Fałsz

Fałsz

Dodano:   /  Zmieniono: 
W jednym nie zmieniłem zdania. W III RP - podobnie jak w PRL - w polityce każdy wie tyle, ile wiedzieć chce
Historia wszystkich rewolucji zna tę drogę: prawda walczy z kłamstwem, ulega innemu kłamstwu po zwycięstwie. Minęło dwadzieścia lat od tego fantastycznego momentu, kiedy mur kłamstwa zaczął pękać. Jedenaście lat temu rozsypał się. Wszystkie mury od berlińskiego po mokotowski, za którym siedzieli niektórzy z nas, zbudowane były na kłamstwie. Ale to BYŁO, a pytanie młodych brzmi: co JEST? Otóż jak we wszystkich rewolucjach, tak i w rewolucji "Solidarności" prawda walczyła z fałszem, by sama mu dzisiaj ulec.
Oto tekst obosieczny. Jedno jego ostrze skierowane jest przeciw młodym wilkom, którzy szydzą z etosu "Solidarności", a co chwila okazuje się, że są młodymi kotami. Drugie ostrze kieruję przeciw tym "legionistom", którzy zapomnieli, że każda władza demoralizuje, a władza przekonana o swojej absolutnej moralności demoralizuje absolutnie.
Można z obywatela stać się ministrem, a z pierwszego ministra - znów zwykłym obywatelem. Oszukując siebie, polityk oszukuje innych, a oszukując innych, oszuka siebie w niedalekiej przyszłości, gdy nie będziemy już o nim czytać na pierwszych stronach gazet.
Nie ukrywam, że piszę ten felieton pod wpływem wzburzenia. Właśnie odbyła się konferencja Unii Wolności na temat zaostrzenia kar za przestępstwa wyjątkowo niebezpieczne. Po raz kolejny usłyszałem gromkie potępienie korupcji, ale przecież Ministerstwo Sprawiedliwości jest w rękach tej właśnie partii koalicyjnej. Karygodne lekceważenie bezpieczeństwa obywateli dokonuje się za sprawą nieodpowiedzialnego zwalniania przez sądy bandytów, których złapano często na gorącym uczynku. Przecież policja musiała się sporo namęczyć, aby zgodnie z zasadami państwa prawa doprowadzić przestępców do sądu. Pamiętam, jak sfrustrowana była SB, gdy władza ludowa kazała łapać opozycjonistów i ta sama władza ludowa kazała ich wypuszczać w kolejnej amnestii, bo politycznie nie mogła wytrzymać własnych represji. Ale przecież to, co dzieje się w III Rzeczypospolitej, jest zasadniczo odmienne: wolności mamy pod dostatkiem, brak nam poczucia bezpieczeństwa. Nie ma bezpieczeństwa bez nieuchronnie działającej sprawiedliwości. I proszę, aby minister Suchocka nie mówiła, że i tę kwestię trzeba rozpocząć od kłótni o pieniądze. Choć pieniądze na dobre zorganizowanie systemu sądownictwa są bardzo ważne, to i tak odwagi ani uczciwości nie kupi się za nie. Podobnie wolność gospodarcza i bezpieczeństwo obrotu zagrożone są przez korupcję. Ale korupcja jest na wierzchu, nie widzą jej ci, którym wygodniej jest jej nie dostrzegać. Często te grube ryby krzyczące o korupcji pozwalają żyć w spokoju łapowniczemu planktonowi, którym same się żywią.
W jednym nie zmieniłem zdania. W III RP - podobnie jak w PRL - w polityce każdy wie tyle, ile wiedzieć chce. Niech więc politycy nie grają bezsilnych obywateli, skoro chcieli jako ludzie nieprzeciętni być wybrani przez przeciętnych.
Więcej możesz przeczytać w 16/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0