Zyskowstręt

Zyskowstręt

Dodano:   /  Zmieniono: 
Współczesna lewica bywa lepsza niż magicy Houdini i Copperfield razem

 Z jednej strony, zwiększa podatki i parapodatki, by móc rozdawać społeczeństwu gruszki na wierzbie, z drugiej, brzydzi się wszystkiego, co wiąże się ze słowem "zysk". Nie trzeba mieć matury, żeby się zorientować, że jednego nie da się pogodzić z drugim. Obrzydzenie do słowa "zysk" o tyle mnie dziwi, że lewicowcy nie gardzą zyskiem jako takim. Już Marks i Engels brzydzili się "zyskiem" w imieniu proletariatu i wygodnie żyli dzięki zyskom z należących do Engelsa fabryk (wcześniej Marks był utrzymankiem swego ojca kapitalisty). Podobne nastawienie do zysku widzę u twórców nowelizacji ordynacji podatkowej (vide: "Podatkowy horror"). Zrobili oni wiele, żeby podatnik żadnych zysków nie miał, a jeśli już będzie tak uparty, że jakieś zyski wypracuje, zawsze można będzie mu je skonfiskować. Na zyskowstręt cierpią też przeciwnicy Rady Polityki Pieniężnej, którzy tak chcą pogrzebać przy złotym, żeby żaden przedsiębiorca nie miał zysków (vide: "Rada dla egzorcystów"). Słowo "zysk" wywołuje torsje u wielu naszych rolników i większości ich obrońców. Nie mają oni czasu wypracowywać zysku, bo liczą, ile darmochy otrzymają z Unii Europejskiej (vide:"Operetka żebracza").
Na prawdziwie wolnym rynku trwały zysk gwarantuje tylko uczciwość w interesach. Zabrakło jej w rozliczeniach za zużyte ciepło, wskutek czego cztery miliony obywateli płaci zawyżone rachunki, czyli ponosi straty (vide: cover story tego numeru "Zrobieni na ciepło"). Ciekawe skądinąd, co się będzie działo, gdy "zrobieni na ciepło" wystąpią o zwrot nadpłaconych sum. System rozliczania zużytego ciepła jest równie absurdalny jak prawo obowiązujące w miasteczku Alexandria w stanie Minnesota, gdzie mężczyzna nie może współżyć z małżonką, jeśli czuć od niego zapach czosnku lub cebuli, czy przepisy stanu Montana, gdzie siódmego dnia tygodnia samotna kobieta nie może łowić ryb (vide: "Prawo do absurdu").
Najbardziej dziwi mnie przerażenie i odraza, z jakimi o zysku mówią ludzie kultury i inteligenci. Oczywiście, że chcą oni pieniędzy (od państwa), i to coraz więcej, ale - na Boga - nie można od nich żądać, żeby to, co robią, przynosiło zyski. Przecież to by oznaczało śmierć prawdziwej sztuki i twórczości. Film przynoszący zysk - ohyda! Przedstawienie, które na siebie zarabia - obrzydliwość! Taką właśnie obrzydliwością jest film "Spider-Man" - rekordzista wszech czasów pod względem wpływów, jakie przyniósł podczas pierwszego weekendu rozpowszechniania (vide: " Pająk nad Manhattanem"). Żaden polski twórca nie zniżyłby się do takiego poziomu, żeby zrobić knota, który zarabia 114 mln dolarów w dwa dni. Zresztą żaden rodzimy filmowiec 114 mln dolarów nie zarobił przez całe życie i to dopiero świadczy o godności i klasie tego środowiska.
Cała nadzieja w młodych, do których adresujemy najnowszy, dziewiąty już ranking szkół wyższych (vide: specjalny dodatek). Nie ukrywam, że przygotowaliśmy go, mając na uwadze obrzydliwe słowo "zysk". Zyskiem dla młodych ludzi powinien być wybór najlepszej uczelni. Zyskiem odłożonym w czasie jest opłacanie własnej nauki czy podyplomowych studiów MBA. Wolę, żeby młodzież uczyła się po to, żeby osiągać w przyszłości jak największe zyski, niż dla jakichś górnolotnych celów. Kiedy już będą mieli zyski, to znajdą się cele, na które będzie je można wydać.
Często słyszę, z jakim oburzeniem ludzie zaczadzeni lewicowymi (albo lewackimi) dogmatami mówią: "On to robi dla zysku". No, zgroza! Jak można coś robić dla zysku? Tyle że jedynie to, co się robi dla zysku, ma prawdziwą wartość. Bo żeby osiągnąć zysk, trzeba mieć naprawdę dobry produkt, świetny pomysł, respektować określone zasady i zachowywać wysokie standardy.
Jasne, że wygodniej jest żyć, nie myśląc o zysku, bo najczęściej wiąże się on z ciężką pracą. Wielu ludzi chciałoby mieć takie zyski jak ciężko pracujący, ale nie chce ponosić kosztów, jakie oni ponoszą. I od tego mają właśnie lewicowe rządy, które chętnie rozdają rezultaty cudzej pracy, czyli cudze zyski.

Więcej możesz przeczytać w 20/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0