Sekspansja

Sekspansja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Chemia i fluidy wzięły górę - tłumaczyli producenci programu "Big Brother - bitwa", gdy dwoje jego uczestników nie poprzestało na flircie, pieszczotach i wspólnej kąpieli w wannie i przez kilka godzin uprawiało seks.
Co jeszcze nas czeka w reality show? Śmierć na żywo?

 - Następna edycja będzie nosiła nazwę "Big Brother - orgia" - orzekli internauci po opublikowaniu w prasie i Internecie zdjęć baraszkujących w wannie Agnieszki Frykowskiej (Frytki) i Łukasza Wiewiórskiego (Kena). Do intymnego zbliżenia doszło po dwóch dniach znajomości. W kolejnym odcinku Frytka zainteresowała się innym uczestnikiem programu. - To pierwsze "pójście na całość" w historii polskiej edycji "Big Brother" - mówi Andrzej Sołtysik, rzecznik TVN. - Wejście było mocne, trudno więc będzie sprawić, by napięcie dalej rosło. Może w programie pojawi się inny rodzaj miłości? Na przykład fascynacja homoseksualna? - zastanawia się Sołtysik.

Kopulowanie na ekranie

Zdarzało się już, że uczestnicy programu "Big Brother" uprawiali podczas programu seks. W niemieckiej telewizji pokazano parę po stosunku. Leżąc w łóżku, palili papierosy i dyskutowali o przyszłości świata. W brytyjskiej wersji, aby doprowadzić do zbliżenia Helen i Paula, zorganizowano romantyczną kolację, która przyniosła oczekiwany skutek. We francuskim "Loft Story" producenci niedwuznacznie dawali do zrozumienia, że czwórka młodych uczestników programu nie ma żadnych erotycznych zahamowań. Rosyjska stacja telewizyjna TV6 nie odważyła się co prawda pokazać na antenie stosunku głównych bohaterów show "Za stekłom", jednak na placu Czerwonym, gdzie umieszczono hangar programu, w lustrze weneckim można było podejrzeć, jak mieszkańcy domu kochają się w toalecie. W Portugalii wybuchł skandal, gdy uczestnicy show zaczęli się kąpać w grupach mieszanych, eksponując wibrator. Matka jednej z dziewcząt zwróciła się do niej z prośbą o opuszczenie programu, tłumacząc, że w przeciwnym razie nie będzie się mogła pokazać "ani w kościele, ani w supermarkecie". - Ludzie sprzedają swoje dusze - grzmieli hierarchowie kościelni, ale żaden z uczestników programu nie zrezygnował z walki o główną nagrodę.

Zawiść, brutalność, agresja
Początkowo reality show reklamowano jako "programy emocji". - Polacy otworzą się i nie będą się bali mówić o uczuciach - prorokowali psychologowie. Emocje rzeczywiście eksplodowały: głównie zawiść i frustracja. Ludzie o wiele chętniej oglądali programy, w których kobiety i mężczyźni opowiadali, jak byli zdradzani, poniżani i oddawali się za pieniądze niż ugrzecznione wywiady z gwiazdorami. W amerykańskim show "Cops" pokazywano prawdziwe pościgi za bandytami, w "Island of Temptations" wywieziono kilka par na odizolowaną wyspę, licząc, że dojdzie do cudzołóstwa. "Telewizja realności" dała światu także inne programy: "Girls Camp" (dziesięć dziewcząt wybierało na podstawie telewizyjnej prezentacji jednego mężczyznę i walczyło o niego), "House of Love" (pięciu mężczyzn mieszkało z jedną kobietą w luksusowym penthouse) czy proponowane przez NBC "Chains of Love" (randka w ciemno, w której odrzuceni byli skuci kajdankami, nie mając możliwości opuszczenia studia). W reality show mogło się zdarzyć wszystko: walki psów, bójki i profesjonalny striptiz. W amerykańskim "Survivor" dochodziło do aktów przemocy. - Przecież nikt nie umarł - odpowiadali na zarzuty epatowania agresją producenci programu.

Big money

O widownię reality show telewizje toczą regularne wojny - wszystkie chwyty są dozwolone. W Holandii program "Big Brother" oglądało co wieczór średnio 1,5 mln osób. Ostatnie odcinki przyciągały co trzeciego dorosłego Holendra. Brytyjski Channel 4 podwoił dzięki programowi "Big Brother" udział w rynku. W hiszpańskiej stacji Tele 5 finał programu zgromadził 80 proc. wszystkich oglądających w tym czasie telewizję. Podczas pierwszej edycji "Big Brother" padł aktualny do dziś rekord oglądalności w RTL 2. Polska wersja programu zgromadziła ponad 3,5 mln widzów. Finał "Dwóch światów" oglądało z kolei ponad 6 mln 250 tys. widzów, czyli 40 proc. ogólnopolskiej widowni. Według danych firmy telemetrycznej AGB, na reklamach emitowanych podczas "Dwóch światów" Polsat zarobił ponad 65 mln zł brutto, a TVN podczas emisji pierwszej edycji "Big Brother" - 108 mln zł. "Big Brother" przybył tymczasem nowy konkurent. Na początku marca w Polsacie pojawił się program "Bar", uczestnicy tego reality show bawią się w biznesmenów - prowadzą lokal, który ma przynosić prawdziwe zyski. Polsat przygotowuje też widowisko "Idol" - widzowie będą śledzić losy osób pragnących zrobić karierę w show-biznesie. Im większy skandal, tym większa oglądalność. Gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła karę 200 tys. zł na TV4 za pokazanie w "Gladiatorach" sceny, w której "roznegliżowana dziewczyna i jej partner wulgarnie prezentowali seksualne aspekty relacji między kobietą a mężczyzną", popularność programu gwałtownie wzrosła. Znacznie zwiększyła się też widownia "Amazonek", gdy program oprotestowali znani polscy reżyserzy. - Aby przetrwać, reality show muszą szokować i serwować podwójne dawki nagości i przemocy. Co jeszcze można zaproponować telewidzom? Śmierć na żywo? To nie jest wcale wykluczone - prorokuje Richard Perkins, specjalista ds. mediów z uniwersytetu w Toronto.

Więcej możesz przeczytać w 11/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0