Rewolucyjna klasyka

Rewolucyjna klasyka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z Nino Cerrutim, włoskim projektantem

Agnieszka Filas: Czy najlepszym sposobem na wypromowanie własnej kolekcji jest ubranie w nią Julii Roberts i Richarda Gere?
Nino Cerruti: Zdecydowanie tak, zwłaszcza jeśli zaprezentują ją w filmie "Pretty woman", oglądanym przez miliony widzów. Można też zaproponować swoje stroje Michae-lowi Douglasowi, Jackowi Nicholsonowi, Faye Dunaway, Pierceowi Brosnanowi, Sharon Stone czy Chiarze Mastroiani, co także uczyniłem. Namiętny flirt między filmem a domem mody Cerruti rozpoczął się już w latach 60., kiedy Anita Ekberg, świeżo odkryta gwiazda obrazu "Dolce vita" Felliniego, przejechała przez ulice Rzymu na czele flotylli złożonej z 40 samochodów. I auta, i suknia aktorki utrzymane były w nieznanym wcześniej kolorze petrol blue. Promując następne kolekcje, współpracowaliśmy przy produkcji ponad 90 filmów, zamawialiśmy też jednoaktówki u znanych dramaturgów. Grający w nich aktorzy nosili nasze stroje.
Za dziesięć lat będą trzy kategorie designerów: rewolucjoniści, bezrobotni i ci, którzy będą tworzyć rzeczy piękne i użyteczne. Casual chic, czyli wygodna, bezpretensjonalna elegancja, nie zniknie z powierzchni ziemi, bo zawsze będą istnieli klienci pragnący się po prostu świetnie ubrać, a nie zamanifestować strojem bunt czy nieprzystosowanie. Traktując casual chic jako podstawę, pozwalam sobie w swoich projektach na odrobinę szaleństwa, łącząc marynarki z szortami czy klasyczne biznesowe żakiety z króciutkimi spódnicami z falbaną.
- Lata 90. uchodziły za bezstylowe. Jaki charakter w modzie będzie miała obecna dekada?
- Brak stylu charakterystyczny był dla największych domów mody, pochłoniętych zmianami własnościowymi. Mniej znani projektanci desperacko usiłowali wylansować pewne trendy. Przyjęła się zasada "maksimum minimalizmu", potem barokowa skłonność do dramatyzowania mody, a następnie koncepcja vintage, nawiązująca do strojów z dawnych lat. W zależności od nastroju można było sobie "odgrzać" coś z epoki wiktoriańskiej lub lat 50. Dziś, w dobie przesady i prowokacji, to styl klasyczny staje się rewolucyjny.
- Cerruti to najstarszy włoski dom mody. Co wniósł do światowego wzornictwa? Marynarki dla kobiet?
- W 1881 r. mój dziadek rozpoczął produkcję wyrobów tekstylnych. Tę symboliczną datę zaznaczamy w nazwach naszych perfum i butików. Pierwsza zasada firmy brzmi: prostota jest wieczna. Tak - my pierwsi podkreślaliśmy androginiczność kobiety, uczyniliśmy z marynarki strój zarówno dla mężczyzn, jak i dla pań. Zawsze też zwracaliśmy uwagę na jakość materiałów. Dostrzega się ją także w kolekcjach Giorgio Armaniego, który u nas zaczynał swoją światową karierę.
- Czy designer może zaprojektować wszystko?
- Z punktu widzenia estetyki nie ma różnicy między strojem kąpielowym a samochodem. Są jednak ograniczenia techniczne, które nie zrażają stylistów o nazbyt rozbuchanym ego. Ja sam nie podjąłbym się projektowania motocykla, ale zajmowałem się już tworzeniem akcesoriów dla Porsche czy limitowanej kolekcji garderoby dla ludzi, którzy kupują samochody Ferrari. Projektując Audi A3, nie miałem wpływu na stronę techniczną przedsięwzięcia. Decydowałem o stylu. Inspirowałem się postacią blondynki, Sharon Stone - kobiety, która nigdy się nie znudzi.
- Jak widzi pan przyszłość swojej firmy po sprzedaniu większościowego pakietu akcji?
- O to trzeba zapytać nowych właścicieli. W firmie pozostanie tylko moje nazwisko. Liczę, że będzie ono gwarancją stabilności, bo w tym szalonym świecie szukamy marki, której możemy zaufać.
Więcej możesz przeczytać w 18/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0