Uśmiechnij się!

Uśmiechnij się!

Jak sprawić, by Polacy wreszcie zauważyli, że szklanka jest do połowy pełna?
Szarzy, zwykli urzędnicy, oszukani robotnicy, bez polotu i fantazji, pozbawieni wyobraźni. Szara masa, szara masa, szara masa, szara masa! - grzmiała w latach 80. kapela Deuter. Żeby się o tym przekonać, nie trzeba jednak słuchać muzyki punkowej, wystarczy wyjść na ulicę.
- Polacy sprawiają wrażenie ludzi ponurych i nieprzyjaznych. Ale kiedy się do nich zagada, okazują się serdeczni i gościnni - zauważa Paul Flückiger, korespondent "Neue Zürcher Zeitung am Sonntag". Ten "zewnętrzny pancerz ochronny" - jak mówi Marcin Wolski - ukształtowała nasza historia. Po spustoszeniach dokonanych przez wojnę i emigrację staliśmy się narodem chłopskim, z natury nieufnym. Gdy jednak wyczuwamy akceptację i przyjazne nastawienie otoczenia, otwiera się polska dusza. Z satyrykiem zgadza się Zbigniew Nęcki, psycholog z Uniwersytetu Jagiellońskiego: - W Polsce miliony osób szybko awansowały społecznie, ale zabrakło im czasu na psychologiczne dopasowanie się do nowej sytuacji.
Na Zachodzie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, od pracowników wymaga się pogody ducha, a normy współżycia narzucają wręcz obowiązek uśmiechania się ("keep smiling"). Nawet taki "przyklejony uśmiech" - zdaniem psychologów - poprawia nastrój. W Polsce normą jest zrzędzenie i marsowa mina.
- Bez optymizmu nie ma sukcesu. Wiara w siebie przekłada się na siłę przebicia, dodaje skrzydeł - mówi Jacek Bachalski, przedsiębiorca, poseł Platformy Obywatelskiej. - Entuzjazm zwiększa wydajność i kreatywność podwładnych. Pogoda ducha potencjalnego pracownika jest dla mnie tak samo ważna jak jego referencje - tłumaczy. Optymizm pozostaje naszą piętą achillesową, choć
- jak wskazują badania CBOS - w porównaniu z końcem lat 80. wzrósł odsetek osób wierzących w swoje życiowe powodzenie. W 1988 r. do szczęśliwców zaliczało się 18 proc. respondentów, a w 2001 r.- 29 proc. Jak sprawić, by Polacy zauważyli, że szklanka jest do połowy pełna? Zbigniew Nęcki proponuje ogólnopolską terapię narodową - wykazanie, że jesteśmy zdolni, mamy wiele powodów do dumy i niemało osiągnięć. A jeśli to nie pomoże? - Można zastosować terapię metodą porównawczą - wszystkich rodaków wysłać na miesiąc do Indii albo na Białoruś. Wrócą uśmiechnięci optymiści - dodaje.
Szwajcarzy wymyślili inny sposób - władze Zurychu i redakcje lokalnych gazet organizują od czasu do czasu akcję "Uśmiechnij się do człowieka!". Wychodzą z założenia, że uśmiech wyzwala reakcję łańcuchową. I mają rację - konserwatywni i nieskorzy do szaleństw Szwajcarzy promienieją pogodą ducha. Jeszcze inny pomysł na poprawę nastrojów przedstawił 70 lat temu Antoni Słonimski, który tak siebie określał: "Jestem dlatego człowiekiem w życiu prywatnym znanym z łagodności, a nawet - powiedziałbym - ze słodyczy charakteru, że wszystkie brudy wywalam z siebie z regularnością, której nie daje nawet woda gorzka Franciszka Józefa". W jednym ze swoich felietonów radził: "Dbajcie więcej o higienę moralną! Należałoby założyć specjalny dziennik (...) - za niewielką opłatą mógłby tam każdy użyć sobie na swoich najbliższych, oczywiście bez podania nazwisk. Urzędnik, który marzy nocami o tym, aby zwymyślać od świń własnego szefa, uczeń, który pragnie gorąco napisać, że dyrektor szkoły jest bydlakiem, mąż, który dyszy pragnieniem skreślenia prawdziwego wizerunku swej żony - wszyscy ci ludzie odzyskaliby konieczną do życia równowagę i pogodę ducha". Rodacy, zakładajmy dzienniki i używajmy sobie w nich, ile wlezie, na kim dusza zapragnie!

Czy Polacy są ponurakami?

Nie
  • JANUSZ LEWANDOWSKI poseł Platformy Obywatelskiej
    Nie uważam Polaków za ludzi ponurych. Cechuje nas raczej zmienna natura, która objawia się huśtawką nastrojów. Polak często narzeka i lubi zaprzeczać, czasami wpada w ponury nastrój, ale lubi i potrafi się również weselić.
  • MAŁGORZATA ŻAK prezes Fundacji Polsat
    Ludzie, którymi się otaczam, są radośni i optymistycznie nastawieni do życia. I takich osób w Polsce jest bardzo wiele. Polacy lubią i chcą się weselić, a jeżeli ktoś jest zasępiony, to z powodu trudności dnia codziennego, a nie wrodzonego ponuractwa. Dowodem na to, że nie jesteśmy narodem ponurym, jest mała liczba samobójstw w Polsce.


Tak
  • BOGUSŁAW WOŁOSZAŃSKI autor programu "Sensacje XX wieku"
    Jesteśmy strasznymi ponurakami. W porównaniu z innymi narodami, zwłaszcza z południa Europy, Polacy są zamknięci w sobie, rzadko się uśmiechają, są podejrzliwi i pesymistycznie nastawieni do świata. Ponury charakter Polaków ukształtowała historia, a obecnie radości nie sprzyja szybkie tempo życia, agresja i brak zaufania.
  • ANNA KORCZ aktorka
    Często zauważam osoby samotne i przygnębione. Przyczyną naszego smutku jest brak miłości na co dzień. Człowiek kochany i kochający promieniuje przecież radością nawet wtedy, gdy brakuje mu pieniędzy.
Okładka tygodnika WPROST: 26/2002
Więcej możesz przeczytać w 26/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0