Przodownicy Sejmu

Przodownicy Sejmu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pierwszy w Polsce ranking posłów


Roman Giertych, Józef Oleksy, Zyta Gilowska, Zbigniew Kuźmiuk, Kazimierz Marcinkiewicz - to zwycięzcy pierwszego w Polsce rankingu posłów. Dwudziestkę najlepszych wytypowali ci, którzy pracują z nimi na co dzień, czyli sami posłowie.
- Człowieku, czy pan zwariował? Na zewnątrz jest jeszcze jasno! - krzyknął Edmund Stoiber, premier Bawarii i szef CSU, gdy jeden z jego współpracowników chciał wieczorem pójść do domu. Stoiber, dla którego normą są cztery godziny snu na dobę, nazywany jest w Niemczech zwierzęciem pracy i uchodzi za jedne-
go z najlepszych parlamentarzystów.
W przedwojennym polskim parlamencie również nie brakowało polityków znanych z niezwykłej pracowitości. Kto dziś jest "polskim Stoiberem"? Którzy z posłów mogą być uznani za następców ludowca Macieja Rataja, chadeka Wojciecha Korfantego, socjalisty Ignacego Daszyńskiego czy narodowego demokraty Mariana Seydy, uchodzących za najwybitniejszych parlamentarzystów II Rzeczypospolitej?
Pracowitość, merytoryczne przygotowanie i aktywność - oto kryteria, które przede wszystkim zdecydowały o miejscu na rankingowej liście. Przy jej tworzeniu oparliśmy się na opiniach wicemarszałków, przewodniczących klubów poselskich i komisji sejmowych.
W przyjętym systemie punktacji premiowaliśmy posłów dobrze ocenianych przez szefów innych klubów i komisji. Dodatkowym kryterium była ocena aktywności deputowanych w mediach, która z jednej strony, przynosi im popularność, lecz z drugiej, wiąże się z dodatkową pracą

Wyniki poszczególnych głosowań i system punktacji - zobacz:





Giertych, Oleksy, Gilowska
Niespodziewanym zwycięzcą rankingu okazał się Roman Giertych, wiceprzewodniczący Ligi Polskich Rodzin. Uważany za polityka o radykalnych poglądach, po raz pierwszy zasiadający w Sejmie, zdobył uznanie nawet wśród politycznych przeciwników. - Nie zgadzam się z jego poglądami, ale muszę przyznać, że jest niezwykle aktywny i pracowity. Widać, że solidnie przygotowuje się do tego, o czym chce mówić - opowiada Tomasz Nałęcz, wicemarszałek Sejmu (Unia Pracy). - Choć to polityk z odmiennego bieguna politycznego, uczciwość nakazuje, aby wyróżnić go za przygotowywanie się do debat i za energię - mówi Maciej Płażyński, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. - Giertych? Prawie zawsze nam namiesza. Znajduje jakieś luki prawne, sprawnie żongluje przepisami. Bywa cięty, na przykład jako przeciwnik integracji z Unią Europejską wyrażał zadowolenie z tego, że akcją na rzecz referendum zajmuje się Sławomir Wiatr - mówi jeden z posłów sojuszu.
Józef Oleksy, drugi w rankingu, zyskał uznanie jako przewodniczący Komisji Europejskiej. - Inteligencja, pracowitość i ogromna wiedza Józefa Oleksego nakazują mi wskazanie jego osoby - mówi Janusz Lisak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Unii Pracy. - Jest niezwykle konsekwentny i energiczny w prowadzeniu prac na rzecz integracji z unią - podkreśla Donald Tusk, wicemarszałek Sejmu z Platformy Obywatelskiej. - Elitę Sejmu tworzą członkowie prezydiów komisji. To w komisjach bowiem odbywa się prawdziwa praca. Tam nie ma miejsca na fajerwerki - dodaje Tusk. Właśnie za pracę w Komisji Finansów Publicznych uznanie aż trzech szefów klubów zdobyła Zyta Gilowska, posłanka PO, trzecia na rankingowej liście. Mówi się o niej, że jako jedna z nielicznych czyta i rozumie wszystkie projekty ustaw dotyczących finansów państwa.
Przewodniczący komisji mieli jednak często problem, kogo i za co wyróżnić. - Widzę, że poseł Hanna Gucwińska intensywnie pracuje, organizuje zespół własnych doradców. Długo merytoryczną przewagę będą nad nią mieli jednak posłowie, którzy od kilku kadencji zajmują się sprawami armii - twierdzi Stanisław Janas, przewodniczący Komisji Obrony Narodowej. - Wybranie czterech czy pięciu posłów budzi strach przed popełnieniem błędu i zniesławieniem reszty, która w całości funkcjonuje na zasadzie primus inter pares - mówi Jerzy Wenderlich, przewodniczący Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Przepis na posła
Jakie cechy powinien mieć dobry poseł? Jerzy Wenderlich wylicza: - Jan Byra to polityk, który stroni od wygłaszania uniwersalnych oracji, za to wnikliwie wychwytuje najdrobniejsze błędy w projektach ustaw. Iwona Śledzińska-Katarasińska imponuje mi swoimi kompetencjami. Zdzisław Podkański to olbrzymie doświadczenie i znakomite kontakty.
Z kolei Bogdan Zdrojewski finezyjnie buduje swoje konstrukcje myślowe, unika w dyskusji politycznych tonacji. Piotr Gadzinowski jest w dobrym tego słowa znaczeniu komisyjnym Stańczykiem. Ryszard Ulicki ma natomiast wszechstronną, wręcz renesansową wiedzę.
W rankingu zarówno posłów, jak i partii niezbyt korzystnie wypada klub Samoobrony. W pierwszej dwudziestce znalazło się tylko miejsce dla Krzysztofa Filipka, przewodniczącego Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, którego wyróżnił Janusz Wojciechowski, wicemarszałek Sejmu (PSL). - Poseł Filipek rozczarował, lecz pozytywnie. Wbrew obawom bardzo dobrze sobie radzi z kierowaniem pracami komisji, dba o współpracę z reprezentantami koalicji rządowej - ocenia wicemarszałek Wojciechowski. Choć nie jest prawdą podawana przez niektóre media informacja, że klub Samoobrony nie zgłosił przez pół roku żadnego projektu ustawy, to jednak pozostaje daleko w tyle za innymi.
Jaki jest więc "przepis na dobrego posła"? - Jakość pracy parlamentu zależy od tego, kogo typują na posłów partie. Niestety, nie dominują kryteria merytoryczne, lecz czysto polityczne. Stąd w Sejmie jest tak mało prawników czy ludzi znających obce języki. W dodatku wielu posłów uważa, że po wyborze stają się wybrańcami narodu, których nie dotyczy obowiązek nieustannego uczenia się. Takich, którzy rzeczywiście mają wiedzę i ciężko pracują, ciągle jest za mało - mówi poseł Józef Oleksy.
Pierwszych dwudziestu już mamy.
Wyniki poszczególnych głosowań i system punktacji - zobacz:








Kodeks posła

Czy poseł pracuje? A skoro pracuje, to czy powinien się liczyć z konsekwencjami łamania dyscypliny pracy? I czy można stanowić prawo i zarazem go nie przestrzegać? Takie pytania pojawiły się po tym, jak grupa posłów Samoobrony przeprowadziła okupację sejmowej trybuny, a Andrzej Lepper - po wyłączeniu mikrofonów - posłużył się przyniesioną przez siebie tubą. Do tej pory - nie licząc symbolicznych kar nakładanych przez sejmową Komisję Etyki Poselskiej - paraliżowanie prac parlamentu uchodziło bezkarnie.
Obniżenie o połowę uposażenia i diety poselskiej na okres do pół roku oraz wyraźne zobligowanie straży marszałkowskiej do użycia na polecenie marszałka Sejmu siły wobec awanturujących się reprezentantów narodu - takie rozwiązania przewiduje projekt zmian w sejmowym regulaminie. Projekt został już oprotestowany przez kluby parlamentarne Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin, wedle których takie dyscyplinowanie posłów godzi w konstytucyjną zasadę ich nietykalności. Z czego wynikałoby, że immunitet powinien chronić posła nawet wtedy, gdy wyjdzie na trybunę nagi, aby zaśpiewać, zatańczyć albo zadeklamować "Odę do młodości".
Więcej możesz przeczytać w 18/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0