Międzynarodówka policjantów

Międzynarodówka policjantów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kiedy nasza policja będzie mogła ścigać polskich przestępców za granicą?


[ Pościg przez pół Europy ]
[ kliknij na powyższą grafikę, aby ściągnąć większą wersję ]
Trzech uzbrojonych bandytów, którzy w dolnosaksońskiej wsi Wrestedt napadli na filię Powiatowej Kasy Oszczędności (zrabowali 300 tys. euro) i uprowadzili dwie zakładniczki, nie zdążyło jeszcze odjechać daleko od zachodniej granicy Polski, a nasza policja już przygotowała na nich zasadzki. Zastawiono je w województwach łódzkim, mazowieckim i lubelskim. Policjanci raz byli przebrani za robotników drogowych, innym razem za pracowników pogotowia ratunkowego, wreszcie udawali pasażerów busa, który miał wypadek. W miejscach, gdzie zastawiono pułapki, zostały ustawione znaki i zapory informujące o zwężeniu drogi. Chciano w ten sposób zmusić bandytów do zmniejszenia prędkości, by do akcji mógł wkroczyć oddział antyterrorystyczny. Akcje zakończyły się fiaskiem, bo bandyci wielokrotnie mylili drogę i zmieniali trasę. Ekipy aranżujące zasadzki pakowały sprzęt i szukały innego dogodnego miejsca.
W pobliżu zastawionych pułapek czekały brygady antyterrorystyczne, negocjatorzy i tłumacze. W centrum dowodzenia akcją znajdował się natomiast niemiecki oficer łącznikowy. Gdy okazało się, że bandyci zmierzają do ukraińskiej granicy, w kijowskim centrum dowodzenia pojawił się natychmiast polski oficer łącznikowy. Polscy policjanci zgodzili się nie podejmować ryzykownych akcji na prośbę Hansa Reimego, szefa niemieckiej grupy operacyjnej, dyrektora policji w Lüneburgu.

Policja bez granic
- Dotychczas granice nie stanowiły barier dla przestępców, teraz okazało się, że nie są one również przeszkodą dla organów ścigania - mówi gen. Adam Rapacki, zastępca komendanta głównego policji, który nadzorował akcję ścigania bandytów. - Po raz pierwszy policja jednego państwa w ramach działań operacyjnych wjechała na terytorium innego państwa. Ponieważ podobnej sytuacji dotychczas nie było, nie ma szczegółowych procedur, które by to regulowały. Ale to był precedens, który teraz będzie można wykorzystać - uważa Tadeusz Grzybowski, szef Sztabu Policji.
Policje z różnych krajów pomagały sobie dotychczas, ale nie prowadziły wspólnych działań operacyjnych. - Od lat współpracujemy z Włochami, wyłapując ich przestępców w Polsce. W Stanach Zjednoczonych wspólnie z FBI wytropiliśmy zabójców z Podhala. Kilka lat temu pomogliśmy wyśledzić niebezpiecznych zabójców, którzy uciekli z zakładu karnego w Niemczech - opowiada Adam Rapacki. Ci, którzy znają polskich policjantów ze wspólnych operacji, rekomendują ich innym, a także wspierają w tych krajach, gdzie mają większe od nas możliwości działania. To dzięki pomocy niemieckich agentów rezydujących w Meksyku udało się wytropić ukrywającego się tam Ryszarda Boguckiego, podejrzanego m.in. o zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego (pseudonim Pershing). Gdy okazało się, że Andrzej Zieliński (Słowik), członek zarządu "Pruszkowa", ukrył się w Hiszpanii, w rozmowach z policją hiszpańską pomogli Polakom niemieccy funkcjonariusze od dawna współpracujący z Hiszpanami.
Gdy o powodzeniu akcji decyduje czas, często wystarczy prośba telefoniczna funkcjonariuszy z innego kraju, by podjąć odpowiednie działania. - Kilka dni temu na mój telefon komórkowy zadzwonił szef "narkotyków" z Czech z informacją, że Macedończycy, którzy dokonali serii zabójstw, przekroczyli polską granicę, posługując się fałszywymi paszportami, i chcą się u nas schować. Natychmiast rozpoczęła działania specjalna ekipa i znaleźliśmy ich. W takich wypadkach staramy się iść na skróty, czyli szukamy podstaw do natychmiastowej deportacji przestępców - wspomina Adam Rapacki.

Europejskie FBI
Hanna Ruszkowska, szefowa Interpolu w Polsce, twierdzi, że polska policja ma bardzo dobre kontakty międzynarodowe. - Wielokrotnie pomogliśmy policji z innych krajów. Jeśli nawet nie ma przepisów, które regulują współdziałanie, obowiązuje zasada wzajemności. W ten sposób mamy wszelkie możliwości i środki, żeby ścigać przestępców gdzie tylko się da - opowiada Hanna Ruszkowska.
W 1998 r. Unia Europejska powołała Europol - europejską policję. Europol nie ma uprawnień śledczych, a jedynie koordynuje dochodzenia prowadzone przez policje państw członkowskich oraz zdobywa i gromadzi informacje na temat przestępców. Zadaniem Europolu jest zwalczanie terroryzmu, udaremnianie przemytu narkotyków, osób, samochodów i materiałów radioaktywnych, nielegalnej imigracji i przeciwdziałanie praniu pieniędzy. W 1991 r. Polska podpisała umowę o współpracy z Europolem, lecz do dziś jej nie ratyfikowała.
Po ubiegłotygodniowym, szczęśliwie zakończonym pościgu za bandytami przez pół Europy Kurt Schelter, brandenburski minister sprawiedliwości i jeden z niemieckich współtwórców porozumienia z Schengen, stwierdził, że uzasadnione byłoby utworzenie "oddziałów europejskiej policji granicznej" - mógłby to być europejski odpowiednik amerykańskiego FBI. Schelter zaproponował, aby początkowo były to oddziały wielonarodowe, jednak podlegające władzom kraju, w którym by operowały. Z czasem byłoby tak, że na przykład polski oficer wydawałby rozkazy hiszpańskim i polskim funkcjonariuszom podczas pościgu za polskim przestępcą ukrywającym się w Hiszpanii. Nie musiałby mieć na to zgody szefa hiszpańskiej policji. Zdaniem Scheltera, mieszane oddziały powinny rezydować na międzynarodowych lotniskach w krajach unii, co znacznie ułatwiłoby odprawę pasażerów i wyłapywanie przestępców.



Prawo do pościgu
Ponadgraniczną współpracę organów ścigania w krajach Unii Europejskiej reguluje prawo międzynarodowe, uzupełnione zapisami traktatu z Schengen z 1990 r. Zgodnie z tymi regulacjami policja danego państwa może kontynuować pościg lub obserwację przestępców w kraju trzecim (który jest sygnatariuszem umowy z Schengen). O pościgu muszą być jednak powiadomione stosowne władze państwowe, na obcym terenie nie wolno się posługiwać bronią ani prowadzić śledztwa. O jego podjęcie można prosić lokalny aparat ścigania i wymiar sprawiedliwości. Polska nie jest sygnatariuszem umowy z Schengen, ale podpisała umowę z Niemcami o zwalczaniu przestępczości transgranicznej. Umowa pozwala na prowadzenie transgranicznej obserwacji, co umożliwia wjazd za ściganym do Polski - do momentu podjęcia obserwacji przez naszą policję. Na podstawie umowy z 1992 r. o współpracy policji w rejonach przygranicznych w Warszawie rezydują na stałe przedstawiciele niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Polska policja też ma swoich oficerów łącznikowych w Berlinie.
Więcej możesz przeczytać w 15/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0