Apokaliptyk

Apokaliptyk

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Przekrój" w Warszawie to jak hejnał mariacki z Pałacu Kultury i Nauki
Dawno już się nie odzywał. Ostatni raz telefonował, kiedy wybuchła wojna w Zatoce Perskiej. Mieszka w dzielnicy Grzegórzki, a ja pół godziny autobusowej drogi od niego - na Białym Prądniku. Jest też w Krakowie Prądnik Czerwony, niezbyt lubiany przez prawicowców z "Białego". Pół godziny albo trzy kwadranse jazdy miejskim środkiem lokomocji to w naszym mieście odległość trudna do pokonania. Komunikujemy się więc z mym przyjacielem telefonicznie i pocztą elektroniczną i tylko przy wyjątkowych okazjach osobiście.
Właśnie taka okazja zdarzyła się teraz, gdy Sylwester zadzwonił do mnie późnym wieczorem, krzycząc do słuchawki: "Marek, musimy się jutro spotkać w kawiarni Pod Wesołym Cesarzem, zanim wybuchnie znów wojna, i to światowa. Ale heca, co?!" - Zwariowałeś? - zdumiałem się radosną tonacją jego głosu. - Skąd ci to przyszło do głowy? "Nie słuchałeś przemówienia Husajna? Jest gotowy do walki z Zachodem. Według moich obliczeń, Amerykanie dowalą mu atomówką i zniszczą wszystkie bakterie, które hoduje. Chmura radioaktywnych wąglików lub streptokoków jadowitych nad światem - wiesz, czym to grozi?".
W tym miejscu potrzebna jest informacja, że Sylwester był żołnierzem, a na emeryturze nie mógł się rozstać z wojskowym spojrzeniem na świat i założył w mieszkaniu "pracownię apokaliptyczną". Zna się - jak twierdzi - również na walkach pustynnych i na Arabach. A ponieważ pochodzi z Polesia, przeto jest nieco zabobonny. Kompletuje nie tylko literaturę o taktyce walki czołgów na pustyni, ale i dawne przepowiednie wieszczące kataklizmy i wielkie wojny. Mimo że konie wychodzą w wojsku z użycia, on nadal upiera się, że - jak mówi jedna z wróżb - "Gdy Chińczyk w Wiśle napoi swe konie, Polski trzy będą stolice". Ja mu tłumaczę - chłopie, skąd dziś chińskie konie nad Wisłą, a jeżeli nawet, to ich nikt wiślaną wodą nie napoi, bo się zatrują. I jakież to mają być stolice? - Kraków,Warszawa i Rzym. Już są.
Spotkaliśmy się więc "Pod Wesołym Cesarzem" i Apokaliptyk roztoczył przede mną swoją wizję rozwoju wypadków. Najgorsze jest to, że Sylwester może mieć rację. Twierdzi bowiem, że światowe wojny zaczynają się od lokalnych konfliktów albo od zamachów na rządzących i potem wybuchają olbrzymim płomieniem. - Tak może być i teraz - dowodził. - Naprzód ci wariaci wywrócili wieżowce WTC w Nowym Jorku, a teraz już działa zasada domina. Wszystko może się zdarzyć, od kiedy nasz ukochany "Przekrój" przeniesiono do Warszawy.
Teraz i ja uświadomiłem sobie rozmiar strat, jakie kultura europejska może ponieść, gdy redakcję "Przekroju" przeniesiono do Warszawy. Psa Fafika zadepczą manifestanci na Wiejskiej przed Sejmem, a profesor Filutek zamiast nas rozbrajać galicyjskim humorem, wystąpi nagle w "Kropce nad i" jako doradca premiera do politycznych kontaktów z Wiedniem. - Nie martw się - po trzecim kuflu pilznera zacząłem pocieszać Sylwestra. - "Przekrój" w Warszawie to brzmi dumnie, jak hejnał mariacki z Pałacu Kultury i Nauki.
Więcej możesz przeczytać w 5/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0