Skrzydła lobbystów

Skrzydła lobbystów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wybór samolotu dla polskiej armii to wybór cywilizacyjny
 
Co wspólnego z myśliwcami bojowymi ma wystawa na Zamku Królewskim "Orzeł i Trzy Korony", poświęcona związkom Polski i Szwecji? Co wspólnego z samolotami ma szwedzka para królewska, która tę wystawę uroczyście otworzy, a potem będzie gościć na obiedzie najważniejszych polskich polityków, biznesmenów oraz przedstawicieli mediów? Związek między tymi sprawami będzie zrozumiały, jeśli dodamy, że i wystawę, i obiad sponsoruje szwedzko-brytyjskie konsorcjum Saab-BAE Systems Co., czyli producent oferowanych Polsce samolotów Gripen.
Urzędujący przy ulicy Tamka w Warszawie Ray Lomas oficjalnie przyznaje, że reprezentowana przez niego firma PBL przekonuje do kupna gripenów polskich polityków. Lobbing trwa zresztą od dawna. - Dwa lata temu, przed wylotem ministra Bronisława Komorowskiego do Stanów Zjednoczonych, zjawili się u mnie ambasadorowie Szwecji i Wielkiej Brytanii. Byli zaniepokojeni informacją, że przed zawarciem kontraktu na nowy samolot szef MON leci do USA, żeby podpisać umowę dotyczącą wypożyczenia samolotów używanych - wspomina Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka. - Były naciski ze strony ambasad, ale delikatne - dodaje Bronisław Komorowski, ówczesny minister obrony. Przy ulicy Wiejskiej w Warszawie znajduje się siedziba firmy CGC należącej do Marka Matraszka. Firma podpisała kontrakt z amerykańskim koncernem Lockheed Martin, producentem myśliwców F-16. - Nie prowadzimy lobbingu w sprawie zakupu F-16. W imieniu klienta zajmujemy się jedynie działalnością public relations. A z politykami wręcz nie wolno nam się kontaktować - zapewnia Matraszek. Ray Lomas pyta, po co koncernowi Lockheed Martin public relations w Polsce, skoro nie umieścił na tym rynku żadnego produktu, a zamierza sprzedać u nas tylko myśliwce F-16.
Jest jeszcze trzeci gracz - Marcel Dassault Aviation, producent myśliwca Mirage 2000-5. Francuzi nie prowadzą intensywnej działalności lobbingowej w Polsce, bo uznali, że ich oferta ma najmniejsze szanse. Wcześniej zakładom lotniczym w Świdniku zlecili produkcję 12 kabin do samolotu Mirage - miała to być zachęta do przyjęcia francuskiej oferty.

Próba ognia
Lobbystom udało się wmówić wielu polskim politykom, wojskowym i ekspertom, że wszystkie oferty są równoważne. Tymczasem z F-16 korzysta lotnictwo 20 krajów świata. Myśliwce Mirage są użytkowane przez lotnictwo 19 państw, a gripeny w dwóch krajach (dwa następne podpisały kontrakty na ich dostawę). Zwolennicy gripena przekonują, że ten samolot jest wyjątkowym rozwiązaniem technologicznym. Zestawienie możliwości technicznych pokazuje jednak, że archaiczny rzekomo F-16 jest lepszy od gripena we wszystkich kategoriach z wyjątkiem pułapu wznoszenia (tu najlepiej wypada mirage).
F-16 jest nazywany wołem roboczym. Myśliwiec ten wielokrotnie zwyciężał w walkach powietrznych, w tym z mirage’ami, wykorzystywanymi na przykład przez armię iracką. Ceny części do F-16 są znacznie niższe niż w wypadku innych myśliwców. Szwedzko-brytyjski gripen, na którym latają jedynie Szwedzi i piloci RPA, nigdy nie przeszedł chrztu bojowego. Mirage z kolei kupiły przede wszystkim państwa islamskie (m.in. Irak czy Libia), co oznacza, że ta konstrukcja jest rozpracowana przez służby wywiadowcze krajów, z którymi NATO nie ma wspólnych interesów.
Przedstawiciele konsorcjum Saab-BAE Systems Co. do kupna gripenów zachęcają ogromnym offsetem, czyli możliwością produkcji podzespołów w rodzimych firmach lub inwestycjami w przemysł zbrojeniowy. Czechom zaoferowali offset stanowiący 150 proc. wartości kontraktu. - Obawiam się, że offset jest częścią myślenia magicznego naszych elit politycznych i gospodarczych. Nie można oszukać rynku -za offset płaci się wyższą ceną produktu. Przy zastosowaniu offsetu strumień technologii i pieniędzy podlega decyzjom politycznym, a nie rynkowym, co jest często nieracjonalne i ewidentnie korupcjogenne - mówi Radosław Sikorski, były wiceminister obrony i spraw zagranicznych.

Sojusz strategiczny
Tome H. Walters, dyrektor Agencji Współpracy Obronnej, zajmującej się sprzedażą amerykańskiej broni za granicą, przekonywał polskich rozmówców, że decydując się na F-16, Polska wybiera nie tylko najlepszy na rynku produkt, ale także strategiczny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. "Podczas spotkań z przedstawicielami Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Gospodarki podkreślałem, że wszyscy ministrowie rządu USA przywiązują ogromną wagę do oferty pozyskania przez Polskę najlepszego na świecie - w naszej ocenie - samolotu wielozadaniowego" - stwierdził w Warszawie Tome Walters.
- Polsce zależy na dalszym zaangażowaniu USA w bezpieczeństwo Europy, a takie decyzje jak wybór samolotu wielozadaniowego mają wpływ na stopień poparcia amerykańskiej opinii publicznej dla finansowania tego zaangażowania. Wybór samolotu to więc także ważny wybór polityczny - mówi Radosław Sikorski. Zauważa on, że stosunki między USA a Czechami i Węgrami ochłodziły się po wyborze przez te dwa kraje szwedzko-brytyjskich gripenów. - Zakup amerykańskich F-16 sprzyjałby potwierdzeniu naszych dobrych relacji z USA - dodaje Bronisław Komorowski.

Ameryka czy Europa?
Wybór samolotu jest również wyborem cywilizacyjnym. - Albo opowiadamy się za bliższymi związkami ze Stanami Zjednoczonymi - z ich potęgą technologiczną, najefektywniejszą gospodarką, albo też wybieramy Europę ze wszystkim jej problemami socjalnymi, przeregulowaną gospodarką i oczekującymi opieki państwa społeczeństwami - uważa Janusz Lewandowski, polityk Platformy Obywatelskiej.
Wybór powinien uwzględnić jakość i uzbrojenie samolotu, łatwość współpracy z innymi samolotami NATO, możliwości kupna następnych generacji sprzętu, cenę, warunki finansowania oraz stosunki polityczne z krajami macierzystymi producentów. Amerykanie zapewniają, że jeśli kupimy F-16, będziemy mieli dostęp do najnowocześniejszych wersji tego samolotu, a za kilkanaście lat moglibyśmy kupić supernowoczesny myśliwiec JSF. Tome Walters mówił w Warszawie, że JSF będzie oferowany wyłącznie najbliższym sojusznikom. Amerykanie zaproponowali nam niedawno wytwarzanie podstawowych elementów płatowca (samolotu bez wyposażenia i silnika), a z czasem całych F-16. Oferują również montowanie w Świdniku samolotów Cessna.

Dyplomacja lotnicza
W grudniu 2001 r. o przetargu na myśliwiec rozmawiał z szefem MSZ Włodzimierzem Cimoszewiczem sekretarz stanu Colin Powell. Miesiąc później ten sam temat poruszany był podczas wizyty premiera Leszka Millera w USA. - Podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce gen. Walters omawiał sprawę przetargu na myśliwiec zarówno z szefem MON Jerzym Szmajdzińskim, jak i ze mną. Zresztą wszyscy oferenci rozmawiają na ten temat z polskimi politykami - mówi "Wprost" Andrzej Szarawarski, wiceminister gospodarki. W ubiegłym tygodniu rozmowy w Warszawie prowadził James Jochum, podsekretarz w Departamencie Handlu USA. Podczas styczniowego spotkania Leszka Millera z premierem Goranem Perssonem także poruszano sprawę przetargu na myśliwiec. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele Saab-BAE Systems. Francuzi już właściwie pogodzili się z tym, że ich oferta ma najmniejsze szanse, dlatego bardziej zależy im na sprzedaży samolotu pasażerskiego dla polskiego rządu i prezydenta. Co innego Szwedzi i Brytyjczycy. Dla nich kontrakt z Polską, Czechami, Węgrami, Austrią czy Słowacją oznacza przetrwanie firmy Saab-BAE Systems Co.


JANUSZ ZEMKE
wiceminister obrony
Z punktu widzenia interesów Polski korzystna jest możliwość kupna sprzętu o najwyższym standardzie technicznym i dlatego zdecydowaliśmy się na zakup tylko nowych samolotów. Nabycie części starych oraz części nowych maszyn, przy jednoczesnym wzięciu w leasing używanych samolotów - jak to do niedawna było planowane, to niezbyt dobre rozwiązanie, również z powodu offsetu, którego wyliczenie byłoby niezmiernie skomplikowane. Offset jest bardzo ważną sprawą w przetargu na samolot: według naszych założeń, nie może on być mniejszy niż sto procent.


Przetarg z o.o.
Plany zakupu nowych samolotów dla polskiego lotnictwa powstały na początku lat 90. Opracowano wówczas raport na temat wszystkich podstawowych typów maszyn wojskowych produkowanych na świecie. Pod uwagę brane były rosyjskie migi, francuskie mirage, brytyjsko-szwedzkie gripeny oraz amerykańskie F-16 i F-18 hornet. Rozważano też kupno eurofightera 2000 z głosowym sterowaniem głównymi podzespołami. Bardzo szybko zrezygnowaliśmy z oferty rosyjskiej, głównie z powodu naszych aspiracji do NATO. W 1998 r. MON wysłało do zainteresowanych firm zapytania ofertowe. Zawirowania polityczne w 2000 r. (wyjście z rządu - wraz z Unią Wolności - ministra obrony Janusza Onyszkiewicza) spowodowały, że dopiero na początku 2001 r. minister Bronisław Komorowski powołał odpowiednią komisję, a premier Jerzy Buzek zapewniał, że wkrótce odbędzie się przetarg. SLD kwestionował pośpiech, twierdząc, że jest to zagrywka przedwyborcza słabnącego rządu. Prace rozpoczął wtedy międzyresortowy zespół z wiceministrem Romualdem Szeremietiewem - ustalono, że Polska kupi 60 myśliwców, w tym szesnaście używanych. Po ujawnieniu przez prasę finansowej afery z udziałem Szeremietiewa premier Buzek zdymisjonował ministra, a sprawa kontraktu stulecia utknęła. Po przejęciu władzy przez SLD rząd zmienił wcześniejsze założenia i zadecydował o kupnie tylko 48 maszyn, ale wyłącznie nowych. Ostateczne rozstrzygnięcie przetargu nastąpi jesienią tego roku. W 2005 r. nowe samoloty rozpoczną służbę
w polskim lotnictwie.
Więcej możesz przeczytać w 14/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0