Ojciec ludzkości

Ojciec ludzkości

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dla trzech milionów wyznawców Sun Myung Moon jest prorokiem i nowym mesjaszem. Podczas odbywających się przynajmniej raz w roku zlotów założonego przez Moona Kościoła Zjednoczenia dochodzi do widowiskowych ceremonii zaślubin dziesiątek tysięcy ludzi z całego świata
Kim jest "następca Chrystusa" - wielebny Sun Myung Moon 

Przed dwoma laty na stadionie w Seulu mesjasz połączył prawie 30 tys. par (w 1995 r. za pośrednictwem Internetu - 360 tys. par). Najbliższą fetę, z okazji ukończenia przez proroka osiemdziesięciu dwóch lat, zaplanowano na 17 lutego.
Kim naprawdę jest wielebny Sun Myung Moon? Według dziennikarzy i polityków śledzących historię sekty, Moon to przede wszystkim obrotny hochsztapler, który pod przykrywką ruchu religijnego i globalnych inicjatyw pokojowych zbudował imperium finansowe i wpływowe lobby polityczne.

Mesjasz z Korei
Zaczęło się w 1935 r. w Korei. Wówczas Sun Myung Moon doznał objawienia, dzięki któremu dowiedział się, że Bóg całą nadzieję na zbawienie ludzkości pokłada właśnie w nim. Przez siedem lat prorok pisał swoje główne dzieło pod tytułem "Boska zasada", wedle którego Bóg dał mu moc do walki z nieprzeliczonymi siłami szatana. Imperium tych sił miał stanowić światowy komunizm. Kościół Zjednoczenia, znany też jako Federacja Rodzin na rzecz Zjednoczenia i Pokoju, Moon założył w Seulu w 1954 r. W 1972 r. Bóg polecił mu - jak twierdzi Moon - przenieść się na stałe do USA i tam rozwijać działalność. Dzisiaj Kościół Zjednoczenia działa w 163 krajach, ma ponad trzy miliony członków i wielokrotnie więcej zwolenników. Część olbrzymiego majątku Moona pochodzi z dziesięciny płaconej przez wyznawców spoza komun. Ci, którzy żyją w komunach, oddają kościołowi wszystko.

Megazaślubiny
Błogosławienie małżeństw podczas zbiorowych ceremonii organizowanych w różnych miejscach świata jest najważniejszym rytuałem kościoła. Rok temu na tę uroczystość wynajęto siedzibę ONZ w Nowym Jorku. - Spośród 20 tys. par połączonych wówczas węzłem małżeństwa przed ślubem znała się tylko jedna. Pozostałe dobrano na podstawie wcześniej wypełnionego formularza - opowiada Luiza, Polka, która brała udział w spotkaniach organizowanych przez Kościół Zjednoczenia (a raczej przez działające w jego cieniu organizacje walczące o "lepszy świat"). Zaślubiny to zwykle kulminacja uroczystości. - Te ceremonie to nie żarty. Gdy Koreańczyk poślubi cudzoziemkę, może zarejestrować związek w koreańskim urzędzie stanu cywilnego sam. Obecność drugiej strony nie jest wymagana - ostrzega Shik Kim, rzecznik ambasady Korei Południowej w Warszawie.

Pułapka na elity
W USA kościół Moona jest popularny w środowiskach afroamerykańskich. "Kościół Zjednoczenia wspiera parafie zrzeszające czarnoskórych" - mówi Preston Washington, pastor Memorial Baptist Church w nowojorskim Harlemie. Znacznie ważniejsze dla sekty Moona jest oczywiście wciągnięcie w orbitę swoich wpływów ludzi wykształconych i bogatych. Nie muszą być wcale wyznawcami Kościoła Zjednoczenia, wystarczy, że okazują sympatię dla promowanych przez niego inicjatyw pokojowych i szczytnych haseł naprawy cywilizacji. - Na konferencję pokojową zorganizowaną w nowojorskim hotelu Hilton przybyli politycy, biznesmeni, profesorowie, członkowie zarządów międzynarodowych korporacji - opowiada Luiza. Stawili się m.in. były prezydent Kostaryki Oscar Arias Sanchez, znany republikański polityk Robert Dole, były przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi Stanisław Szuszkiewicz, a także Lech Wałęsa. Zapewne nie wszyscy przyjmujący zaproszenie byli świadomi, kto sponsoruje walkę o pokój.
Co sprawia, że do Moona lgną ludzie wykształceni, bogaci, wpływowi? - Charakterystyczne dla tej sekty jest ogromne uprzywilejowanie ludzi z zewnątrz, dopiero nawiązujących z nią kontakty - mówi dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, politolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN. - Moonici odwołują się do wyznania dominującego w kraju, w którym działają. W Polsce powołują się na wartości katolickie. Poza tym w naszym kraju jeszcze niedawno magnesem przyciągającym młodzież do sekty Moona były możliwości wyjazdów zagranicznych, nawiązywania kontaktów z rówieśnikami z całego świata.

Zbawimy Amerykę i świat!
Do zbawienia świata prowadzi Moona penetracja kolejnych korporacji finansowych i przemysłowych oraz infiltracja rządów różnych państw. Przenosząc się za ocean, Sun Myung Moon uznał, iż "Ameryka jest tak ważna dla świata, że jeżeli zbawimy Amerykę, to zbawimy świat". Zabrał się do zbożnego dzieła z konsekwencją, wywołując jednak nie tylko podziw wyznawców, ale i poważne zastrzeżenia. Już w 1972 r. amerykański kongresman Donald Frazer opublikował raport ze śledztwa w sprawie Koreagate, prowadzonego na zlecenie Izby Reprezentantów. Dowiedziono wówczas związków Moona z wywiadem Korei Południowej i jego udziału w nielegalnej produkcji broni. W 1982 r. Moon został skazany w USA na 18 miesięcy więzienia za oszustwa podatkowe.
Nie zahamowało to budowy imperium. W latach 80. prorok zdołał się nawet wkraść w łaski Białego Domu. Kontrolowany przez Moona dziennik "The Washington Times" wspierał niektóre z najbardziej kontrowersyjnych działań politycznych administracji Reagana, a potem Busha seniora, takich jak interwencja w Nikaragui czy sprawa Iran-contras. Gdy George Bush walczył w 1988 r. o fotel prezydencki, waszyngtoński dziennik opublikował artykuły pogrążające jego przeciwnika, demokratę Michaela Dukakisa. Cztery lata później pismo dokładało starań, aby oszkalować Billa Clintona, pisząc, że "zdradził Amerykę, gdy jako uczeń college’u pojechał na wycieczkę do Moskwy - na pewno zwerbowany przez KGB jako szpieg". Wyraźne wpływy Moona na politykę redakcyjną skłoniły część dziennikarzy "The Washington Times" do odejścia.

Fabryka pieniędzy
W latach 90. Moonowi zdarzało się nazywać Stany Zjednoczone "państwem szatana". Tropiciel niejasnych interesów Moona, amerykański dziennikarz Robert Parry, przypomina wystąpienie guru z 1996 r., kiedy tłumaczył on swoim wyznawcom, że "Amerykanie zabiegający o swoją prywatność i indywidualizm to głupcy", których kiedyś trzeba będzie "połknąć".
Jeszcze bardziej szokujące okazały się rewelacje amerykańskiego wywiadu na temat kontaktów Moona z komunistyczną Koreą Północną. W 1991 r. opublikowano dowody na to, że Moon łamał embargo handlowe nałożone na Phenian, przelewając pieniądze na konta wysokich koreańskich urzędników państwowych, m.in. Kim Dzong Ila. Czyżby i jego zamierzał nawracać? Paradoks polega na tym, że na długiej liście organizacji wspomaganych przez Moona widnieje również... Światowa Liga Antykomunistyczna. Dla zbawienia świata - jak się okazuje - przydatni mogą być wszyscy. Zwłaszcza jeśli pomagają świątobliwemu mężowi w zdobyciu wielkich wpływów politycznych i równie wielkich pieniędzy.
Więcej możesz przeczytać w 7/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0