Euromaniak

Euromaniak

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pokonanie faszyzmu było możliwe dzięki wierze w wartości kultury Zachodu, w ideał dobrego Europejczyka
Wychowano mnie w duchu polsko-europejskim, bo też i innych duchów w Polsce nie ma. Trudno sobie wyobrazić ducha azjatycko-polskiego, chociaż ostatnio pojawiają się indywidua polityczne wykazujące spory procent zazjatyzowania w walce z ekonomiczną i polityczną europeizacją. Myślę o dziczy sejmowej.
Znalazł się nawet w tym kraju - będącym nie tylko spadkobiercą, ale także twórczym podmiotem europejskiej kultury - pewien ksiądz. Trudno zrozumieć, jak ksiądz znający łacinę i mieszkający dziś w mieście szczycącym się gotyckimi świątyniami, spichlerzami europejskiego chrześcijaństwa, może uruchamiać swoje antyeuropejskie radio. Wstyd. Kulturę europejską zaszczepili wszak w tym kraju mnisi, a język polski rozbudowany został na konstrukcjach łacińskich, zapożyczył wiele delikatności greckich, włoskich, francuskich, aczkolwiek wielu z nas lubi kląć po rusku. Ciekawe, dlaczego?
W życiu moim, a także w życiu mojego pokolenia dużą rolę odegrał również ideał dobrego Europejczyka. Być dobrym Europejczykiem to tak jak być Conradowskim Lordem Jimem, egzystencjalnym bohaterem "Dżumy" Camusa, postacią z powieści Tomasza Manna, sympatykiem papieża Jana Pawła II, mieszkańcem "Rodzinnej Europy" Czesława Miłosza. Właśnie "rodzinnej".
Nie mieszkamy przecież w "rodzinnej Azji" czy Ameryce i nic tego faktu nie zmieni - łącznie z globalizacją, klimatyzacją, mobilizacją oraz Internetem. Zagraża nam polski papugizm (to ze Słowackiego), obecnie made in USA. Ale to nie jest przecież nieodwracalne. Słusznie pisze mędrzec politolog Zdzisław Najder w książce "W sercu Europy" ( czyli w Polsce...): "To, co jest w Europie międzynarodowe, wszędzie takie samo, to stacje benzynowe i bary McDonald?s. Upodabnia się również kultura masowa... wystarczy usiąść przed telewizorem albo posłuchać języka polskich sprawozdawców, którzy żwawo rozprawiają o liderowaniu na topie. Tyle że zjawisko to nie ma nic wspólnego ani ze wspólnotą europejską, ani z Brukselą".
Prawdę mówiąc, to niezwykłym wydarzeniem w dziejach naszego kontynentu było powstanie i klęska nazizmu. Hitlera zrodziły narodowe pokusy totalitarne Niemiec i kilku innych krajów. Pokonanie faszyzmu było możliwe dzięki wierze w wartości kultury Zachodu, w ideał dobrego Europejczyka. Dobry Europejczyk nie może bowiem być faszystą ani nacjonalistą. Jest to sprzeczność sama w sobie.
Kim więc jest? Odpowiedź znajduję znowu u Czesława Miłosza, w jego powojennym wierszu "Dziecię Europy": "Szanuj nabyte umiejętności, o dziecię Europy (...) /Dziedzicu Kartezjusza i Spinozy, spadkobierco słowa honor, /Pogrobowcze Leonidasów, /Szanuj umiejętności zdobyte w godzinie grozy. /Umysł masz wyćwiczony, umiejący rozpoznać natychmiast /Złe i dobre strony każdej rzeczy. /Umysł masz sceptyczny a wytworny, dający uciechy/ O jakich nie wiedzą prymitywne ludy".
A w celu powszechnego propagowania wspólnoty europejskiej proponuję zamiast "gry w chińczyka" produkować dla dziatwy "grę w europejczyka". Kogo pionek pierwszy dojdzie do Brukseli, ten dostanie w nagrodę płytę CD z pieśnią God bless America.
Więcej możesz przeczytać w 13/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0