima, a w warszawskiej Zachęcie "Przedwiośnie". 120 obrazów, 15 rzeźb, 68 fotografii - tyle zostało z najważniejszej wystawy festiwalu Europalia, który miał przekonać Belgów oraz brukselskich eurokratów, że byliśmy, jesteśmy i będziemy kulturalnym mocarstwem. Miłośnicy rodzimej sztuki końca XIX i początków XX wieku nie powinni przegapić tej ekspozycji. Rzadko bowiem zdarza się, by pod jednym dachem można było obejrzeć wszystkie najlepsze dzieła z tego okresu. Wersja "krajowa" wystawy jest uboższa od "eksportowej", między innymi o obrazy Ferdynanda Ruszczyca i "Dziwny ogród" Józefa Mehoffera (w Brukseli służył on jako logo wystawy). Układ zachowano ten sam - od patriotycznych grafik Artura Grottgera i "Batorego pod Pskowem" Jana Matejki do psychodelicznych portretów Witkacego. W Brukseli "Przedwiośnie" na ogół się podobało, zwłaszcza dzieła Stanisława Wyspiańskiego, Konrada Krzyżanowskiego, Witolda Wojtkiewicza i Olgi Boznańskiej. Zwiedziło ją 30 tys. osób, czyli - jak na tamtejsze warunki - całkiem sporo. Z chóru pochwał wyłamała się jedynie recenzentka "Le Soir", pisząc o "artystycznej trzeciej lidze" i "popłuczynach po Degasie, Ensorze i Munchu". Pewnie nie smakowała jej kawa serwowana w odtworzonych na użytek Europaliów wnętrzach Jamy Michalika.

Wiesław Chełminiak

Polskie kino sensacyjne ewoluuje. Władysław Pasikowski zmierza w kierunku autoparodii, a weteran gatunku Wojciech Wójcik ("Karate po polsku", "Ekstradycja") na odwrót - staje się coraz bardziej poważny. Jego najnowszy film, opatrzony enigmatycznym tytułem "Tam i z powrotem", to raczej dramat psychologiczny niż kryminał. Reżyser przenosi nas w siermiężne czasy Gomułki. Główny bohater, ceniony chirurg, marzy o wyjeździe za granicę, gdzie zostawił żonę i córkę. Niestety, jako "element antysocjalistyczny", były więzień i żołnierz AK, nie ma szans na otrzymanie paszportu. Chyba że zgodzi się zostać kapusiem Służby Bezpieczeństwa albo... weźmie udział w napadzie na bank.
Chirurga gra Janusz Gajos - jak zwykle lepszy niż film, w którym występuje (co nie znaczy, że obejrzenie "Tam i z powrotem" jest stratą czasu). Dzielnie sekunduje mu Jan Frycz jako malarz z równie fatalną przeszłością. Jego obrazów nikt nie chce kupować, więc nieborak dorabia sobie produkcją kapiszonów. Film Wójcika w gruncie rzeczy jest hołdem złożonym ludziom, którym PRL zmarnowała życie, i wypełnia lukę między nurtem martyrologicznym ť la Wajda a nieznośnymi w swym eskapizmie produkcjami z lat 60. Lepiej późno niż wcale.

Wiesław Chełminiak

Sława

Błagamy o więcej Bożej podszewki" - pisali widzowie po pierwszej emisji serialu Izabelli Cywińskiej. Telewizyjna Dwójka pokazuje go po raz drugi, a my mamy okazję przekonać się, że to jedna z najlepszych rodzimych produkcji ostatniej dekady. Oparty na powieści Teresy Lubkiewicz-Urbanowicz film pokazuje naturalistyczny obraz polskich kresów - z zachowaniem czaru i niepowtarzalnego klimatu tych terenów. "Spodobała mi się ta opowieść, bo jest w niej kropla gombrowiczowskiego dziegciu" - mówiła reżyserka. Szkoda, że telewizja ugięła się pod presją kresowych "patriotów", zarzucając Cywińskiej pokazanie Wileńszczyzny "w konwencji rozpasanego zaścianka". Daj nam Boże takie "rozpasanie" na ekranie! I takich aktorów, jak Danuta Stenka, Agnieszka Krukówna czy Andrzej Grabowski.

Chała

Późną nocą TVN emituje program o lekarzach pogotowia spieszących na pomoc ofiarom wypadków. W jednym z odcinków pracownik PKP traci nogę. Lekarz walczy o życie jeszcze przytomnego poszkodowanego. Co robią realizatorzy programu? Kamerzysta spokojnie rejestruje zachowanie umęczonego człowieka, raz po raz pokazując leżącą nieopodal kończynę, dźwiękowiec pilnuje, by słowa wypowiadane przez tracącego przytomność były dobrze słyszane przez telewidzów. Napięcie rośnie, jeszcze chwila, a redaktor przerwie lekarzowi, i przejdzie do swojej roboty - przeprowadzi wywiad z bliskim zgonu "aktorem"... Zanim jednak do tego doszło, program się skończył. Ufff... Widać rozmowy z umierającymi są przewidziane dopiero w drugiej edycji tego emocjonującego programu.

Płyty

ROCK Tanya Donelly była wokalistką amerykańskiej formacji Throwing Muses, nagrywającej dla legendarnej wytwórni płytowej 4AD. Niedawno w tym samym wydawnictwie ukazała się jej druga solowa płyta nosząca tytuł "Beautysleep". Na tle tłumu plastikowych laleczek spod znaku R’n’B rockowa wokalistka wypada rewelacyjnie. Jedenaście utworów umieszczonych na płycie to subtelne i inteligentne kompozycje z pogranicza głównego nurtu ro-cka i muzyki alternatywnej. Nie oznacza to jednak braku przebojów. Przykładem może być chociażby utwór "Moonbeam Monkey", melodyjny, a zarazem niezwykle szlachetny.

HIP HOP Fieldy, gitarzysta basowy metalowego zespołu Korn, wydał pierwszą autorską płytę. Ku zaskoczeniu wielbicieli rockowych brzmień krążek zatytułowany "Rock n Roll Gangster", sygnowany nazwą Fieldy’s Dream, zawiera... hip hop. Muzyk przyznał w wywiadach, że prywatnie słucha tej muzyki od dawna i dlatego nagranie solowego debiutu w tej właśnie stylistyce było dla niego oczywiste. Radykalna zmiana gatunku to godna szacunku odwaga, jednak o tym, czy projekt jest udany, zadecydują słuchacze hip hopu, wyjątkowo wyczuleni na próby koniunkturalnego wykorzystywania swojej ulubionej muzyki.

JAZZ Nestor amerykańskiej wokalistyki jazzowej i estradowej Tony Bennett wydał kolejną płytę - "Playin’ With My Friends: Bennett Sings The Blues". Tym razem na krążku znalazły się kompozycje bluesowe, które piosenkarz wykonuje solo bądź też - i to stanowi o wyjątkowej atrakcyjności płyty - w duetach z innymi gigantami jazzu, bluesa, rocka, muzyki soul. Bennettowi towarzyszą m.in. takie sławy, jak Diana Krall, Stevie Wonder, Sheryl Crow, B.B. King, Ray Charles, k.d. lang, Billy Joel oraz Natalie Cole. Płyta jest tak dobra jak każdy z występujących na niej muzyków.

Jacek Borowski

Książka

Tęcza grawitacji", wydana po polsku powieść Thomasa Pynchona, należy do kanonu literatury postmodernistycznej. To taki "Ulisses" literatury wyczerpania. Autor również jest postacią wyjątkową - prawie od 40 nie pokazuje się publicznie. Mimo że zdobył wiele nagród literackich, z National Book Award na czele, nigdy żadnej z nich nie odebrał.
Czy miłosne uniesienia amerykańskiego oficera mogą się stać tropem prowadzącym do wyjaśnienia zagadki niemieckich rakiet V-2? Co wspólnego mają czarnoskórzy żołnierze Wehrmachtu z porywaczami U-Bootów? To tylko dwa z wielu dziwnych wątków, jakie znajdziemy w "Tęczy grawitacji". Zagadkę Pynchona próbowano wyjaśniać na wiele sposobów: jedna z teorii głosiła, że to kilku autorów podpisuje się wspólnym pseudonimem. Kimkolwiek jest Thomas Pynchon, jego "Tęcza grawitacji" to jeden z najbardziej oryginalnych tytułów w literaturze XX wieku.

Artur Kosiński
Więcej możesz przeczytać w 5/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0