VI Republika Chiraca?

VI Republika Chiraca?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Policzek wymierzony francuskiej klasie politycznej podczas pierwszej tury wyborów prezydenckich to nie tylko triumf Le Pena - łącznie aż 32 proc. wyborców głosowało na kandydatów ugrupowań skrajnych, tak z lewicy, jak i z prawicy
Istotniejsze jest wszakże, że sukces Le Pena może paradoksalnie ułatwić francuskim elitom politycznym podjęcie reform państwa - a to w tej chwili jest dla Francji najważniejsze.
Konstruowany "od góry" francuski model polityczny to silnie scentralizowana etatystyczna machina starająca się załatwić wszystko za wszystkich i tłumacząca to troską o wspólne dobro. Jest ona jednak trudna do kontrolowania, żyje już w dużej mierze własnym życiem, a jej funkcjonariuszom często zarzuca się dbanie głównie o własne interesy. Francuzi należą do najbardziej opodatkowanych ludzi na świecie, ale coraz mniej pojmują zasady redystrybucji. Łatwo zrozumieć irytację człowieka, który widzi, że pracownicy kolei państwowych - i tak korzystający z przywilejów nie do pomyślenia w sektorze prywatnym - potrafią sparaliżować kraj, domagając się wyższych emerytur, a państwo godzi się na to. Równocześnie ciągle brakuje funduszy na zapewnienie bezpieczeństwa i dobrego poziomu nauczania.
Jacques Chirac już na początku swojej kadencji prezydenckiej próbował podjąć dość śmiałe reformy. Próby naruszenia rozmaitych interesów korporacyjnych skończyły się jednak źle. Upadł rząd premiera Alaina Juppé, a rozpisanie przyspieszonych wyborów parlamentarnych zakończyło się zwycięstwem lewicy, która zajęła się tyleż nieskutecznymi, co kosztownymi eksperymentami społecznymi. Na przykład skrócenie czasu pracy do 35 godzin tygodniowo nie spowodowało radykalnej poprawy w dziedzinie zatrudnienia, za to okazało się katastrofą finansową.
Jacques Chirac ma dziś swoje "historyczne pięć minut". Przed drugą turą wyborów tworzy się wokół niego szeroki demokratyczny front republikański, obejmujący całą klasyczną prawicę i lewicę (choć lewicy chodzi oczywiście wyłącznie o zablokowanie Le Pena i po wyborach Chirac nie może liczyć na jej poparcie). To wyjątkowa okazja, by na fali wspólnie odczuwanego zagrożenia znów zaryzykować podjęcie reform. Przede wszystkim chodzi o "odchudzenie" i decentralizację państwa, łącznie z przebudową jego głównych instytucji (niektórzy mówią już o nadchodzącej VI Republice). Chirac powraca do projektów zreformowania systemu emerytalnego (o nieuchronnych cięciach "socjalu" na razie nikt nie chce głośno mówić). Prawica podkreśla konieczność pobudzenia przedsiębiorczości i konkurencyjności gospodarki. Pierwszym krokiem w tym kierunku ma być reforma podatkowa (nie pada jednak "politycznie niepoprawny" termin "liberalizacja"). Podjęcie reform ułatwić może ściślejsze współdziałanie centroprawicy. Partie umiarkowanie prawicowe tworzą już wielki blok wyborczy. Wprawdzie liberałowie i centryści wykluczają utworzenie jednego wielkiego ugrupowania z gaullistami, jednak współpraca między nimi z pewnością się zacieśni. 


Więcej możesz przeczytać w 18/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0