Komunistyczny spisek

Komunistyczny spisek

Dodano: 
Gradem obelg rekompensuje się zazwyczaj brak merytorycznych racji

Zwykle nie polemizuję z komentarzami do moich felietonów, bo przecież nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać. Marek Suski zmusił mnie jednak do odstąpienia od tej zasady ("Pisk myszy", nr 26). Nie chodzi o to, aby pięknym za nadobne odpłacić mu za inwektywy, którymi mnie niezwykle hojnie obdarował. Wyzwiska pana posła sprawiły mi wręcz przyjemność. Nie dlatego, bym był masochistą, lecz ze względu na to, że świetnie znana jest mi stara zasada, zgodnie z którą gradem obelg rekompensuje się zazwyczaj brak merytorycznych racji.
Jeśli z tej perspektywy spojrzeć na tekst Marka Suskiego, można się w nim dopatrzyć prawie laurki. Jest w nim mnóstwo insynuacji i obelg, za to w ogóle brakuje odniesienia do głównej myśli mojego felietonu "Pisk myszy" (nr 22). Przypomnę więc, że komentując wniosek posła Suskiego, domagającego się od radomskiej prokuratury ukarania osób niosących w pierwszomajowym pochodzie czerwone sztandary, hasło "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się" oraz znak sierpa i młota, nie broniłem ani komunizmu, ani jego symboliki. Wręcz przeciwnie, piętnowałem komunizm za zawłaszczenie znacznie od niego starszych symboli ruchu robotniczego. Wyjaśniałem, że nawet jeśli panu Suskiemu wezwanie "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się" kojarzy się wyłącznie z komunizmem, to warto pamiętać, iż widniało ono na winiecie wydawanego od końca XIX wieku przez Józefa Piłsudskiego "Robotnika". Przetrwało tam nie tylko w II Rzeczypospolitej, ale także po 1939 r. - pismo PPS, głoszące skrajnie antykomunistyczne poglądy, przez dziesięciolecia wydawano na emigracji.
Trudno się zgodzić z Markiem Suskim, kiedy porównuje dramatyczną walkę socjalistów i komunistów o najważniejsze symbole ruchu robotniczego z posługiwaniem się swastyką przez starożytnych Rzymian i faszystów Hitlera. W tym ostatnim wypadku chodzi przecież o jakże częste w historii zapożyczenie, a nie o polityczną mistyfikację, zmierzającą do zawłaszczenia cudzego dziedzictwa.
Najsmutniejsze w całej tej sprawie jest to, że pan poseł Marek Suski w ogóle zdaje się nie słuchać, co się do niego mówi. W felietonie, w którym próbowałem bronić socjalistycznych symboli przed komunistycznym zawłaszczeniem, dopatrzył się tylko obrony komunizmu. Przy takim poziomie porozumiewania się można zaiste pozazdrościć głuchemu i niemowie skuteczności dialogu. Tu strach wypowiedzieć choćby jedno słowo.
Kiedy czyta się tekst Marka Suskiego, można odnieść wrażenie, że jest on bliski zdemaskowania jakiegoś potwornego komunistycznego spisku. No bo jakże może być inaczej? Komunistyczni recydywiści już prawie się nie maskują i pod stalinowskimi symbolami demonstrują na ulicach Radomia. Pan poseł bije więc na alarm. Tymczasem lepiej by zrobił, gdyby sięgnął do fachowej literatury i przekonał się, że taki na przykład napis "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się" widniał nie tylko na winiecie komunistycznej "Trybuny Ludu", ale również wspomnianego już antykomunistycznego "Robotnika".
Jeśliby pan poseł Suski to wszystko posprawdzał, to być może przestałby wierzyć w tajemne odradzanie się w Radomiu komunistycznej hydry. Kto wie, może nawet ucieszyłby się, że Radom nawiązuje do pięknej tradycji II Rzeczypospolitej, kiedy to rządziła nim niepodległościowa lewica spod znaku PPS. Nie da się jednak wykluczyć i takiej możliwości, że pan poseł nie chce przyjąć tego wszystkiego do wiadomości. Jest bowiem tak bardzo ogarnięty antykomunistyczną obsesją, że bez antykomunistycznej krucjaty jego życie traci sens i powab. Skoro mu z tym dobrze, to niech już tak zostanie, byleby nie absorbował wytworami swojej imaginacji prokuratury, bo ta ma w zagrożonym przestępczością Radomiu wiele rzeczywistych zajęć.
Okładka tygodnika WPROST: 27/2002
Więcej możesz przeczytać w 27/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0