Bez granic

Bez granic

Dodano:   /  Zmieniono: 
  • Dwa myśliwce F-16 eskortowały samolot American Airlines lecący z Londynu do Nowego Jorku, po tym jak obsługa zauważyła dwóch mężczyzn podejrzanie zachowujących się w pokładowej toalecie. Okazało się, że zapłonęli oni do siebie nagle takim uczuciem, że postanowili skonsumować znajomość jeszcze w czasie rejsu nad Atlantykiem. Podejrzenia obsługi wzbudziła częstotliwość, z jaką panowie wspólnie udawali się do wąskiej toalety. O ich zachowaniu poinformowano pilota, który powiadomił centrum operacyjne American Airlines. W obawie przed przygotowaniami do ewentualnego zamachu terrorystycznego natychmiast zarządzono alarm - w kierunku maszyny American Airlines udały się dwa myśliwce.
  • Wielu Wietnamczyków postanowiło powrócić do prastarej tradycji związanej z obchodami księżycowego Nowego Roku i odwiedzić tzw. świątynię literatury w Hanoi, by ujrzeć swoje życzenia wypisane przez mistrza kaligrafii na specjalnym różowym papierze. Wietnamczycy posługują się dziś alfabetem łacińskim, ale do wykonania ozdobnych napisów i transparentów używają liter chińskich. Tradycja artystycznego spisywania życzeń została w Wietnamie przywrócona kilka lat temu, w czasie odwilży związanej z reformami ekonomicznymi i politycznymi.
  • Osiemnaście milionów dolarów odszkodowania dostanie rodzina kobiety zabitej przez kawałek szyby, który spadł z dwudziestego dziewiątego piętra drapacza chmur w Chicago - podała firma CNA Insurance. Trzydziestosześcioletnia Ana Flores zginęła w 1999 r., gdy spacerowała z trzyletnią córką. Na szczęście dziewczynce nic się wtedy nie stało. Jak wykazało śledztwo, kawałek szyby wypadł z okna rozbitego cztery miesiące wcześniej. Biuro należało do firmy CNA Insurance. Oprócz odszkodowania CNA będzie musiało zapłacić 250 tys. dolarów grzywny, a także wymienić trzy tysiące okien w czterdziestopięciopiętrowym budynku. Wyda na to 9 mln dolarów.
  • Sprawa niedożywienia białoruskich biatlonistów biorących udział w igrzyskach olimpijskich w Salt Lake City wywołała burzę w Mińsku. Osobiście interweniował prezydent Aleksander Łukaszenka. Zdaniem białoruskich działaczy sportowych, biatloniści nie dostawali pełnowartościowych obiadów "z winy organizatorów". Prezydent Białorusi na posiedzeniu rządu nakazał, aby natychmiast rozwiązano tę palącą kwestię. Sportowcy walczą na wysokości dwóch tysięcy metrów, gdzie nie ma nawet czym oddychać - pouczył ministrów. Po powrocie z zawodów wieczorem nie mają czego jeść. "To tak, jakby ktoś mi do duszy napluł" - powiedział Łukaszenka. Białoruska ambasada w USA na polecenie ministra spraw zagranicznych Michaiła Chwastowa natychmiast opłaciła posiłki dla biatlonistów.


(PAP&GS)
Więcej możesz przeczytać w 9/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0