Buda z nudą

Buda z nudą

Dodano:   /  Zmieniono: 
We Francji wielu rodziców uważa, że konstruktywne wagary w ciekawym towarzystwie nie byłyby głupim pomysłem
Wagary przyszłością szkoły? - to ciekawe pytanie stanowiło temat organizowanych niedawno w Reims dwudniowych obrad. Reims słynie między innymi z szampanów, ale jeśli wyobrażają sobie państwo, że obrady te prowadziła brygada pijaczków we współpracy z bandą swawolnych urwisów, krajową reprezentacją uczniów najbardziej leniwych i europejskim stowarzyszeniem młodzieńców z wadami intelektu, to są państwo w błędzie. W rzeczywistości był to temat kongresu nadzwyczaj poważnej organizacji UNAPEL, czyli związku stowarzyszeń rodziców uczniów szkolnictwa niepublicznego.
Jednym z powodów, dla których postawiono to pytanie, były wyniki sondażu przeprowadzonego przed kongresem. Okazało się, że około 19 proc. rodziców uważa, że ich dzieci spędzają czas w szkole głównie na nudzeniu się. Stosunkowo najbardziej rozrywkowe jest przedszkole. Tylko 6 proc. rodziców dzieci w wieku przedszkolnym dostrzega u potomstwa problem nudy. Ale już 11 proc. rodziców dzieci początkowych klas szkoły podstawowej i 27 proc. rodziców dzieci klas wyższych słyszy od swoich pociech, że szkoła jest nudna. Jeśli chodzi o licealistów, to krzywa nieznacznie spada - do 23 proc. Nudzić się w liceum to jednak prawdziwy wstyd, skoro godzinami można myśleć o dziewczynie, z którą jest się umówionym na sobotę.
Szkoda jedynie, że autorom sondażu nie przyszło do głowy, by zapytać o wymieniane przez młodzież przyczyny umierania z nudów na szkolnych ławach. Wbrew pozorom mogą one być rozmaite. Zapewne nudzi się trochę leniuszków i trochę tępaczków. Jak się nie chce lub nie może, to trudno. Niekoniecznie też musi wchodzić w grę brak inwencji nauczycieli. Jak ktoś ma zainteresować trzydziestu uczniów jednocześnie, to siłą rzeczy musi dostosować inwencję do tzw. średniej. Najbardziej przykre jest wrażenie, że wśród tych dyskretnie ziewających i trących oczka piąstkami młodych ludzi niemało jest osób wyjątkowo uzdolnionych i utalentowanych, którym szkoła zupełnie niechcący wpaja demobilizację. Część z nich pojmuje w pięć minut to, na co reszcie klasy potrzeba dwóch godzin, więc potem zasypiają w błogim przekonaniu, że w ogóle nie potrzebują żadnej autodyscypliny ani metody pracy. Takie przeświadczenie może się później mścić w sposób straszny i czynić z nich uczniów mających kłopoty z przejściem z klasy do klasy. Inni z kolei potrafią już pracować w sposób zdyscyplinowany i metodyczny - tyle tylko, że niekoniecznie we wszystkich dziedzinach narzucanych przez szkołę. Bywają młodzi ludzie, którzy bardzo wcześnie zaczynają się czymś interesować i w pewnym momencie wiadomo, jaki zawód wybiorą. Tacy już w młodości osiągają w przedmiocie swoich zamiłowań poziom praktycznie profesjonalny i nie bardzo rozumieją, dlaczego zmusza się ich do obciążania pamięci setkami rzeczy, które nigdy im się do niczego nie przydadzą. Rzecz jasna, chcąc udowodnić tezę, że wszystko się może przydać, zawsze można przywoływać przykład rosyjskich arystokratek, które po przewrocie bolszewickim znalazły się w Paryżu i tam musiały szyć, sprzątać i gotować, żeby przeżyć. Siła tego argumentu wydaje się jednak obecnie ograniczona.
Problemy tego rodzaju zauważają zresztą również rodzice dzieci, które nie składają im meldunków o szkolnej nudzie. 54 proc. uczestników sondażu twierdzi, że priorytetowym zadaniem szkoły jest pomagać dziecku w konstruo-waniu jego "projektu przyszłości", a równocześnie 51 proc. ma wątpliwości, czy szkoła jest w stanie temu podołać. 42 proc. rodziców sądzi, że szkoła nie radzi sobie z problemami związanymi z wiekiem uczniów, a aż 65 proc. ma pretensje o to, iż nie zwraca wystarczająco dużo uwagi na rozwijanie osobowości każdego dziecka. Okazuje się więc, że sporo rodziców naprawdę myśli w głębi duszy, iż konstruktywne wagary w ciekawym towarzystwie wcale by nie były takim głupim rozwiązaniem. Gorzej, że to oni by musieli je organizować, więc pewno nic z tego nie wyjdzie.


Więcej możesz przeczytać w 23/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0