Anioł stróż w kapsułce

Anioł stróż w kapsułce

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Wszczepiany pod skórę mikroprocesor z nadajnikiem o nazwie VeriChip jest niewiele większy od ziarnka ryżu
Nadchodzi era cyborgów
Dr Richard Seelig z firmy Applied Digital Solutions z Palm Beach na Florydzie umieszcza go w zwykłej strzykawce, a potem przy znieczuleniu miejscowym wstrzykuje w ramię lub udo. Zabieg trwa zaledwie kilka sekund i nie zostawia żadnego śladu. Chip może pozostawać w ciele przez wiele lat. W razie potrzeby za pomocą odpowiedniego skanera można dzięki niemu odczytać dane osoby "zaimplantowanej": nazwisko, wiek, zawód, miejsce zamieszkania, a także informacje o stanie zdrowia i przebytych chorobach.

Rodzina Chipsonów
Za kilka dni za zgodą amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) VeriChip zostanie wszczepiony pierwszej rodzinie w USA. Za kilka lat jego nosicielami będą prawdopodobnie miliony ludzi na całym świecie. To początek nowej ery w medycynie i telekomunikacji, a także zapowiedź ery cyborgów - ludzi z wszczepionymi do ciała urządzeniami elektronicznymi. Według futurologów, nastanie ona na Ziemi w ciągu najbliższych dziesięcioleci. Jeff Jacobs, czterdziestoośmioletni dentysta z Boca Raton na Florydzie, ma nadzieję, że VeriChip uratuje mu życie. Jacobs cierpi na ziarnicę złośliwą (nowotwór tkanki chłonnej), przeżył poważny wypadek samochodowy, ma uszkodzony rdzeń kręgowy i chore oczy. Codziennie musi zażywać dziesięć różnych lekarstw. Czterokrotnie był już bliski śmierci, bo lekarze nie wiedzieli, jakiej pomocy mu udzielić. "Gdy nagle stracę przytomność, implant poinformuje, kim jestem i na co choruję" - twierdzi Jeff Jacobs. Umieszczony w jego ciele chip ma tylko cztery kilobity pamięci - tyle, ile potrzeba do zapisania 60 wyrazów. To wystarczy, by zakodować najważniejsze dane o stanie zdrowia i uzyskać przez Internet dostęp do jego karty chorobowej.
Taki sam aparat w postaci plastikowej kapsułki o długości 1 cm i średnicy 2 mm zostanie wszczepiony do lewego ramienia żony Jacobsa - Leslie oraz ich czternastoletniego syna Dereka. Chipsonowie - jak żartobliwie nazwał rodzinę Jacobsów Keith Bolton, wiceprezes firmy Applied Digital - poczują się dzięki temu bezpieczniej. Chłopiec jest bowiem uczulony na najczęściej stosowane antybiotyki. Zażycie niewłaściwego leku lub zjedzenie mięsa zwierząt karmionych paszą z dodatkiem antybiotyków grozi mu wstrząsem anafilaktycznym, który może spowodować zgon. Dzięki chipom wzrośnie też poczucie bezpieczeństwa rodzin ludzi cierpiących na inne schorzenia, na przykład na powodującą zaburzenia pamięci chorobę Alzheimera.

Lekarz w pacjencie
Wkrótce będą dostępne implanty kontrolujące stan zdrowia ludzi. Firma Applied Digital skonstruowała urządzenie nazwane Digital Angel (cyfrowy anioł stróż), które przekazuje informacje o temperaturze ciała, rytmie serca, poziomie cukru we krwi itp. Na razie ma rozmiary pagera, ale trwają prace nad jego miniaturyzacją. Chodzi o to, by można je było pomieścić w implantowanej pod skórę kapsułce. Trenerzy już myślą o wykorzystaniu urządzenia do monitorowania wydolności organizmu sportowców podczas intensywnych treningów. Lekarze oczekują, że Digital Angel będzie ostrzegać przed zawałem serca, a nawet umożliwi wykrywanie nowotworów złośliwych, zanim pojawią się pierwsze objawy (wówczas szanse na wyleczenie są największe).
W USA osobom cierpiącym na zastoinową niewydolność krążenia już dziś wszczepia się miniaturowe urządzenia (Medtronics Chronicle) monitorujące przez całą dobę pracę serca. Są one wyposażone w antenę sygnalizującą zagrażające życiu gromadzenie się płynów w płucach. Chorzy tracą wtedy oddech i muszą natychmiast otrzymać leki przywracające właściwe krążenie krwi. Aby temu zapobiec, codziennie odczytywany jest zapis pracy mięśnia sercowego. Na razie chorzy muszą w tym celu przychodzić do lekarza na kilkuminutową wizytę, ale dzięki odpowiedniej przystawce jeszcze w tym roku będą mogli przekazywać mu dane o pracy serca przez Internet. W ten sposób będzie też można kontrolować sprawność stymulatorów serca i wszczepianych do klatki piersiowej defibrylatorów (urządzeń chroniących przed zawałem). "Podobnie będzie można nadzorować stan zdrowia ludzi ciężko chorych na cukrzycę lub astmę"
- twierdzi prof. Richard Miller, dyrektor Mercy Heart Institute w Sacramento.

"Matrix" na żywo
VeriChip wywołuje wielkie emocje, bo podobnie jak samochody czy zegarki można go wyposażyć w nadajnik GPS. By ustalić miejsce pobytu "zaimplantowanego" człowieka, wystarczy się wtedy posłużyć sygnałem radiowym (tak jak w filmie "Ucieczka z Nowego Jorku"). Pozwoli to odnajdywać zaginionych ludzi cierpiących na chorobę Alzheimera lub kontrolować więźniów zwolnionych warunkowo. W USA od kilku lat w ten sposób odnajdywane są psy i koty, które mają wszczepiony chip z nadajnikiem GPS i adresem właściciela.
Przedstawiciele organizacji broniących praw człowieka ostrzegają, że anioł stróż w kapsułce może posłużyć do inwigilowania ludzi. Mimo tych obaw tylko w USA już kilkanaście tysięcy osób chce sobie wszczepić implanty. Linie lotnicze zamierzają wyposażyć w nie członków załóg samolotów pasażerskich, by zapobiec niebezpieczeństwu dostania się do kokpitu kogoś niepowołanego. Podobne środki bezpieczeństwa mają zostać wprowadzone w więzieniach, elektrowniach atomowych i pilnie strzeżonych obiektach wojskowych. Największa rewolucja jest jednak dopiero przed nami. Wynalazca komputera osobistego Steve Wozniak zapowiada, że w przyszłości ludzie będą się mogli porozumiewać bez potrzeby używania telefonów. Podobnie jak w filmie "Matrix" informacje będą przekazywane za pośrednictwem wszczepionych do mózgu chipów.



Ewolucja cyborgów
"Urodziłem się człowiekiem, ale stanę się cyborgiem" - powiedział brytyjski cybernetyk prof. Kevin Warwick. W połowie marca tego roku poddał się operacji wszczepienia mikroprocesora podłączonego do nerwu środkowego ramienia. Uczony chce być pierwszym człowiekiem, którego system nerwowy zostanie podłączony do komputera. Implant o długości jednego centymetra znajduje się w okolicy lewego nadgarstka. Zawiera sto elektrod, cienkich jak ludzki włos, przyczepionych do jednego z największych nerwów obwodowych człowieka. Pod skórą biegną też przewody łączące mikroprocesor z aparatem nadawczo-odbiorczym. Profesor Warwick ma nadzieję, że za pomocą takiego urządzenia będzie można zarówno odbierać, jak i przekazywać sygnały nerwowe przebiegające między jego mózgiem a ręką.

Stymulatory życia
Dotychczas wykorzystywano jedynie urządzenia, które emitując sygnały elektryczne, usprawniają pracę narządów wewnętrznych i usuwają objawy niektórych schorzeń. Tysiące ludzi żyją dzięki wszczepianym do klatki piersiowej stymulatorom serca, pobudzającym je do wydajnego pompowania krwi. Osobom cierpiącym na chorobę Parkinsona implantuje się do mózgu stymulatory likwidujące drżenie kończyn. Podobnie próbuje się leczyć epilepsję oraz depresję - w okolicy karku podłącza się do nerwu błędnego, który jest swego rodzaju autostradą informacyjną między mózgiem i narządami wewnętrznymi, aparat o rozmiarach zegarka. Wysyłane przez to urządzenie impulsy elektryczne likwidują napady padaczki, poprawiają też samopoczucie chorym, którym nie pomagają leki przeciwdepresyjne. Przypuszcza się, że podobnie będzie można poskramiać apetyt, a także wywoływać orgazm u osób z uszkodzeniami rdzenia kręgowego.
Więcej możesz przeczytać w 16/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1