Czarny Polak

Czarny Polak

Dodano: 
Szanuj obcego jak siebie samego


W Sosnowcu Polacy pobili kurdyjskiego lekarza Gandiego Arsana i jego trzynastoletnią córkę. We Wrocławiu podpalili arabską restaurację. W Bytomiu grozili śmiercią kubańskiej rodzinie. W Zabrzu obrzucili wyzwiskami czarnoskórego koszykarza Devina Bakera. W Łodzi pojawiły się obraźliwe napisy antyżydowskie, a w Sejnach - antylitewskie. To tylko niektóre z wybryków zarejestrowanych przez antyrasistowskie Stowarzyszenie Nigdy Więcej w ostatnich miesiącach. Na pytanie "dlaczego?" większość napastników odpowiadała: "Bo byli inni".
"Na ulicy jacyś ludzie pokazywali mi gesty, jakie wykonują małpy" - żalił się greckiemu dziennikarzowi Emmanuel Olisadebe, jeden z najlepszych polskich piłkarzy, pochodzący z Nigerii. Janusz Zaorski kręci o nim film dokumentalny. - Tematem "Biało-czerwono-czarnego" nie będzie piłka nożna czy sport. Emmanuel Olisadebe wywołuje wielkie emocje, jest swego rodzaju papierkiem lakmusowym, testem na naszą ksenofobię. Film może więc stać się pretekstem do debaty nad tym, jaka jest świadomość Polaków na początku XXI wieku - wyjaśnia reżyser.
"Ksenofobia - nienawiść do cudzoziemców - jest jedną z godnych pożałowania cech wszelkich ruchów narodowościowych, które w swoim gorliwym dążeniu do umacniania odrębnej tożsamości własnej grupy nieuchronnie doprowadzają do osłabienia poczucia solidarności z pozostałymi" - pisze Norman Davies w "Smoku wawelskim nad Tamizą". Dwadzieścia lat wcześniej, na początku lat 80., suchej nitki na rodakach nie zostawił Jan Józef Lipski.
W eseju "Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy" pisał, że Polacy mają poczucie szczególnej wyższości i nazbyt chętnie czerpią z "narodowej rekwizytorni". Jeżeli się tego nie wyzbędziemy - ostrzegał Lipski - "byle agent, przebrawszy się w ułańskie czako i zawiesiwszy ryngraf na piersi, poprowadzi naród, dokąd zechce, podbijając bębenek dumy narodowej i manipulując fobiami".
Gorzkich słów prawdy nie szczędził rodakom Witold Gombrowicz, notując w swoim dzienniku: "(...) Szopen z Mickiewiczem służą wam tylko do uwypuklenia waszej małostkowości, gdyż wy z naiwnością dzieci potrząsacie przed nosem znudzonej zagranicy tymi polonezami po to jedynie, aby wzmocnić nadwątlone poczucie własnej wartości i dodać sobie znaczenia. (...) Jesteście ubogimi krewnymi świata, którzy usiłują imponować sobie i innym".
Z czego wynika polska niechęć do wszystkiego, co obce? Prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, widzi dwie przyczyny tego zjawiska - tradycję (głównie endecką) i obecną sytuację społeczną. Głównym odbiorcą ksenofobicznych haseł są osoby pozostawione same sobie wobec wielkich przemian, na ogół ludzie starsi, mieszkańcy małych miejscowości, słabo wykształceni.
- Ideologia, która wyjaśnia to, co się dzieje, działaniem wrogów - Żydów czy kapitalistów europejskich - załatwia sprawę - tłumaczy prof. Krzemiński.
Na początku lat 90. można było zaobserwować przekształcanie się stereotypów narodowych - wizerunki sąsiadów, nawet tych nie lubianych, Ukraińców czy Niemców, stawały się bardziej pozytywne. - Ten trend załamał się w połowie lat 90., gdy akcenty ksenofobiczne pojawiły się w wypowiedziach polityków - podkreśla prof. Krzemiński. "Obsesyjne szukanie wroga w obcych, odmiennych, to cecha małych polityków. Ale jeśli taka postawa znajduje poklask tłumów, świadczy to o wielkim kompleksie niższości podskórnie drążącym społeczeństwo" - pisał na początku minionego wieku Tadeusz Miciński.
- Uważam, że nie różnicie się od innych nacji, które szczycą się - choć nie mówią tego głośno - swą białą skórą - mówi Anh Tuan Truong, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Wietnamczyków, mieszkający w Polsce od 27 lat. - Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć sytuacje, gdy byłem traktowany gorzej niż Polacy. Powiem tak: szanuj obcego jak siebie samego, a poczujesz się lepiej.

Czy Polacy są ksenofobami?
NIE

WŁADYSŁAW FRASYNIUK
przewodniczący Unii Wolności
Ksenofobia nie jest naszą cechą narodową. Myślę, że jesteśmy otwarci na świat i ludzi. Więcej przejęliśmy z tradycji jagiellońskiej niż endeckiej. Czasami myślimy stereotypowo, na przykład wydaje nam się, że człowiek, który nosi koszulę w kratę, jest Szkotem, ale nie jest to zjawisko na tyle poważne, by zamykało nas w klatce ksenofobii.

OLGA BOŃCZYK
aktorka
Mam wielu znajomych, którzy łakną nowości. Wydaje mi się, że większość Polaków jest po prostu ostrożna w przyswajaniu tego, co nowe. Dzisiaj nie można być ksenofobem. Trzeba dotrzymywać kroku zmianom - prędzej czy później akceptujemy nawet najbardziej niewyobrażalne obyczaje i trendy.
TAK

EWA BEM
piosenkarka
Polacy są ksenofobami, chociaż przypuszczam, że wkrótce to się zmieni. Z jednej strony, Polak jest skłonny zaprzyjaźnić się z niedawno poznaną osobą i łatwo się do niej przywiązuje. Z drugiej strony, jesteśmy krytyczni wobec wszelkiej odmienności wyrażonej w sposobie bycia, ubiorze, wymowie czy poglądach. Do oryginalności podchodzimy z dystansem i podejrzliwością.

GRZEGORZ SCHETYNA
poseł Platformy Obywatelskiej
Ksenofobia Polaków ma źródła w dziejach Polski i naszym ogromnym kompleksie zaścianka. Była cechą poprzednich pokoleń, charakteryzuje także wielu współczesnych. Młodzi ludzie wchodzący w dorosłość są inni. Wiedzą, że wszystko zależy od nich.
Okładka tygodnika WPROST: 27/2002
Więcej możesz przeczytać w 27/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0