Poczta

Poczta

Dodano: 
Wojna zastępcza
Łukasz Kamiński, autor artykułu "Wojna zastępcza" (nr 23), początek rugowania kadry zawodowej pochodzenia żydowskiego z wojska bezpośrednio wiąże z wybuchem wojny arabsko-izraelskiej 5 czerwca 1967 r. Niestety, historia przygotowań do tego procesu jest znacznie dłuższa (...). To była akcja przemyślana, stosunkowo długo przygotowywana i metodycznie przeprowadzona pod kierunkiem gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
23 grudnia 1960 r. gen. Aleksander Kokoszyn, ówczesny szef WSW, informował o wykonaniu zadania postawionego mu przez ówczesnego szefa Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego gen. dyw. Wojciecha Jaruzelskiego. Chodziło o przedłożenie pisemnej notatki na temat obsady personalnej niektórych stanowisk w Sztabie Generalnym, instytucjach centralnych MON i okręgach wojskowych. Na liście tej znaleźli się głównie oficerowie pochodzenia żydowskiego. Prawie siedem lat przed generalną rozprawą z oficerami pochodzenia żydowskiego gen. Jaruzelski rozpoczął więc proces kompletowania ich nazwisk i stanowisk. Wspomniany dokument dotyczył 40 osób, między innymi 12 z dowództwa Wojsk Obrony Powietrznej Kraju. Jak pamiętamy, główne uderzenie w oficerów pochodzenia żydowskiego w 1967 r. rozpoczęło się właśnie w wojskach lotniczych. (...)
Pierwsi oficerowie pochodzenia żydowskiego zostali wyeliminowani z szeregów wojska już w lipcu 1967 r. Akcja była przeprowadzana w pośpiechu, regulowana zarządzeniami doraźnymi. (...) W Sztabie Generalnym dochodziło nawet do tak gorszących scen, że w toaletach udowadniano sobie przez obnażanie określonych części ciała, kto jest prawdziwym Polakiem, a kto Polakiem pochodzenia żydowskiego. (...)

dr LECH KOWALSKI

Armia marnotrawców
Mam prawo sądzić, że autorzy artykułu "Armia marnotrawców" (nr 25) formułują nieuprawnione tezy. Posłużę się jednym przykładem odnoszącym się do projektu uzbrojenia wojsk lądowych w samobieżne armatohaubice 155 mm. Zamiar ten nie powstał w wyniku "widzimisię" generałów, czy "nacisku Szeremietiewa". Był w programie modernizacji sił zbrojnych RP "Armia 2012" przyjętym przez rząd premiera Włodzimierza Cimoszewicza. Został też umieszczony wśród zobowiązań natowskich zaakceptowanych przez rząd koalicji AWS-UW. Wstępując do NATO, Polska zobowiązała się do unowocześnienia całej armii. Wśród różnych typów nowego uzbrojenia mamy zakupić nie tylko nowy samolot wielozadaniowy czy transporter opancerzony, ale także przyjęte w armiach NATO jako standardowe uzbrojenie samobieżne armatohaubice 155 mm (w armii rosyjskiej 152 mm).
Współczesna samobieżna armatohaubica jest wysoce mobilnym środkiem ogniowym do precyzyjnego niszczenia celów (amunicja inteligentna) na dużych odległościach. Może więc wystrzeliwać pociski kasetonowe zawierające "podpociski" typu Smart, niszczyć czołgi i wozy opancerzone (pociski "wystrzel - zapomnij"), może także specjalnymi pociskami minować rejony zagrożone atakiem wojsk przeciwnika. Salwa dywizjonu (12 dział) ma ogromną siłę rażenia. Ta artyleria może wykonywać zadania, które do niedawna realizowano za pomocą rakiet taktycznych ziemia-ziemia. Obecnie niszczenie celów pociskami artyleryjskimi precyzyjnego rażenia jest bardzo skuteczne, a "inteligentny" pocisk artyleryjski jest dużo tańszy od rakiety. W porównaniu z wyrzutnią pocisków rakietowych działa samobieżne są dla wroga trudniejsze do zlokalizowania i zniszczenia. Nie jest też nagannym czy dziwacznym - jak zdają się sądzić autorzy artykułu - używanie samolotów bezzałogowych do rozpoznania i kierowania ogniem dywizjonów armatohaubic. Warunkuje to skuteczność ognia i precyzja uderzeń. (...)

ROMUALD SZEREMIETIEW
dr hab. nauk wojskowych


Chleb nasz powszedni
Zgadzam się z panami Makłowiczem i Bikontem, że trudno dzisiaj o naprawdę smaczny polski chleb ("Chleb nasz powszedni", nr 24). Myślę jednak, że niebawem nasi fachowcy zaczną wypiekać chleb na żurze piekarskim, w którego skład wchodzą odpowiednio dobrane bakterie kwasu mlekowego. Do prawidłowego przebiegu procesu trawienia potrzebne jest odpowiednie pH jelita grubego, co zapewnia właśnie kwas mlekowy. Chleb wypiekany na zaczynie ma elastyczny miękisz, przyjemny zapach, nie kruszy się, a co najważniejsze, daje się zjeść nawet szóstego dnia po upieczeniu.

AGNIESZKA SIEGIEŃ
Kalisz Wielkopolski


Dyktator demokracji
Wyjaśniamy, że tekst "Menedżerowie z Opus Dei" (nr 24), który towarzyszył artykułowi "Dyktator demokracji", nie pochodził od jego autora, dr. Pawła Skibińskiego. W notatce pojawiły się nieścisłości dotyczące liczby ministrów generała Franco należących do Opus Dei. Ponadto żaden z istotnych polityków hiszpańskich w latach 50. nie studiował w Pampelunie ani w Kolegium Świętego Krzyża w Rzymie.
Redakcja

Katedra Stalina
Z artykułu "Katedra Stalina" (nr 26) dowiadujemy się, że niestrudzeni obrońcy "dziedzictwa kulturowego Warszawy" finalizują pomysł wpisania do rejestru zabytków Pałacu Kultury i Nauki. Godzi się zapytać, które wartości wymienione w ustawie o ochronie dóbr kultury mają być podstawą wpisu? Historyczne? Artystyczne? Toż mimo usiłowań Lwa Rudniewa, by gmach uczynić "narodowym w formie, socjalistycznym w treści", nadnaturalnie rozdęte i sprymitywizowane attyki renesansowe, posągi i inne szczegóły wystroju były dowodem dominacji "myśli radzieckiej" nad wszystkim, co było lub mogło być stworzone w Warszawie. No to może wartości kulturalne i naukowe? Cóż, przez wiele lat w gmachu tym istotnie zapadały decyzje dotyczące kultury i nauki, czego skutki są do dziś widoczne.
Swego czasu podczas wykładu dla akredytowanych w Warszawie dyplomatów na pytanie, co należałoby zrobić z PKiN, przypomniałem konstrukcję cywilnoprawną przewidującą możliwość zwrotu darczyńcy jego daru w wypadku rażącej niewdzięczności obdarowanego. Niechby więc każdy z milionów przyjeżdżających do nas obywateli ZBiR zabrał po jednej cegiełce. Warszawa zyskałaby miejsce na nowoczesne centrum.

JAN PRUSZYŃSKI

Wielka ucieczka
Cieszę się bardzo, że są ludzie myślący tak jak ja o CIT i ryczałcie ("Wielka ucieczka", nr 25). Podatek dochodowy od firm jest szkodliwy z kilku powodów. Po pierwsze, firmy wciskają w koszty co się da, zaciemniając ekonomiczny obraz przedsięwzięcia. Skala tego zjawiska jest ogromna. Po drugie, przedsiębiorstwa zagraniczne nie zostawiają ze swych dochodów ani grosza w Polsce. Wszystko transferują do central, na przykład tak ustalając ceny importowanych podzespołów, by podatku dochodowego w Polsce nie zapłacić. Po trzecie, CIT trudno ściągnąć. Od państwa wymaga to kosztownego aparatu fiskalnego, a od firm odpowiednich nakładów na prawników broniących przed tym aparatem. Niespójność przepisów powoduje wiele jednostkowych nieszczęść, wynikających z błędów w interpretacji prawa podatkowego, zarówno przez podatników, jak i urzędy skarbowe.
Podatek ryczałtowy rozwiązuje te problemy. Oprócz tego skraca listę pośredników między producentem a konsumentem, co jest postulatem wielu środowisk (rolnicy!). Jestem przekonany, że 90 proc. przedsiębiorców z chęcią zamieniłoby CIT na jednoprocentowy ryczałt. Uprościłoby to ich rozliczenia z fiskusem, zabezpieczyło przed błędami w rozliczeniu podatków, zmniejszyło rzeczywiste i księgowe koszty działalności.

JAROSŁAW PAWLIK
Okładka tygodnika WPROST: 27/2002
Więcej możesz przeczytać w 27/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0