Poczta

Poczta

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kosa chorych
W związku z artykułem zamieszczonym w tygodniku "Wprost" ("Kosa chorych", nr 12) chciałbym poinformować, że prosimy ministra zdrowia o ujawnienie nazwisk osób, których opinie o skuteczności czy nieskuteczności leków zarejestrowanych w Polsce do leczenia osteoporozy zadecydowały o zakresie refundacji i skreśleniu osteoporozy spośród chorób przewlekłych. Chcemy podjąć z nimi merytoryczną dyskusję. Do tej pory do leczenia osteoporozy zarejestrowanych u nas było sześć leków. Każdy z nich jest skuteczny zaledwie w 30-50 proc. przypadków. Dlatego też w tej chorobie niezbędne jest dobieranie leków dla konkretnego pacjenta. Tymczasem refundacją objęto jedynie aledronian (dodatkowo na liście znalazła się także kalcytonina iniekcyjna, ale jest to preparat stanowiący margines w terapii), którego wielu pacjentów nie toleruje. Z wymienionych sześciu specyfików refundacji nie uzyskały: estrogeny i ich nowoczesny, bezpieczny następca - raloksyfen, donosowa postać kalcytoniny, risedronian, który jako jedyny udowodnił skuteczność w hamowaniu złamań biodra u osiemdziesięcioletnich osób, u których to zagrożenie jest największe, i etydronian. W rezultacie za miesięczną kurację każdym z tych leków pacjent musi zapłacić ponad 200 zł. Decyzja jest o tyle bezsensowna, że nic na niej nie zyskuje budżet. Ta sama ilość pieniędzy, która mogłaby być przeznaczana na refundację sześciu leków, teraz będzie przekazywana na refundację tylko jednego specyfiku. Najwięcej stracą na tym pacjenci, bo nie będzie można dobierać im leków. Oczywiste źródło oszczędności tkwi w ograniczeniu doboru pacjentów, którzy powinni być leczeni wyżej wymienionymi lekami, a nie w redukcji ich liczby.
prof. JANUSZ E. BADURSKI
prezes Polskiej Fundacji Osteoporozy


Tylko dwie minutki
Bulwersuje mnie sprawa akwizytorów leków, którzy mają przekonać lekarzy do wypisywania pacjentom leków produkowanych przez firmę, którą reprezentują. Samo zjawisko nie jest złe, wiele zależy przecież od moralności lekarzy, w którą nie wątpię. Niemoralne jest natomiast to, że akwizytorzy zajmują lekarzom państwowych placówek czas przeznaczony dla pacjentów (jestem pewna, że nie dzieje się tak w placówkach prywatnych). Jestem matką trzymiesięcznego chłopczyka. Podczas ostatniej wizyty w przychodni tuż przed nami do gabinetu wszedł akwizytor, wołając przez ramię: "Zajmę tylko dwie minutki". Czekaliśmy prawie godzinę. Jeśli lekarze chcą dostawać prowizję od wypisanych leków lub wygrywać wycieczki fundowane przez firmy farmaceutyczne, niech przyjmują akwizytorów poza godzinami swojej pracy!
ALEKSANDRA SOBIERAJ

Wieczysta poczekalnia
Dyskusje na temat sprywatyzowania wydziałów ksiąg wieczystych na łamach prasy prawniczej i codziennej toczą się od dziesięciu lat. Artykuł "Wieczysta poczekalnia" (nr 15) trafnie wskazuje na ogromne szkody natury gospodarczej, jakie powoduje "zapaść" w wydziałach. Nie wyobrażam sobie, aby jeszcze przez siedem lat (tyle czasu - zdaniem ministerstwa - potrzeba, by skomputeryzować księgi) gospodarka nie mogła normalnie funkcjonować z powodu niemożności szybkiego obciążenia nieruchomości kredytem. Inne problemy resortu sprawiedliwości (niski poziom orzecznictwa, niewydolność sądownictwa dyscyplinarnego) są bardzo trudne. Wydaje się jednak, że problem ksiąg wieczystych można stosunkowo łatwo rozwiązać, bo jest to problem czysto techniczny.
LECH BRODNIEWICZ
Łódź


Apartheid podatkowy
Odnosząc się do informacji zawartych w artykule "Apartheid podatkowy" (nr 16), informuję, że żadne zobowiązania PKP wobec Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, Funduszu Pracy i PFRON nie zostały umorzone, lecz podlegają restrukturyzacji na zasadach określonych w ustawie z 8 września 2000 r. o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego Polskie Koleje Państwowe. Restrukturyzacja ta nie oznacza umorzenia, lecz polega na rozłożeniu zaległości na raty. PKP nie uzyskały także ulgi w postaci umorzenia zaległych płatności podatku VAT - podlegają one restrukturyzacji albo są na bieżąco egzekwowane.
ROMAN HAJDROWSKI
rzecznik prasowy zarządu PKP SA


Viktator
Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł o węgierskim premierze zatytułowany "Viktator" (nr 14). Chciałbym zaznaczyć, że prawidłowa nazwa rządzącej partii to FIDESZ (Węgierska Partia Mieszczańska). Myślę, że dla Polaków również wyraźna jest różnica w znaczeniu słów "obywatel" (po węgiersku "allampolgar") i "mieszczanin" ("polgar"). Chciałbym ponadto zwrócić uwagę, że Węgry zostały formalnie zaproszone do NATO na szczycie w Madrycie w lipcu 1997 r., czyli za kadencji poprzedniego rządu (FIDESZ objęła rząd dopiero latem 1998 r.), więc trochę przesadzone jest twierdzenie, że to Viktor Orbán wprowadził nasz kraj do NATO. Pragnę też dodać - nie podważając wybitnych umiejętności przywódczych naszego premiera - że wyborcy mniej pochlebnie ocenili działalność obecnego rządu, ów "węgierski cud", niż autor tekstu.
CSABA SZILADI
Budapeszt


Kieszonkowe kino
W artykule o przyszłości telefonii komórkowej ("Kieszonkowe kino", nr 11) pominięto przodującego producenta telefonów, jakim jest Nokia. Nie rozumiem, dlaczego. Przeprowadziłem mały test wśród znajomych z Austrii i Polski i okazało się, że cztery na dziesięć telefonów jest tej marki (wśród ludzi poniżej 30. roku życia - siedem na dziesięć). Potwierdzają to również oficjalne statystyki.
JACEK GAZDA
Wiedeń


Od autora: Artykuł powstał po mojej wizycie w Cannes na kongresie operatorów i producentów branży komórkowej w lutym 2002 r. Na towarzyszącej mu wystawie producenci pokazywali nowatorskie rozwiązania telekomunikacyjne. Niestety, fiński koncern pokazał tam tylko mało innowacyjny model 8910. A zatem to nie my jesteśmy winni, ale firma Nokia, bo trudno pisać o produktach, które się widziało jedynie na zdjęciach.
Michał Karpiński

Z życia opozycji
Jestem związany z Unią Wolności od kilku lat. Według mnie, UW słynie z większych wartości niż "coolerstwo". Szkolenia "Z unią bliżej zjednoczonej Europy" nie są obowiązkowe, ale warto z nich skorzystać, bo każdy uczestnik będzie mógł zadawać pytania, będą dyskusje i jeśli pojawi się jakikolwiek problem dotyczący UE, zostanie szybko wyjaśniony przez prowadzącego. To właśnie jest swobodna forma, o której jest mowa w rubryce "Z życia opozycji" (nr 15), a nie to, że "na wykładzie będą kobiety".
PIOTR GRUDZIŃSKI
przewodniczący Stowarzyszenia
Młode Centrum we Wrocławiu
Więcej możesz przeczytać w 18/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0