Multimedialne Nalewki

Multimedialne Nalewki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Frank Gehry zbuduje najnowocześniejsze muzeum w Polsce
W warszawskim Muzeum Historii Żydów Polskich nie będzie zakurzonych gablotek, trzeszczących podłóg ani pań znudzonym wzrokiem odprowadzających zabłąkanych turystów. W budynku zaprojektowanym przez gwiazdę światowej architektury Franka Gehryego zostanie umieszczona multimedialna ekspozycja przedstawiająca tysiącletnie dzieje narodu żydowskiego na ziemiach obecnie i w przeszłości wchodzących w skład Rzeczypospolitej. Za 55 mln dolarów powstanie jedyne w swoim rodzaju połączenie technologii cyfrowej z obiektami cywilizacji materialnej: dokumentami, dziełami sztuki, fotografiami.

W salonie Kronenberga
W komputerowej bazie udało się już zgromadzić ponad 40 tys. wirtualnych eksponatów - od średniowiecznych macew po dokumenty ze słynnego Archiwum Ringelbluma. Scenariusz ekspozycji obejmuje 133 tematy. Zwiedzających powita wirtualny las. Na jego skraju pojawi się prasłowiański gród, a w nim pierwsze ślady żydowskiej obecności. W kolejnych salach staniemy się naocznymi świadkami obrad waadu, czyli żydowskiego sejmu z czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej. Potem zobaczymy przegląd pułku Berka Joselewicza, bohatera insurekcji kościuszkowskiej i otwarcie Wielkiej Synagogi na Tłomackiem. W zależności od upodobań będzie można złożyć wizytę w salonie warszawskiego przemysłowca Leopolda Kronenberga, siedzibie cadyków w Górze Kalwarii lub podziwiać aktorstwo Idy Kamińskiej w "Dybuku". Największą atrakcją muzeum mają być Nalewki. - Chcemy zrekonstruować trzydziestometrowy fragment tej wielokrotnie opisywanej ulicy: nie tylko fasady budynków, ale także ich wnętrza i podwórza. Na końcu będzie widać nadlatujące niemieckie bombowce - opowiada Piotr Koral, koordynator projektu. Współczesne Nalewki to pozbawiony zabudowy deptak na skraju parku Krasińskich. Z przedwojennego bruku wystają tylko resztki szyn tramwajowych.

Przyjazne muzeum
Pomysł muzeum narodził się w 1994 r. pod wrażeniem sukcesu nowo powstałego w Waszyngtonie Muzeum Pamięci Holocaustu. Jego twórca, urodzony w Warszawie Jesejahu Weinberg, "narracyjną" formułę po raz pierwszy zastosował w muzeach w Jerozolimie i Tel Awiwie. Zgodnie z tą formułą, równie ważny jak eksponaty jest scenariusz wystawy - tym bardziej intrygujący, im nowocześniejszymi środkami zrealizowany. Przed śmiercią Weinberg zdążył wymyślić koncepcję Muzeum Historii Żydów Polskich. Polskich polityków nie trzeba było długo przekonywać, by poparli to przedsięwzięcie. Działkę o powierzchni 13 tys. m2 podarowała warszawska gmina Centrum. Lokalizacja nie jest przypadkowa - w miejscu obecnego placu Bohaterów Getta podczas okupacji mieściły się siedziba Judenratu i mały obóz koncentracyjny. W trakcie przygotowania placu budowy znaleziono dokumenty z 1942 r., zakopane przez anonimowego mieszkańca getta. - To będzie przede wszystkim placówka edukacyjna, a nie zwykłe muzeum - zapewnia Piotr Koral. Budynek nie opustoszeje nawet późnym wieczorem, po zamknięciu ekspozycji. Czynne będą sala koncertowa i konferencyjna, kino, biblioteka, księgarnia i restauracja. Nad aranżacją sal wystawowych pracuje firma designerska Event Communications z Londynu. Brytyjczycy zasłynęli projektem Muzeum Bitwy pod Ypres w Belgii, dla którego wymyślili scenografię w stylu teatralno-filmowym. - W Ypres postawiono na emocje. Wrażenie robią wielkie szklane tuby, od podłogi aż do sufitu, w których pływają maski gazowe i elementy uzbrojenia - opowiada Agnieszka Rudzińska, wicedyrektor powstającego muzeum. Podobnie będzie w Warszawie, gdzie zobaczymy o wiele więcej modeli, dioram (obrazów sprawiających wrażenie trójwymiarowości) i rekonstrukcji niż tradycyjnych eksponatów. W muzeum multimedialnym nie trzeba prezentować oryginałów. Ale będą i one, przekazane głównie przez prywatnych ofiarodawców. W taki sposób do powstającego muzeum trafił obraz "Modlący się Żyd" Wilhelma Wachtla, lwowskiego malarza żyjącego na przełomie XIX i XX wieku (obraz uważano za zaginiony od I wojny światowej).

Ryba, która tańczy
Frank O. Gehry, który ma nadać kształt warszawskiemu muzeum, w latach 70. projektował meble z tektury. Jako architekt ma na koncie około 250 budynków: są wśród nich muzea, biblioteki, szkoły, sale koncertowe, prywatne rezydencje, kawiarnie, a nawet instytut psychiatryczny. Słynie z niekonwencjonalnych pomysłów. W fasadzie biurowca w Venice w Kalifornii umieścił gigantyczną lornetkę, igrzyska olimpijskie w Barcelonie uczcił pomnikiem... ryby. Ten sam motyw wykorzystał, projektując Fishdance Restaurant w Kobe w Japonii. Czeską Pragę obdarował tańczącymi biurowcami, znanymi też jako Ginger i Fred. Dla hiszpańskiej firmy Marques de Riscal zbudował coś, co na pierwszy rzut oka przypomina rozbitą butelkę. Większość jego dzieł sprawia wrażenie, jakby za chwilę miały się rozlecieć. "Destruktywizm" - mówią historycy architektury, "geniusz" - poprawiają ich wielbiciele Gehryego, a wrogowie oskarżają go o efekciarstwo i tandetny gust. Najsłynniejsze dzieło Amerykanina - Muzeum Guggenheima w Bilbao - z zewnątrz przypomina kupę złomu, ale od czasu gdy zostało zbudowane, ruch turystyczny w baskijskim mieście wzrósł dziesięciokrotnie. Aż 80 proc. cudzoziemców przyjeżdża do Bilbao wyłącznie po to, żeby podziwiać "dekonstrukcję ť la Gehry". Osoby zaangażowane w budowę warszawskiego muzeum liczą na to, że tym razem architekt, pomny powagi tematu, daruje sobie przesadną ekstrawagancję. Muzeum Żydowskie w Berlinie - zaprojektowane przez Daniela Libeskinda na planie błyskawicy, z pochyłymi ścianami - nie jest zachęcającym przykładem. - Nie popełnimy takiego błędu jak Niemcy. Najpierw zaplanujemy ekspozycję, a kształt budynku zostanie do niej dostosowany - deklaruje Piotr Koral. Według ostrożnych ocen, nowa placówka będzie co roku gościć minimum 250 tys. osób.

Muzeum życia
Ekspozycja w Waszyngtonie opowiada o śmierci europejskich Żydów. Warszawska placówka ma być "muzeum życia". Nie znaczy to, że jej twórcy chcą zbagatelizować Holocaust. Nie zamierzają też unikać drażliwych tematów, takich jak pogrom w Kielcach, zbrodnia w Jedwabnem, marzec 1968 r. czy udział Żydów w utrwalaniu władzy ludowej. "Upowszechnienie prawdy o stosunkach polsko-żydowskich, choćby twardej i bolesnej, przyczyni się do usunięcia stereotypów, niechęci i wzajemnego żalu" - napisał w maju 2001 r. Jan Paweł II. Nad Wisłą mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak wielką rolę odgrywali Żydzi w polskim życiu gospodarczym i kulturalnym. Ilu współczesnych mieszkańców Warszawy - miasta, w którym przed wojną co trzeci mieszkaniec miał żydowskie korzenie - rozumie znaczenie słów: jesziwa, kahał, Chanuka, ilu potrafi wskazać miejsce, gdzie stała Wielka Synagoga? Z kolei młodym Żydom z Izraela i Stanów Zjednoczonych Polska jawi się wyłącznie jako wielki cmentarz, miejsce największej zbrodni w dziejach ludzkości. Nie zdają sobie sprawy, że w XIX wieku Warszawa była światowym centrum wyznawców judaizmu, a Wilno nazywano Nową Jerozolimą.Muzeum otworzy swe podwoje prawdopodobnie w 2007 r. Nie jest to odległy termin, jeśli zważyć na to, że Muzeum Pamięci Holocaustu powstawało 15 lat.

Więcej możesz przeczytać w 18/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0