Ekonomia złudzeń

Ekonomia złudzeń

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ledwo dowiedzieliśmy się, że w 2001 r. Stany Zjednoczone znajdowały się w recesji, a już eksperci ogłosili, iż zapaść gospodarcza była krótka i płytka
Ożywienie gospodarki odtrąbiono za wcześnie

Ameryka zaczęła już, ich zdaniem, sanację. To dobre wieści dla Ameryki. A skoro amerykańska lokomotywa jest główną siłą napędową światowej gospodarki, jest to też przyjemna wiadomość dla Unii Europejskiej, Ameryki Łacińskiej i krajów Pacyfiku. Naiwnością byłoby jednak sądzić, że powszechny światowy dobrobyt czeka tuż za rogiem.

Na kredyt

Dotychczasowe lokomotywy światowej gospodarki - Niemcy i Japonia - nie nadążają za amerykańskim przyspieszeniem, co musi opóźnić wyjście globalnej gospodarki z kryzysu. Historia ekonomii i wnikliwa analiza dzisiejszych danych statystycznych nie pozostawiają złudzeń - ożywienie w Stanach Zjednoczonych będzie znacznie skromniejsze niż w latach 1995-2000, czyli w ekonomicznej miodowej erze Clintona. Od 1995 r. nasze rodziny i przedsiębiorstwa z rozkoszą się zapożyczały, co nie stanowiłoby większego problemu, gdyby w latach 2002-2005 zyski przedsiębiorstw rosły w takim samym tempie jak w połowie lat 90. Dzisiaj jednak księgowi i specjaliści od spraw finansowych, którzy ekstrapolują wyniki ekonomiczne na następne lata, dochodzą do wniosku, że dochody przedsiębiorstw będą niższe niż oczekiwania inwestorów z Wall Street.

Balon oczekiwań

Skandale Enronu i Global Crossing dobitnie pokazują, jak naciągane były w ostatnich, pełnych entuzjazmu latach niektóre dochody, wykazywane w sprawozdaniach finansowych przedsiębiorstw z branży nowych technologii. Okazało się, że nawet tak solidna korporacja jak General Electric, kierowana przez Jacka Welcha, naciągała swoje wyniki finansowe. Gdy pęka balon oczekiwań, zwykle trzeba sporo czasu, by inwestorzy znowu nabrali zaufania do giełdy. Przecież po wielkim krachu w 1929 r. indeks Dow Jones wracał do normy aż przez dziesięć lat. Z jakiegoś powodu inaczej było w ubiegłym roku. Dobrze ilustruje to znany w Ameryce rysunek, na którym niedbale ubrany pijaczek mówi do przyjaciela: "Nie mogę się doczekać zainwestowania w rozdmuchaną na nowo giełdę". I rzeczywiście, mimo że po 11 wrze-śnia straty ponosiły linie lotnicze czy hotelarstwo i zmniejszył się popyt konsumentów, pod koniec 2001 r. ceny akcji na Wall Street poszły w górę. Tak przewartościowany rynek może się jednak okazać bardzo kruchy i - na podobieństwo tokijskiej giełdy w latach 90. - po krótkim ożywieniu zacznie tracić na wartości.

Perwersyjne zarządzanie

Pracownicy Enronu byli zachęcani do inwestowania swoich przyszłych emerytur w akcje firmy. Gdy rozeszły się wiadomości o finansowych machinacjach Enronu, nie mogli oni sprzedać akcji, podczas gdy najwyżsi menedżerowie czynili to z całą bezwzględnością. W końcu Enron okazał się bankrutem, a jego akcje stały się bezwartościowe. Czy Enron był wyjątkowo łobuzerską kompanią? Ależ nie! Także w innych firmach nowych technologii funkcjonował podobny mechanizm perwersyjnego zarządzania. I ta amerykańska choroba dotarła też do Europy i Azji.
Wskutek takich manipulacji kapitalizm i gospodarka mieszana okryły się złą sławą. W Ameryce zbyt krytycznie i zbyt ostro potępialiśmy "wschodnie kumoterstwo", z którym spotykaliśmy się za granicą. Teraz to zagranica z rozbawieniem i potępieniem mówi o "zachodnim kolesiostwie" za rządów Busha.

Wojownicza retoryka

Niestabilna polityka zagraża gospodarce, jej wydajności i rozwojowi. Po ataku terrorystycznym 11 września popularność prezydenta George’a Busha gwałtownie wzrosła. Jednak już jego ojciec przekonał się podczas urzędowania w Białym Domu, że powodzenie u wyborców, wywołane działaniami militarnymi, ma krótki żywot. Nie przemyślana retoryka o "osi zła", łączącej Koreę Północną z Irakiem i Iranem, może spowodować, że w społeczeństwie irańskim, które stopniowo odwracało się od ekstremalnego fundamentalizmu muzułmańskiego, znowu zapanuje nienawiść do kultury Zachodu. Poczucie wyższości USA może zaszkodzić pozycji Ameryki, i to w czasie, kiedy jesteśmy zależni od dobrej woli narodów mniej liczących się w globalnej polityce. W nowe, pełne obietnic milenium wkraczamy, mając na karku poważne zagrożenia i trudne do rozwiązania dylematy.

Więcej możesz przeczytać w 11/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0