Marsz gladiatorów

Marsz gladiatorów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Państwo kontra organizacje pozarządowe
Podczas gdy świat skupia się na wojnie z terroryzmem, prawie całkowicie uszła uwagi wszystkich inna ważna batalia - o przywrócenie władzy państwa. Rezultat tej skrywanej polityki wpłynie na bieg spraw świata w najbliższych dekadach.

W latach 90. USA i Europa poparły oderwanie się Chorwacji i Bośni od Jugosławii. Dzisiaj Waszyngton zmienił swój stosunek do separatystów - od Czeczenii po Chiny. Posyła wojsko, aby wspomóc Filipińczyków w pokonaniu separatystów na południu kraju. Stara się wzmocnić istniejące państwa, naprawić tzw. państwa upadłe i wreszcie tworzy nowe - choćby w Afganistanie. Obecna sytuacja może być więc postrzegana nie tylko jako prowadzona pod przewodnictwem USA wojna przeciwko terroryzmowi, ale także jako próba odbudowy władzy państwa po okresie, kiedy na całym świecie ulegała ona osłabieniu.

Nowi aktorzy globalnej sceny
Globalizacja przyniosła wiele problemów, z którymi rządy nie mogą się uporać. Państwa z coraz większym trudem kontrolują przepływ kapitału, imigrantów, informacji, chorób, zanieczyszczeń. Sprawiają wrażenie słabych i nieefektywnych. W tym samym czasie na światowej arenie pojawili się rywale rzucający wyzwanie władzy państwa. Spece od polityki zagranicznej nazywają ich "aktorami niepaństwowymi". W naszej książce z 1990 r. "Przejęcie władzy" pisaliśmy o nich "globalni gladiatorzy". Wyróżniliśmy wśród nich islam i inne światowe religie, ponadgraniczne sieci przestępcze i narkotykowe, wielkie międzynarodowe korporacje, a przede wszystkim szybko rozwijające się grupy organizacji pozarządowych. Dzisiaj musielibyśmy do tej listy dodać al Kaidę i inne zorganizowane sieci terroru, włączając mariaże religijnych ekstremistów i miejscowych watażków czy porywaczy.
Religia: jeszcze nie tak dawno Watykan odegrał kluczową rolę w pokonaniu drugiego supermocarstwa świata - Związku Radzieckiego, a dzisiaj islamski ekstremizm odciska swe piętno na wojnach lub aktach terroru. Korporacje: coraz liczniejsza grupa globalnych korporacji dysponuje dziś większymi środkami niż wiele państw. W czasie kryzysu gospodarczego w Tajlandii w latach 1997-1998 wartość aktywów państwa była mniejsza niż jednego oddziału General Electric. Kartele przestępcze i narkotykowe: wiele z nich - zwłaszcza po wejściu w sojusz z terrorystami albo lokalnymi partyzantkami - jest silniejszych i zamożniejszych niż wiele rządów. Organizacje pozarządowe: w 1975 r. wskazaliśmy, że na poziomie międzynarodowym działało około 3 tys. organizacji pozarządowych - od obrońców środowiska po organizacje sportowe, stowarzyszenia handlowe, grupy obrony praw człowieka, organizacje humanitarne, zawodowe, naukowe i wiele innych. Dzisiaj jest ich 30 tys., a ich zbiorowe oddziaływanie szybko się wzmacnia. Udzielają pomocy afgańskim uchodźcom, protestują przeciwko francuskim próbom nuklearnym, nie pozwalają koncernowi Shell wylewać do morza ropy, naciskają na Bank Światowy, ONZ i inne organizacje międzynarodowe, by wspierały edukację kobiet. Czasem są sojusznikami rządów, czasem na odwrót - tworzą koalicje w celu zablokowania działań państw. Jak nigdy przedtem państwa muszą się z nimi liczyć. To właśnie w tym kontekście powinniśmy rozważać wojnę z terrorem prowadzoną pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych.

Kontratak państwa
Międzynarodowa akcja antyterrorystyczna wywołała falę zmian wewnątrz państw. Jedno po drugim zaostrzają one ochronę wewnętrznego bezpieczeństwa, niekiedy kosztem okrawania swobód obywatelskich. Te środki zwiększają zdolność wielu państw do monitorowania na swoim obszarze organizacji pozarządowych, włączając w to legalne i nie mające nic wspólnego z przemocą i terrorem grupy opozycyjne.
Nawet w najbardziej demokratycznych państwach zachodnich - od USA po Niemcy, Anglię i Francję - władze zwiększają zakres nadzoru, rozszerzając uprawnienia do podsłuchu i przejmowania korespondencji elektronicznej, zaostrzania kontroli granicznej i ograniczania tajemnicy bankowej. Co więcej - państwa od niedawna zaczęły wymieniać dane swoich wewnętrznych służb bezpieczeństwa.
Wobec realnego zagrożenia ze strony ponadgranicznego terroru część restrykcji jest konieczna. Mogą być użyte przeciwko gangom narkotykowym i terrorystom albo bankom piorącym brudne pieniądze, przeciwko operatorom seksbiznesu i grupom przestępczym. Ale mogą także zostać wykorzystane z pobudek politycznych przeciwko organizacjom pozarządowym. W pewnych wypadkach jest to konieczne, bowiem niektóre pozornie niewinne organizacje pozarządowe, które troszczą się o edukację i pomoc dla ubogich, zostały zdemaskowane jako zaplecze terrorystów. Ważnym czynnikiem jest jednak w tym wypadku "legitymacja" - gotowość społeczeństw do uznawania podejmowanych kroków za właściwe.

Władza bez legitymacji
Dzisiaj politycy są prawie powszechnie postrzegani jako samolubni, skorumpowani albo niekompetentni. Ich legitymacja jest kwestionowana. Okazało się to także w USA podczas wyborczego starcia Bush-Gore i po nim, kiedy o wyniku musiał decydować Sąd Najwyższy.
O ile jednak państwa mogą swą szeroką legitymację tracić, o tyle organizacje pozarządowe na początku swej działalności nie mają jej wcale. Na przykład nikt nie wybierał organizacji Greenpeace, aby reprezentowała problemy środowiska naturalnego, albo Oxfam, by mówiła w imieniu ofiar głodu na świecie.
Dopóki nie powstanie system legitymizowania globalnych organizacji pozarządowych, można je przedstawiać jako służące bardzo wąskim, często odległym grupom. Dlatego na przykład grupy sprzeciwiające się budowie Tamy Trzech Przełomów w Chinach są przedstawiane (słusznie albo nie) jako intruzi wtykający nos w chińskie sprawy i blokujący rozwój ekonomiczny tego kraju.

Odpoczynek gladiatorów
Jesteśmy świadkami kontrataku państwa wymierzonego przeciwko potencjalnym źródłom terroru i przemocy (na przykład siły policyjne odpierają ataki anarchistów i antygloblalistów), obserwujemy też wprowadzanie nowych metod, których państwo może użyć, by powstrzymać wzmacnianie się organizacji pozarządowych. Zmianę tę zauważył Dominique Moisi z Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. W komentarzu dla "Financial Times" zwrócił uwagę, że "w okresie pozimnowojennym legitymacja i kompetencja państwa zdawały się słabnąć (...). Dziś, gdy bezpieczeństwo jest priorytetem, pojęcia te znów powracają triumfalnie".
Zobaczymy, czy owo odzyskiwanie władzy przez państwo okaże się trwałe - czy uda się zahamować rozrost organizacji pozarządowych, domagających się miejsc za przykrytymi zielonym suknem stołami, zarezerwowanymi niegdyś dla urzędników i polityków podejmujących globalne decyzje. Czy to, co obserwujemy, to triumfalny powrót państwa, czy też chwilowy postój w wielkim marszu globalnych gladiatorów?
Więcej możesz przeczytać w 9/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0