Z życia koalicji

Z życia koalicji

Dodano:   /  Zmieniono: 

  • Alfred czuwa, Alfred radzi, Alfred nigdy cię nie zdradzi! A nawet interpeluje, jak potrzeba. Nasze słonko, znany amator spryskiwaczy do szyb (pamiętacie państwo, ten, co to alkoholu do ust nie bierze, a pochwycony przez policję w stanie wskazującym tłumaczy, że to spryskiwacz), poseł SLD i konsultant ministra zdrowia Alfred Owoc oburzył się, że biedni zielonogórscy kupcy muszą płacić tak wysokie opłaty za zezwolenia na sprzedaż wódki. No i interpelację w tej sprawie wniósł. Zupełnie nie rozumiemy logiki kupców: że niby co, że jak wóda to do Alfreda?! Panowie, opamiętajcie się! A propos, panie Fredku, a jak tam opłaty za sprzedaż spryskiwaczy?
  • No, to wszystko już załatwione. Niespecjalnie kochany przez SLD prawicowy szef TVP Brunatny Robert (Kwiatkowski) zostanie prezesem telewizji na następną kadencję, a w zamian Pan Prezydent (któren go popiera) zgodził się, by szef łódzkiej telewizji, człowiek Millera nazwiskiem Pieńkowski, został szefem TAI. To się nazywa pluralizm w mediach: i prezydent, i premier...
  • To znaczy Brunatny Robert dopuszczał możliwość wyprowadzki z Woronicza, ale strasznie się drożył. Nauczył się francuskiego, zdał (śmieją się z niego w TVP, że podobno za trzecim razem) jakieś egzaminy w MSZ i chciał zostać ważnym ambasadorem. Naszym zdaniem, wszystko to podłe plotki rozpuszczane przez jego wrogów i niniejszym całkowicie odcinamy się od treści zawartych w tej notce.
  • Tym bardziej że - jak wiadomo - między prezydentem a premierem po prostu sielanka, a nawet lepiej. Ba, znacznie lepiej! "Jako mężczyźni nie wyznajemy sobie miłości, ale nie ma między nami rozwodu" - wyjawił Aleksander Kwaśniewski. Trochę nam się smutno zrobiło, bo niby dlaczego nie przesłać Leszkowi z rana SMS-a: "Kocham Cię!"?
  • Zaraz jednak Leszek Miller objaśnił, że to, co łączy go z Olkiem, to "prawdziwa męska przyjaźń - szorstka, ale z wdziękiem pięknej, sentymentalnej kobiety". I my już dalej wnikać nie będziemy, ale pomyśleć tylko, że o tym wszystkim mówili dziennikarzom po posiedzeniu Rady Gabinetowej, ponoć na temat gospodarki i Unii Europejskiej. Jak to powiedział Michał Tober? Jednym się wszystko kojarzy z gazem, a innym z seksem...
  • Z Unią Europejską też jest zabawnie. Najpierw pojechał do Brukseli Jarosław Kalinowski (PSL) i powiedział, że jak oni nam kasy na chłopów nie dadzą, to sobie mogą pogwizdać. Na to minister od jednoczenia Danuta Hübner (SLD) odparła, że Kalinowski tak sobie prywatnie to chlapnął, na wycieczce będąc, a rząd wcale tak nie myśli. To Kalinowski się odciął, że jeszcze tak nie było, żeby jakiś minister polskiego wicepremiera pouczał. I to jeszcze minister o takim nazwisku!
  • W związku z tym, że lustracja to temat zastępczy, a jest tyle ważniejszych na głowie, parlament w trymiga zajął się ustawą lustracyjną i ją skasował, a prezydent natychmiast to podpisał. I z miejsca Polska zaczęła rosnąć w siłę, a obywatelom...
  • No, obywatelom to na razie kicha, bo bezrobocie znowu wzrosło (wiadomo, wina Buzka). Pomysł na to ma minister środowiska Stanisław Żelichowski. Wymyślił, że bezrobocie spadnie, jak się bezrobotnych wiosną do sprzątania lasów zagna. Ale to chyba nie będzie przymusowe, nie?
  • Nieco nas niepokoi rozpętana przez SLD dyskusja o legalizacji konkubinatów. Bo na razie są one przecie całkiem legalne. Ale jeśli taka ustawa przez Sejm nie przejdzie i konkubinaty będą "nielegalne", to co? Minister Janik z policją będą po domach latać i akty ślubu sprawdzać?
  • "Sympatycy lewicy powinni mieć do swojej dyspozycji choć jedną radiostację. Nie ma obecnie takiego radia" - ubolewa czytelnik "Trybuny" Andrzej K. z Warszawy. Popieramy! Nasz typ na Ojca Dyrektora - Józef Oleksy.
Więcej możesz przeczytać w 9/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0