Sekskomunika

Sekskomunika

Dodano:   /  Zmieniono: 
Statystyki dotyczące pedofilii są niezbyt jasne...", "prawie wszystkie sytuacje dotyczyły nastolatków i dlatego nie było wypadków prawdziwej pedofilii"
Amerykańscy biskupi wymówili posłuszeństwo papieżowi? 
To kluczowy fragment jednego z najbardziej zaskakujących i - zdaniem wielu obserwatorów - skandalicznych dokumentów kościelnych ostatnich dziesięcioleci. Podpisało go trzynastu kardynałów amerykańskich, którzy przybyli do Rzymu, by szukać rozwiązania najcięższego kryzysu w historii amerykańskiego Kościoła katolickiego. Poszukiwali go nadaremnie, nic więc dziwnego, że po powrocie za ocean powitały ich gniewne demonstracje.

Pedofilia "udowodniona, seryjna i napastliwa"
- Sprawy zaszły zbyt daleko, by się ociągać z ich rozwiązaniem - mówi "Wprost" Chester Gillis, profesor teologii z Uniwersytetu Georgetown. - Tak zagmatwanych i delikatnych problemów nie można jednak załatwiać w pośpiechu. Ostrzejszych słów użyła Mary McGrory, komentatorka "The Washington Post": "Dlaczego hierarchowie pozwalają wiarołomcom nosić sutannę? Czy dlatego, że uważają, iż księży jest tak niewielu, że muszą się trzymać razem i chronić tych zdeprawowanych, chociaż wtedy narażają się na ryzyko tego, czego boją się najbardziej - skandalu w Kościele? Czy też dlatego, że molestowanie dzieci nie jest dla nich poważnym problemem, a tylko czymś głupim albo pomyłką?".
Oczekiwania, że amerykańscy kardynałowie wspólnie z szefami sześciu watykańskich resortów znajdą rozwiązanie tak dramatycznego problemu, były tym większe, że borykają się z nim również Kościoły Meksyku, Irlandii, Kanady, Australii, Polski, a zapewne i innych krajów. Tymczasem decyzje podjęte w Watykanie nie załatwiają niczego, a co gorsza - proponowane rozwiązania nie dają gwarancji, że w przyszłości podobne skandale się nie powtórzą.
Po pierwsze, Kościół w USA będzie relegował ze stanu kapłańskiego tylko tych, którzy w przyszłości dopuszczą się "prawdziwej" pedofilii - "udowodnionej, seryjnej i napastliwej". To oznacza pobłażliwość dla księży, którzy już popełnili takie czyny. Po drugie, biskup będzie mógł relegować księży, którym pedofilii "nie udowodniono", wtedy gdy uzna, że należy to zrobić dla dobra młodocianych. Interpretacja tego zapisu dokumentu nie jest jasna: nie wiadomo, czy oznacza to, że Watykan nie będzie już zatwierdzał decyzji biskupów. Po trzecie, Watykan przeprowadzi wizytacje w seminariach i szkołach katolickich w USA. Nie ma pewności, czy punkt ten ma związek z wypowiedzią przewodniczącego konferencji biskupów USA kardynała Wiltona Gregoryego, że dużo seminariów zdominowanych jest przez homoseksualistów, co odstrasza od Kościoła młodych ludzi.

Ciche mea culpa
Prasa amerykańska i środowiska katolickie oczekiwały dymisji biskupów, którzy tuszowali dotychczasowe afery, a zwłaszcza arcybiskupa Bostonu kardynała Bernarda Lawa. Tymczasem Law i inni duchowni pozostali na swoich stanowiskach, a jedyne, na co zdobyli się kardynałowie, to słowa: "Przepraszamy, że episkopat nie zdołał uchronić Kościoła od tego skandalu". Nadzieje, że zwycięży zasada one strike and youre out (jeden błąd i wylatujesz) - jak podsumował opinie większości Amerykanów ks. Francis Maniscalco, rzecznik konferencji episkopatu USA - okazały się płonne. - "Jestem przekonany, że należy dać szansę rehabilitacji wszystkim" - odpowiedział mu jeden z najbardziej wpływowych kardynałów, arcybiskup Waszyngtonu Theodor McCarrick i ta jego opinia, wsparta przez kurialnych ministrów, przeważyła. Co gorsza, istnieje uzasadnione podejrzenie, że decyzje podjęte na spotkaniu w Rzymie tylko częściowo odpowiadają oczekiwaniom papieża. Wszak dzień wcześniej powiedział: "W życiu kapłańskim i zakonnym nie ma miejsca dla ludzi, którzy mogą skrzywdzić młodych". Tymczasem okazało się, że jest. "Wypadków prawdziwej pedofilii w USA nie było" - czytamy w dokumencie. Nie pomogła nawet reprymenda Jana Pawła II, niezadowolonego z pierwszej wersji oświadczenia. Siedem kolejnych godzin poświęconych na redagowanie dokumentu przyniosło tylko kilka odniesień do słów papieża. Ogłoszono też narodowy dzień modlitwy i pokuty za grzechy kapłanów. Amerykańscy biskupi przyznali się do winy za niedociągnięcia... Nie zdobyli się jednak na to, czego Jan Paweł II oczekiwał - na oczyszczenie Kościoła w oczach wiernych. Rozdźwięk między wolą papieża a czynami kurii staje się
z dnia na dzień coraz bardziej widoczny.

Księża wyłączyli budzik
Zarówno w amerykańskich mediach, jak i w społeczności katolików zapanowała konsternacja. - Konkretne postanowienia powinny zapaść podczas czerwcowego spotkania biskupów w Dallas - mówi prof. Gillis. - Moim zdaniem, największą szansę na przyjęcie ma propozycja biskupa Wiltona Gregoryego, przewodniczącego konferencji biskupów USA. Zgodnie z nią, sprawy księży pedofilów miałyby być rozpatrywane przez specjalną komisję indywidualnie w każdej parafii. Zdaniem prof. Gillisa, ta propozycja jest jednak niepełna, nie określa bowiem metod współpracy amerykańskiego Kościoła z organami ścigania ani ewentualnych kar dla księży dopuszczających się molestowania.
- Rozległ się dzwonek alarmowy. Kościół powinien go usłyszeć - mówi Rodney Ford, który złożył w sądzie pozew przeciwko księdzu Paulowi Shanleyowi, oskarżając go o molestowanie swojego syna. - Mam wrażenie, że amerykańscy księża wyłączyli budzik i dalej śpią, nie zwracając uwagi na to, co się dzieje. 






Grzech purpuratów
  • Od stycznia w USA zgłoszono 450 oskarżeń o czyny nierządne wobec nieletnich. W proceder ten miałoby być zamieszanych około stu duchownych katolickich.
  • Kardynał Bernard Law z Bostonu próbował tuszować skandale na tle seksualnym, jakie wywołało zachowanie niektórych księży z jego archidiecezji. Księdza Johna Goeghana przenosił z parafii do parafii. Geoghan, oskarżony o molestowanie ponad 130 dzieci w ciągu 30 lat, został skazany na 10 lat więzienia za molestowanie chłopca.
  • Kardynałowi Edwardowi Eganowi, arcybiskupowi Nowego Jorku, zarzuca się, że jako biskup w Bridgeport w stanie Connecticut tolerował księży pedofilów.
  • Kardynał Roger Mahony z Los Angeles przyznał, że toczy się przeciw niemu śledztwo w sprawie o molestowanie seksualne, którego - według oskarżenia - miał się dopuścić ponad 30 lat temu.
  • Biskup Anthony OConnell z Palm Beach na Florydzie podał się do dymisji, kiedy Christopher Dixon, jeden z jego byłych wychowanków, ujawnił, że ponad 20 lat temu był przez niego molestowany.
  • Kardynał Anthony Bevilacqua z archidiecezji w Filadelfii publicznie przeprosił ofiary seksualnych nadużyć popełnionych przez 35 księży w ciągu minionych 50 lat.
Więcej możesz przeczytać w 18/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0